Reklama

Startupowi zwycięzcy i przegrani

Konkursy dla startupów
Konkursy dla startupów / Fot. materiały prasowe
Konkursy i programy akceleracyjne nie zagwarantują startupom „dożywotniego” powodzenia. Potrafią jednak zrobić coś bardzo ważnego: dają widoczność, kontakty i impuls do rozwoju, którego młode firmy nie otrzymają nigdzie indziej.
ARTYKUŁ BEZPŁATNY

z miesięcznika „My Company Polska”, wydanie 1/2026 (124)

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Reklama

Warsaw Startup Festival, EEC Start-up Challenge czy Carpathian Startup Fest – konkursy są dla startupów jak dobre światło na scenie – eksponują, dodają odwagi i pozwalają zostać zauważonym. Wygrana, wyróżnienie, a czasem nawet samo zakwalifikowanie się do programu sprawia, że o młodej firmie zaczynają mówić media, zapraszają ją organizatorzy konferencji, a jej pitch trafia przed oczy inwestorów oraz partnerów branżowych. W świecie, w którym widzialność równa się szansie, taki moment bywa decydujący.

Niestety, konkurs czy akcelerator – nawet najbardziej prestiżowy – nie rozwiązuje realnych problemów rynkowych. Nagroda bywa symboliczna wobec kosztów rozwoju produktu. Ekspozycja medialna jest krótkotrwała i nie zamienia się automatycznie w sprzedaż. Mentor może wskazać kierunek, ale to zespół musi zdecydować, jaką drogę naprawdę wybiera. Wygrana daje więcej szans, ale nie usuwa ryzyka. Jeśli pomysł nie trafia w potrzeby klientów, jeśli rynek jest zbyt mały, jeśli technologia wymaga jeszcze dopracowania – żadna scena nie zmieni brutalnych praw biznesu.

Rakieta odpalona

Ale są starupy, które dobrze wykorzystały swoje „5 minut” na scenie. Przenieśmy się do 2016 r. Infoshare Startup Contest – prestiżowy konkurs dla młodych firm technologicznych organizowany w ramach Infoshare (największej konferencji technologicznej w CEE), wygrywa polska spółka Nexbio. Startup tworzy biotechnologiczne testy genetyczne, które pozwalają bardzo wcześnie wykrywać choroby roślin. Dzięki temu rolnicy mogą szybciej reagować i stosować tylko te środki ochrony, które są naprawdę potrzebne, ograniczając użycie pestycydów.

Infoshare był tylko preludium konkursowych sukcesów w przypadku Nexbio (wszystkie osiągnięcia znajdziecie na ich stronie). Zaledwie rok później Nexbio stanęło na najwyższym podium w polskiej edycji konkursu Chivas The Venture. W 2018 r. firma zdobyła również nagrodę główną w ramach konkursu NLAB (Nevada-Lubelskie Acceleration Bridge), co zapewniło jej udział w programie akceleracyjnym w stanie Nevada w USA.  

Podobną drogę konkursowych zaszczytów przechodzi obecnie Waterly – startup, który opracował innowacyjny system monitoringu jakości wody – autonomiczne boje pomiarowe oraz chmurę do analizy parametrów wody (natlenienie, zakwaszenie, zasolenie itp.).

Zanim Waterly zaczęło odnosić sukcesy w konkursach, w 2022 r. uzyskało dofinansowanie z państwowego programu PARP w ramach Programu Operacyjnego Polska Wschodnia, pozyskując prawie milion złotych na rozwój projektu i komercjalizację technologii. 

Ale finansowanie to nie wszystko. Waterly zdobył także rozgłos: już dwa lata później młoda firma została laureatem konkursu Rookie of the Year organizowanego przez „My Company Polska”. I zaraz potem startup został wyróżniony w konkursie Produkt w Obiegu – inicjatywie promującej projekty wpisujące się w gospodarkę obiegu zamkniętego i zrównoważony rozwój, organizowanej przez instytucje państwowe. 

