Najlepsze polskie edtechy. Żegnaj, szkoło!

Smartbee Club
Smartbee Club, fot. materiały prasowe
Oczywiście taka szkoło, jaką znaliśmy dotychczas. Bo choć potrzeba uczenia się jest niezmiennie ważna, do dyspozycji mamy inne narzędzia: Messenger wypiera słowniki językowe, a rozszerzona rzeczywistość zastępuje tradycyjne podręczniki. Tylko wymówki wciąż nie działają – na „nie mam zadania, bo bolał mnie brzuch”, nadal nie nabierze się żaden nauczyciel.
ARTYKUŁ BEZPŁATNY

z miesięcznika „My Company Polska”, wydanie 7/2021 (70)

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Niestety nie pamiętam już nazwy kolekcji, ale w młodości – oprócz obowiązkowego „Wally zwiedza świat” – zbierałem pewne popularnonaukowe czasopismo, do którego dołączony był specjalny gadżet (długopis? wskaźnik?). Poszczególne numery kończyły się testami sprawdzającymi wiedzę. Przy odpowiedziach znajdowały się niewielkie kropki o wyraźnie innej powierzchni, które reagowały na ów wskaźnik. Prawidłowa odpowiedź? Wskaźnik świecił się na zielono, można było wpisać sobie plus.

Inne wspomnienie. Kiedy wyrosłem już z „English Junior” – czasopisma do nauki języka angielskiego z bohaterami Looney Tunes w rolach głównych – mój ojciec kupił pewne magazyny (i znów pamięć zawodzi...) dostępne z płytami CD do nauki na komputerze. Po podłączeniu zewnętrznego mikrofonu można było wypowiadać poszczególne słówka, a komputer sprawdzał poprawność wymowy. Już chyba nigdy później z taką pasją nie uczyłem się języków obcych.

Choć dziś – kiedy starożytny Rzym, dzięki goglom VR, mamy na wyciągnięcie ręki – podobne rozwiązania nie robią już na nikim wrażenia, trudno zaprzeczyć, że w taki sposób po raz pierwszy powszechnie stykaliśmy się z czymś, co w dużym uproszczeniu (podkreślam, dużym!) można nazwać zalążkiem współczesnych edtechów.

Bo choć pandemia koronawirusa oczywiście mocno pchnęła branżę edtechową do przodu, tego typu działalność prężnie rozwijała się już od wielu lat. Na początku zeszłego roku szacowano, że liczba startupów z sektora technologii edukacyjnych, których wycena przekroczyła 1 mld dol., wynosiła aż 13. Co warto podkreślić, żaden podmiot nie pochodził z Europy – od jakiegoś czasu prym wśród edtechów wiodą amerykańskie i chińskie firmy.

Jednak Stary Kontynent skrupulatnie nadrabiał zaległości, a pandemia tylko przyspieszyła ten proces. W 2014 r. suma środków pozyskanych przez startupy edukacyjne z funduszy venture capital w Europie nie przekraczała 80 mln dol. Cztery lata później ta kwota zwiększyła się aż czterokrotnie. I to nie koniec wzrostów, bo według wszelkich prognoz w najbliższych sześciu latach sektor może urosnąć o kolejne kilkadziesiąt procent.

Z raportu „Europe EdTech and Smart Classroom Market” opracowanego przez Business Market Insights wynika, że główną rolę w europejskim segmencie edtechów odgrywa pięć krajów: Wielka Brytania, Niemcy, Francja, Włochy i Rosja. Nie oznacza to jednak, że bardziej lokalne rynki nie mają niczego do zaoferowania. Wręcz przeciwnie – często to mniejsze państwa błyszczą innowacyjnymi na skalę światową rozwiązaniami.

Tak jak Polska. Po sukcesie Brainly – być może pierwszego rodzimego jednorożca – uważniej zaczęto przyglądać się naszym edtechom. Zwłaszcza że jest co obserwować, bo na polskiej mapie edtechowej znajdziemy m.in. narzędzia uczące dzieci programowania, wirtualną rzeczywistość wykorzystywaną do nauki języka angielskiego czy system, dzięki któremu studenci mogą uczyć się zarządzania firmą. W 2025 r. wartość światowego rynku edtech ma przekroczyć 300 mld dol. I wiele wskazuje na to, że Polacy mogą do tej liczby dołożyć całkiem niemałą cegiełkę.

Oto 10 polskich edtechów, na które warto zwrócić uwagę.

