Na układy nie ma rady

Sylwia Hull-Wosiek.
Sylwia Hull-Wosiek. / fot. M.Zakrzewski
Skoro proces decyzyjny składa się z 11 kroków, a korzystając z przysługi odpowiedniej osoby, można go skrócić do trzech kroków, to wielu menedżerów tak zrobi. Problem polega na tym, że potem trzeba się odwdzięczyć – mówi Sylwia Hull-Wosiek, trenerka, współautorka raportu „Tabu polskiego leadershipu”.

Polscy liderzy bardzo często uważają politykę wewnętrzną za ważniejszą od kompetencji – tak wynika z państwa raportu „Tabu polskiego leadershipu”.

To prawda. Dokładnie połowa badanych przyznała, że woli budować sieć kontaktów niż doskonalić swoje kompetencje. Natomiast prawie 44 proc. respondentów twierdzi, że sukces w ich organizacji bardziej zależy od umiejętności poruszania się w wewnętrznej polityce niż od wyników pracy.

Skąd to się bierze?

W dużych firmach – tam takie poglądy na temat źródła sukcesu ma aż 60 proc. badanych – przyczyną jest przede wszystkim namnożenie procesów i procedur. Jeśli one są bardzo skomplikowane i czasochłonne, to liderzy są bardziej skłonni je omijać, wykorzystując swoje relacje. Skoro proces decyzyjny składa się z 11 kroków, a korzystając z przysługi odpowiedniej osoby, można go skrócić do trzech kroków, to wielu menedżerów tak zrobi. Problem polega na tym, że potem trzeba się odwdzięczyć. Takie relacje transakcyjne są moim zdaniem bardzo toksyczne.

Skracanie procedur bywa też groźne. Specjaliści od bezpieczeństwa często zwracają uwagę na to, że najsłabszym ogniwem jest zwykle nie błąd w systemie np. informatycznym tylko człowiek, bo np. decyduje się ominąć jakieś procedury.

Tak, ale czasem procedury nie są przygotowywane z myślą o bezpieczeństwie, efektywności i dobru firmy, tylko o tym, żeby rozmyć odpowiedzialność, żeby osoby decyzyjne miały usprawiedliwienie dla swoich decyzji. Żeby mogły sobie powiedzieć: „Jeśli 10 osób przede mną powiedziało „tak”, to ja też mogę się zgodzić”. Kolejną przyczyną popularności gierek wewnętrznych jest to, że wśród liderów bardzo popularne są szkolenia z tzw. kompetencji miękkich, zwłaszcza z komunikacji, podczas których nierzadko uczy się manipulacji. Wiele firm szkoleniowych ma to w pakiecie. Zresztą menedżerowie często tego oczekują. Prowadząc warsztaty z komunikacji, nieraz słyszałam pytanie: Czy będę uczyć technik, które pozwolą wywierać większy wpływ na ludzi? Te techniki są często inspirowane ekonomią behawioralną.

Nie ukrywam, że jestem jej fanką. Wiedza o tym, jak podejmujemy decyzje i jak skłonić siebie i innych do pożądanych zachowań pomogła mi zrealizować kilka postanowień.

Ja też jestem jej fanką. Cenię ją jako źródło wiedzy, ale niestety coraz częściej widzę, że jest używana do manipulacji.

Rozumiem, że jeśli znamy techniki wywierania wpływu, to później kusi nas, żeby je wykorzystać w walce o awans, zamiast starać się na niego zasłużyć, lepiej pracując?

Tak. Zresztą z naszego badania wynika, że jedną z branż, w której gierki wewnętrzne mogą mieć szczególnie duże znaczenie, jest sprzedaż. Proszę zwrócić uwagę, że osoby tam zatrudnione wciąż uczą się tego, jak skłonić ludzi...

Artykuł dostępny tylko dla prenumeratorów

Masz już prenumeratę? Zaloguj się

Kup prenumeratę cyfrową, aby mieć dostęp
do wszystkich tekstów MyCompanyPolska.pl

Wykup dostęp

Co otrzymasz w ramach prenumeraty cyfrowej?

  • Nielimitowany dostęp do wszystkich treści serwisu MyCompanyPolska.pl
  •   Dostęp do treści miesięcznika My Company Polska
  •   Dostęp do cyfrowych wydań miesięcznika w aplikacji mobilnej (iOs, Android)
  •   Dostęp do archiwalnych treści My Company Polska

Dowiedz się więcej o subskrybcji

Więcej możesz przeczytać w 9/2025 (120) wydaniu miesięcznika „My Company Polska”.


Zamów w prenumeracie

ZOBACZ RÓWNIEŻ