Na tym nie koniec: w latach 2024–2025 Waterly dostał prestiżową nagrodę w konkursie World Summit Awards (WSA 2024), a następnie został uhonorowany tytułem Global Champion 2025 – co oznacza, że spółka została doceniona globalnie jako jedno z najlepszych rozwiązań cyfrowych o realnym wpływie na środowisko. 

– Konkursy są super! Szczególnie na początku drogi. To świetna okazja, żeby poćwiczyć i potestować pitche, wystąpić na scenie, oswoić się z tremą i stresem, i po prostu nauczyć się lepiej opowiadać o swoim projekcie. Młody startup musi się pokazywać, żeby zdobyć rozpoznawalność. Ale dla mnie najcenniejszy zawsze był network. Po wystąpieniu na scenie dużo łatwiej złapać z kimś kontakt, wejść w rozmowę, zainteresować partnera czy inwestora. A z nagrodą w tle – tym bardziej – mówi Patryk Kamiński, CEO i CO-founder Waterly. 

Czy będą dalej startować? Zależy od konkretnego konkursu – kto go organizuje, kto jest w jury, gdzie się odbywa, jaki ma cel i czy wokół niego gromadzą się właściwi ludzie. – To zawsze koszt czasowy, więc jeśli już, to raczej tylko wybrane inicjatywy – przyznaje Patryk.

Lokalni bohaterowie 

Z wielkich, międzynarodowych scen wróćmy do Polski, bo nasze regionalne konkursy i programy również cieszą się zasłużoną popularnością. 

Youth Business Poland działa od 2008 r. Zorganizował już ponad 30 programów inkubacyjnych, akceleracyjnych oraz konkursów dla startupów. Jednym z nich jest Mazovian Startup – programu akceleracyjny skierowany do innowacyjnych i odpowiedzialnych społecznie startupów oraz twórców projektów z Mazowsza. Celem programu jest wsparcie co najmniej 20 zespołów w doprecyzowaniu modelu biznesowego, weryfikacji rynkowej i skalowaniu ich produktów oraz usług. Poza nagrodami finansowymi i rzeczowymi, founderzy mają szansę współpracować z mentorami, inwestorami i partnerami branżowymi.

Laureatem Mazoviana z 2022 r. był BreadPack – startup, który stworzył bredpaki, czyli jadalne i wegańskie naczynia, z których można jeść i które można także zjeść. Po akceleracji oraz wygranej znacząco dopracował model biznesowy i zdobył pierwszych partnerów. A obecność w programie akceleracyjnym BreadPack rok temu wspominał tak: „To była świetna historia, efektywny i angażujący czas. Jesteśmy niezmiernie wdzięczni za ten program (...). Zbudowaliśmy mocne fundamenty, które podczas wielu trudności napotkanych przez ostatnie dwa lata, nie pozwoliły nam odpuścić i zwątpić w sens naszej pracy. Rośniemy i się rozwijamy, z uśmiechem realizując każde zamówienie, zlecenie specjalne czy podejmując nowe stałe współprace”.

– Mam nadzieję, że współpraca między akceleratorami a funduszami VC będzie w Polsce dalej rosła. Dziś na tle zachodu wygląda to jeszcze słabo. Tam fundusze pracują blisko z akceleratorami, obserwują postępy zespołów i dzięki temu lepiej zarządzają ryzykiem. W Polsce część inwestorów już dojrzewa do takiego modelu, ale wciąż jesteśmy na początku drogi – mówi Adrian Migoń, prezes zarządu Youth Business Poland i podaje przykład Wycieczkomatu, który wygrał Mazovian Startup III. – W trakcie akceleracji, w 2022 r., jego sprzedaż wynosiła ok. 600 tys. zł, a już w 2025 r. osiągnęła poziom 9 mln zł. Znacząco zwiększyli sprzedaż, pozyskali inwestora WP2 Investments, a pod koniec akceleracji dołączył do nich nowy współzałożyciel, Michał Kalinowski, dotychczasowy mentor startupu. Firma do dziś dynamicznie rośnie – opowiada.