1. Skriware

Skriware to polski startup, który za pomocą drukarek 3D, robotów edukacyjnych, specjalistycznego oprogramowania do modelowania 3D i scenariuszy zajęć wspomaga naukę np. fizyki, chemii, geografii czy matematyki w szkołach podstawowych zgodnie z metodologią nauczania STEAM (z ang. nauka, technologia, inżynieria, sztuka, matematyka). Misją firmy jest dostarczanie nowoczesnych narzędzi edukacji na miarę XXI w., które przygotują najmłodszych na wyzwania przyszłego rynku pracy. – Korzystając z ciekawych narzędzi, dzieci są w stanie znacznie bardziej zaangażować się w proces zdobywania wiedzy, dzięki czemu zostaje ona z nimi na dłużej. Dobrze wdrożony nauczyciel, który czuje się komfortowo, korzystając z naszego edukacyjnego laboratorium SkriLab, wciela się w rolę mentora, doradzając i zachęcając uczniów do dalszej pracy i eksperymentowania – mówi Karol Górnowicz, prezes Skriware. 

Podmiot oferuje nie tylko dostęp do robotów edukacyjnych czy drukarek 3D, ale również udostępnia platformę dla nauczycieli oraz narzędzia programistyczne. Wśród partnerów startupu są tacy giganci jak Microsoft, a firma jest laureatem programu mentoringowego InCredibles zainicjowanego przez Kulczyk Investments. Obecnie produkty edukacyjne od Skriware dostępne są m.in. na Słowacji, w Irlandii, Belgii, Indiach czy krajach bałtyckich, ale plany firmy sięgają dużo dalej. Spółka na przełomie 2021 i 2022 r. planuje debiut na NewConnect. Towarzyszyć mu będzie oferta publiczna akcji (IPO), dzięki której sfinansowany zostanie m.in. rozwój e-commerce, skalowanie sprzedaży w USA oraz uruchomienie platformy do nauki i zabawy w domu. 

2. SmartBee Club

– Przygotowujemy dzieciaki na przyszłość! – zdradza Joanna Ossowska-Rodziewicz, CEO SmartBee Club, a więc inicjatywy, którą twórcy nazywają „światem domowych eksperymentów”. – Tłumaczymy zjawiska, z którymi najmłodsi spotykają się na co dzień. Ale nie na zasadzie podsuwania regułek czy wkuwania definicji. Dziecko wykonuje eksperyment oraz dowiaduje się, jaki ma on wpływ na otaczający świat – dodaje Ossowska-Rodziewicz. 

SmartBee Club jest subskrypcyjnym systemem BeeBoxów, a więc zestawów z eksperymentami, dostarczanymi raz w miesiącu prosto do mieszkań użytkowników. Ich tematyka jest różnorodna, choć dotyczy przede wszystkim przedmiotów ścisłych. W paczkach znajdziemy m.in. rozwiązania opierające się o rozszerzoną rzeczywistość, a w dalekich planach jest również wykorzystanie VR. Zdaniem twórców tego typu innowacje to przyszłość edukacji.

Startup jest w trakcie rozwoju na rynkach zagranicznych, głównie w krajach, gdzie dzieci bez przeszkód rozmawiają w języku angielskim: Wielkiej Brytanii, Skandynawii i Holandii. Jednocześnie nadal będzie rozwijał produkty dla sektora szkolnego – wieloosobowe, dopasowane do programów nauczania – które zamierza testować również na zagranicznych rynkach.

3. Englibot

Englibot jest polskim chatbotem, który na Facebooku uczy języka angielskiego. Za jego stworzenie odpowiada zespół doświadczonych lingwistów, pedagogów i programistów. Bot dociera przede wszystkim do dorosłych w przedziale wiekowym 25–55 lat. Zaczyna interakcję od ustalenia nie tylko naszego poziomu znajomości języka, ale też naszych zainteresowań. Dzięki wykorzystaniu sztucznej inteligencji przygotuje lekcje, które będą ułożone pod indywidualne możliwości i oczekiwania. – Zauważyliśmy, że ludzie wolą poświęcać na lekcje mniej czasu za to regularnie niż dwie godziny raz w tygodniu. W ostatnich miesiącach również nauka języków obcych w dużej mierze przeniosła się online, stąd rosnąca popularność takich rozwiązań jak nasze – tłumaczy Karolina Miłosz, CEO Englibota. 

Według danych cytowanych przez startup, rynek nauki języków obcych online w 2019 r. był wart ok. 6 mld dol. Za cztery lata ta kwota może dojść nawet do 16 mld dol. Englibot startował w Polsce, a obecnie może się pochwalić coraz większą liczbą klientów w pozostałych krajach naszego regionu: Czechach, Bułgarii i na Węgrzech. Jednocześnie spółka planuje wejście na kolejne europejskie rynki, celując przede wszystkim we Włochy, Francję, Słowację i Chorwację. Ponadto Karolina Miłosz już teraz myśli o wykorzystaniu wirtualnej rzeczywistości do nauki języków obcych.

