Startupowcowi palma odbić nie może

Startupowcowi palma odbić nie może
Steve Wozniak, pieszczotliwie zwany „Woz”, to jeden z trzech współzałożycieli Apple. Właściwie to był mózg całego projektu. Inżynier i wynalazca. Projektant i konstruktor Apple I oraz Apple II, uważanych za jedne z pierwszych komputerów osobistych w historii. I w porównaniu z Jobsem był w tym dobry.
ARTYKUŁ BEZPŁATNY

z miesięcznika „My Company Polska”, wydanie 9/2022 (84)

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Wozniak wyznał kiedyś, co jest dziś często powtarzanym cytatem, że najlepsze rzeczy w Apple były wynikiem braku pieniędzy i ograniczonego (jeśli w ogóle) doświadczenia. I można by to uznać za definicję startupowca, przynajmniej w jego początkowej, zalążkowej formie. To ludzie, którzy nie mają pieniędzy (a chcieliby je mieć) i nie mają doświadczenia, tu rozumianego tak, że nie wiedzą jeszcze, że to niemożliwe. Ci, którzy wzięli się już za bary z biznesem, wiedzą, że są projekty, które się nie powiodą, więc ich nie tykają. Startupowcy tego nie wiedzą.

I tutaj, skoro mamy modelowego startupowca, możemy przejść do przepisu na udany startup. Jest on bardzo prosty, w zasadzie wręcz banalny, jednak składniki są trudne do zdobycia, a energia potrzebna, by całość dobrze przyrządzić – ogromna. Aby się więc udało, trzeba mieć produkt. Ale nie może to być produkt byle jaki, on musi być wspaniały, przełomowy, ludzie muszą mówić „wow, to jest mi potrzebne, o tym marzyłem, nie mogę bez tego żyć”. To 80 proc. sukcesu. Jeśli masz taki produkt, twoi klienci będą o nim ciągle mówili, polecając go znajomym. Taki produkt da się zrozumieć i opisać jednym zdaniem, „aplikacja do zamawiania taksówek”. Ileż to osób mówiło mi, że taki właśnie pomysł mieli, jeszcze zanim powstał Uber

Można oczywiście jeszcze dodać, że w tym miejscu powinniście przejść przez fazę product market fit. Czyli na ile jesteście dostosowani do rynku ze swoim produktem. Ale machnijmy na to ręką. No bo jaki był rynek smartfonów, kiedy Steve Jobs po raz pierwszy prezentował iPhona? Zerowy.

Mając już produkt, który wiemy, że świat pokocha, trzeba mieć jeszcze „głównego ewangelizatora”. To jeden z founderów, zazwyczaj CEO, który ma kilka kluczowych zdolności. Po pierwsze, potrafi z uporem i wielką pewnością tłumaczyć produkt, jak bardzo zmieni świat i nasze życie, jest jego twarzą, która rozmawia z prasą, klientami i inwestorami. To człowiek, który potrafi zaginać rzeczywistość: odkrywać w ludziach możliwości, o których do tej pory nie wiedzieli. Jego kolejną kluczową zdolnością jest budowa zespołów. Najlepsze talenty powinny chcieć z nim pracować, często za połowę stawki.

Teraz rozpoczynamy gotowanie. Tutaj są krew, pot i łzy. Ciężka praca. Każdy z founderów i pierwszych pracowników powinien być gotowy na to, że będzie robił wszystko i w trybie ASAP. Do tego trzeba być bardzo elastycznym i godzić się na pomysły, które w pierwszych chwilach wydają się szalone, mogące zupełnie rozwalić cały projekt. Tu nie możesz być zarozumiały, nie powinna ci odbijać palma. Na szczęście wszyscy są na tyle niedoświadczeni, że tego nie wiedzą, więc robią właśnie rzeczy niemożliwe.

Mając to wszystko, nie trzeba dużo czasu, by w spółce pojawiły się pieniądze i inwestorzy kochający ten pomysł. A wraz z nimi ludzie bardziej doświadczeni, którzy stworzą odpowiednie struktury, departamenty, algorytmy – słowem zbudują coś na kształt minikorporacji. Nie oznacza to, że wszystko zwolni i będzie czas na wakacje. Nie, mając przecież taki produkt, dopiero wtedy wszystko przyspieszy. Z tą różnicą, że founderzy nie będą już pamiętać, że kiedyś byli biedni i bez doświadczenia.

My Company Polska wydanie 9/2022 (84)

Więcej możesz przeczytać w 9/2022 (84) wydaniu miesięcznika „My Company Polska”.


Zamów w prenumeracie

ZOBACZ RÓWNIEŻ

POLECAMY