Siła akceleracji

Jak już wspomniał Adrian Migoń, startupowy świat to nie tylko konkursy. Sukcesy można mieć także w trakcie i po programie akceleracyjnym. Akceleracja w Huge Thing skupia się na trzech głównych obszarach: testowaniu technologii, ekspansji zagranicznej oraz fundraisingu. – Do tej pory szacujemy, że alumni naszych programów pozyskali łącznie 183 mln dol. w ramach rund inwestycyjnych i grantów. Same uczestniczki programu Facilitating Female Founders, realizowanego wspólnie z Visa Foundation, zebrały już 3,3 mln dol., a to dopiero początek, ponieważ ostatnią rundę tej edycji zakończyliśmy tuż przed wakacjami 2025 r. – mówi Maria Tyka-Majewska, Acceleration Lead w Huge Thing. 

Organizatorzy Huge Thing bardzo cieszą się także z sukcesów swoich podopiecznych na arenie międzynarodowej. Przykładem jest tutaj startup Nanosci, który zdobywa klientów na rynkach azjatyckich. 

– Z kolei startupy testujące swoje rozwiązania we współpracy z korporacjami, nawet jeśli nie zawsze kończą program komercyjnym zleceniem – zyskują pierwszą realizację dla klienta enterprise. To często staje się kluczowym elementem otwierającym drzwi do kolejnych partnerstw. W ostatniej rundzie, aż pięć z 10 akcelerowanych zespołów kontynuuje współpracę z partnerem OT, co bez wątpienia stanowi sukces tego programu – dodaje Maria Tyka-Majewska.

Zwycięstwo to za mało 

Żaden obraz polskiej sceny startupowej nie byłby pełny bez historii tych zespołów, które po wygranej nie zdołały utrzymać się na rynku.

The Compass była aplikacją mobilną stworzoną przez polską firmę Associated Apps. Umożliwiała osobom niewidomym i niedowidzącym nawigację wewnątrz budynków użyteczności publicznej – centrów handlowych, lotnisk, dworców, biurowców czy muzeów. Aplikacja miała działać niczym nawigacja samochodowa, ale wewnątrz pomieszczeń – z sensorami rozmieszczonymi w budynku, co pozwalało użytkownikowi bezpiecznie dotrzeć do celu (np. sklepu, wyjścia, peronu, toalety). W 2021 r. The Compass startował w drugiej edycji programu Mazovian Startup obok wspomnianego już BreadPacka. Spośród 32 zakwalifikowanych projektów startup znalazł się w finałowej dwunastce, a ostatecznie zdobył 2. miejsce i nagrodę w wysokości 15 tys. zł. 

Perspektywy były obiecujące – The Compass był wówczas jedyną na świecie aplikacją tego typu, co miało szansę znacząco wpłynąć na jakość życia osób z dysfunkcją wzroku. Firma deklarowała, że – poza standardową nawigacją – planuje też integrację z inteligentnymi okularami z przewodnictwem kostnym oraz funkcje dodatkowe, jak pomoc albo ponowne wyznaczanie trasy po zboczeniu z pierwotnej ścieżki. 

– Bezpośrednią przyczyną upadku projektu The Compass było niewywiązanie się podwykonawcy z kluczowych zobowiązań dotyczących stworzenia aplikacji. Dostarczone oprogramowanie nie spełniało warunków umowy, a sam kod był na tyle niestabilny, że – po konsultacji z niezależnymi ekspertami – uznaliśmy, iż jego udostępnienie użytkownikom stanowiłoby poważne zagrożenie. Szczególnie istotne było to w kontekście grupy docelowej, ponieważ The Compass miał wspierać głównie osoby z dysfunkcją wzroku. – tłumaczy Magdalena Wawrzyniak, CO-founder Associated Apps. - Pomimo naszych licznych próśb oraz podpisanej ugody, podwykonawca nie usunął błędów ani nie doprowadził aplikacji do bezpiecznego stanu – mówi i dodaje, że pośrednią, lecz równie istotną przyczyną była błędna rekomendacja jednego ze wspólników, który wprowadził wyżej wspomnianego podwykonawcę do współpracy z Associated Apps, wiedząc, że nie ma on odpowiedniej wiedzy i doświadczenia w tego typu projektach. – Z czasem okazało się również, że podwykonawca był partnerem technologicznym tego wspólnika, co zostało przed firmą zatajone – opowiada.