Englibot działa przez Facebooka, więc target to nawet 700 mln potencjalnych odbiorców – szacują pomysłodawcy startupu.

4. Giganci Programowania

Z wielu rodzimych startupów skupiających się na nauce programowania wyróżniają się z pewnością Giganci Programowania. Edtech powstał ponad sześć lat temu w głowach czterech absolwentów Wydziału Elektroniki i Technik Informacyjnych Politechniki Warszawskiej: Radosława Kuleszy, Sebastiana Langa, Dawida Leśniakiewicza i Piotra Pełki. Na rozpoczęcie działalności firmy pozwolił fundusz stworzony na bazie zainwestowanych przez każdego z nich 3 tys. zł. – Zauważyliśmy dużą lukę na rynku w postaci braku jakiejkolwiek edukacji programistycznej i informatycznej dla dzieci oraz młodzieży. Jednocześnie już wtedy powstawały fajne narzędzia do nauki programowania, np. Scratch, więc postanowiliśmy tę lukę zapełnić – wspomina Dawid Leśniakiewicz.

Jedną z metod skalowania firmy jest oferta franczyzowa. W 2017 r. Giganci Programowania udzielili pierwszej tego rodzaju licencji. W ciągu pięciu lat ich liczba w mniejszych miastach wzrosła do ponad 60. Kolejnych blisko 60 placówek w miejscowościach z liczbą ponad 150 tys. mieszkańców koordynowanych jest bezpośrednio przez centralę firmy. – Programowanie to przyszłość. Już teraz widzimy, że informatyka odgrywa ważną rolę nie tylko w stricte technicznych zawodach. Programowanie rozwija kreatywność i umiejętność logicznego myślenia – tłumaczy Radosław Kulesza.

Obecnie trwają zaawansowane rozmowy mające wprowadzić markę na rynek w Bośni i Hercegowinie, Singapurze, a także w Słowenii na zasadzie udzielenia Master Franczyzy. Pierwsze struktury sieci są już tworzone w Meksyku i Chile. – Rozwój zagraniczny to największe wyzwanie, z jakim będziemy mierzyć się w nadchodzących miesiącach – podsumowują twórcy Gigantów Programowania.

5. Samelane

Samelane jest platformą LMS (Learning Management System), która duży nacisk w procesie szkolenia pracowników kładzie na zarządzanie, monitorowanie oraz mierzenie aktywności owych procesów szkoleniowych. – Rynek edtechów jest mocno zapełniony, jednak nasza konkurencja nie wykorzystuje wielu innowacyjnych technologii. Szkolenia w branży przemysłowej nadal wyglądają tak samo jak kilkadziesiąt lat temu. My stosujemy m.in. algorytmy AI oraz wirtualną i rozszerzona rzeczywistość, dzięki temu zmieniając rynek – wskazuje Tomasz Kowalczyk, CEO Samelane.

Kursami można zarządzać z dowolnego miejsca, w dowolnym czasie. Dzięki platformie można również zautomatyzować proces onboardingu i oceny pracowniczej. Z usług startupu skorzystała już m.in. Grupa Azoty, a także Comcast, a więc główny amerykański – i drugi co do wielkości na świecie – dostawca telewizji kablowej, rozrywki oraz rozwiązań komunikacyjnych.

W najbliższych miesiącach startup skupi się na rozszerzeniu oferty o nowe moduły, a także ekspansji na kraje DACH, w szczególności Niemcy. – Już teraz nawiązaliśmy na tamtym rynku współpracę z fajnym partnerem z obszaru szkoleniowego. Wierzę, że uda nam się pozyskać dużo klientów, głównie z branży przemysłowej – podsumowuje Kowalczyk.

6. Novakid

Novakid jest platformą do nauki języka angielskiego przeznaczoną dla dzieci w wieku 4–12 lat. Podstawą edukacji jest komunikacja oraz metoda pełnego fizycznego reagowania polegająca na użyciu gestów i mimiki. Nauka odbywa się m.in. w formie quizów, gier czy konwersacji prowadzonych przez native speakerów. 

Miniony rok to dla startupu pasmo sukcesów. Spółka wypracowała obrót na poziomie 9 mln dol. (to prawie pięć razy więcej niż w 2019 r.), z kolei na polskiej platformie Novakid zarejestrowało się ponad 6 tys. nowych uczniów. – Wiele przedszkoli, szkół i uniwersytetów po rozpoczęciu korzystania z narzędzi do nauki online dostrzegło w nich potencjał na optymalizację procesu edukacyjnego. Format nauczania hybrydowego nadal będzie poszukiwany, udoskonalany i rozwijany – przewiduje Max Azarov, CEO Novakid.