Finał tej historii jest bardzo smutny – żaden nowy inwestor nie był skłonny zaangażować się finansowo w projekt obarczony tak poważnymi problemami technologicznymi i organizacyjnymi. Startup nie miał środków na naprawę kodu The Compass, mimo że na wdrożenie aplikacji miał już podpisane trzy kontrakty. Ostatecznie projekt, na który czekali klienci i który mógł znacząco poprawić komfort życia osobom z problemami ze wzrokiem, musiał zostać zamknięty w 2023 r. 

Podobny los spotkał CTAdventure – laureata międzynarodowego konkursu Creative Business Cup z edukacyjno-naukowym projektem „Professor Why” (gra komputerowa wykorzystująca technologię rozszerzonej rzeczywistości w kreatywnej nauce przedmiotów ścisłych i przyrodniczych. Umożliwiała wykonywanie dziesiątek eksperymentów chemicznych w bezpiecznym, wirtualnym laboratorium). W 2014 r. startup został najbardziej kreatywnym pomysłem biznesowym na świecie. Gra została także doceniona na konferencji InfoShare i zdobyła nagrodę w konkursie Startup Contest, w którym rywalizowało ponad 90 startupów. 

O sukcesie rozpisywały się media, wydawało się, że wszystko idzie w dobrą stronę. Po sukcesie projektu „Professor Why” CTAdventure w 2016 r. zwróciło się ku nowej branży, rozwijając rozwiązania z zakresu rozszerzonej i wirtualnej rzeczywistości dla przemysłu i wojska. Spółka rozpoczęła prace nad wirtualnymi instrukcjami obsługi i serwisowania wojskowych dronów oraz symulatorami pozwalającymi szkolić procedury techniczne i wykonywać podstawowe naprawy w warunkach polowych. Pomysł był rozwijany jako działalność badawczo-rozwojowa, z potencjałem zastosowania w sektorze obronnym. Jednak po kilku latach oba projekty straciły dynamikę, zespół rozszedł się do innych inicjatyw, a firma nie zdołała wypracować trwałych modeli komercyjnych.

Fiasko jest naturalne 

Podobnych historii – choć może mniej spektakularnych medialnie – było więcej. Niektóre startupy, nagradzane na lokalnych scenach, nie przetrwały pierwszego starcia z prawdziwą sprzedażą. Inne ugrzęzły w kosztach wytwarzania technologii. Jeszcze inne po prostu zakończyły działalność, gdy założyciele przeszli do stabilniejszych ról w korporacjach lub innych projektach. I to jest zupełnie naturalne – ekosystem startupowy żyje rotacją, a nie każda wygrana oznacza firmę na dekady.

Życie startupu bywa jak cykl festiwalowy: błysk fleszy na scenie konkursu, nagroda, kilka wywiadów… a potem długie miesiące ciężkiej pracy, o której mało kto słyszy. Konkursy i akceleratory są świetnym początkiem, ale to tylko początek lub dodatek. Najważniejsze zawsze dzieje się później – w codziennym kontakcie z klientami, w iterowaniu produktu, w trudnych decyzjach o pivotach, rezygnacjach i odważnych zmianach.

Polska scena startupowa ma już dość lat, by widzieć pełne spektrum historii. Są zespoły, które po wyróżnieniach urosły do roli liderów. Są takie, które dzięki akceleracji dopracowały model i zdobyły pierwsze wdrożenia. I są takie, które mimo spektakularnych wygranych nie przetrwały próby czasu.

Konkursy nie tworzą unicornów, ale tworzą możliwości. A w świecie młodych firm to właśnie możliwość bywa walutą cenniejszą niż sama nagroda.

My Company Polska wydanie 1/2026 (124)

Więcej możesz przeczytać w 1/2026 (124) wydaniu miesięcznika „My Company Polska”.


Zamów w prenumeracie

Reklama

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Reklama
Reklama