W minionych miesiącach startup pozyskał niemal 6 mln dol. finansowania. Środki wspierają dalszy rozwój produktu, a także międzynarodową ekspansję spółki.

7. Revas

Revas – jak czytamy na stronie internetowej podmiotu – to branżowe symulacje biznesowe. Zajęcia oferowane przez edtech pozwalają zakładać i prowadzić wirtualne firmy w wybranej branży – dzięki Revas możemy stanąć na czele m.in. biura podróży, firmy remontowej, gabinetu masażu, kliniki weterynaryjnej czy serwisu IT. – Nasze branżowe symulacje biznesowe są projektowane z myślą o konkretnych kierunkach kształcenia. Jeżeli jest kierunek kształcenia, który ma jakieś elementy okołobiznesowe, to da się przeprowadzić taką symulację – zauważa Wojciech Pitura, prezes zarządu.

Twórcy Revas, realizując wśród uczniów i studentów projekty proprzedsiębiorcze, zauważyli, że jest duży problem z nauczaniem przedsiębiorczości. – Ono jest w Polsce w dużej mierze teoretyczne. Mówimy o biznesie zamiast uczyć biznesu. Chcemy to zmienić – deklarują pomysłodawcy inicjatywy. Jak to wygląda w praktyce? Klasę dzieli się na zespoły prowadzące np. wirtualne salony samochodowe działające na tym samym rynku. Decyzje jednego zespołu mają wpływ na wyniki pozostałych. Uczniowie podejmują realne decyzje biznesowe: kupują sprzęt, zatrudniają pracowników, ustalają ceny usług. W ten sposób rywalizując ze sobą, uczą się przewodzenia własnej firmie.

– W nadchodzących miesiącach skupimy się na rozwijaniu produktu. Mamy już klientów z innych krajów, m.in. Australii, Stanów Zjednoczonych i RPA, ale chcemy wejść na rynki zagraniczne z większym impetem – podsumowuje Wojciech Pitura.

8. LiveKid

LiveKid to system zarządzania żłobkiem lub przedszkolem w formie wygodnej aplikacji, dzięki której można zaoszczędzić czas i pieniądze, a prowadzenie placówki stanie się łatwiejsze. Skąd pomysł na firmę? Wszystko zaczęło się od mamy Jakuba Pawelskiego, jednego z twórców LiveKid, która postanowiła założyć własny żłobek. To wtedy późniejszy startupowiec zobaczył w praktyce, jak dużym wyzwaniem jest przewodzenie tego typu placówce. – Zastanawiałem się, ile czasu mama mogłaby zaoszczędzić, gdyby wykorzystała do pracy system informatyczny. Chciałem nawet jej taki kupić, ale na rynku nie istniało odpowiednie rozwiązanie, więc jako programista postanowiłem sam je stworzyć – opowiada Pawelski, który rozpoczął pracę nad aplikację w wieku 17 lat, kiedy uczył się jeszcze w krakowskim informatycznym Technikum Łączności. 

Pomysłodawcy startupu chwalą się na firmowym blogu historiami klientów, którzy skutecznie wdrożyli system. Jednocześnie LiveKid prowadzi wirtualną akademię, oferując online darmowe spotkania z ekspertami. Wśród tematów poruszanych w ostatnich miesiącach podczas webinarów znalazły się takie zagadnienia jak profilaktyka zaburzeń odżywiania, dieta matki karmiącej czy próba odpowiedzi na pytanie: kiedy kupić dziecku pierwszy telefon. 

9. Funtronic

Magiczny Dywan – brzmi fajnie, prawda? Urządzenie projekcyjne oferowane przez Funtronic spełnia jednocześnie funkcję podłogi interaktywnej i stołu interaktywnego. Wielofunkcyjny projektor może być używany jako pomoc dydaktyczna do ćwiczeń, gier oraz zabaw ruchowych. Magiczny Dywan onEVO wyposażony jest w zestaw treści multimedialnych przeznaczonych do pracy z dziećmi w wieku szkolnym i przedszkolnym, sprawdzi się również w procesie rehabilitacji zarówno dzieci, jak i dorosłych. Ponadto przedsiębiorstwo bierze udział w kampaniach społecznych, a dzięki oferowanemu urządzeniu najmłodsi uczą się np. segregowania odpadów.

Funtronic powstał w 2014 r. i początkowo był garażowym startupem. Obecnie przedsiębiorstwo sprzedaje swoje produkty w wielu państwach europejskich, w Stanach Zjednoczonych, w krajach arabskich oraz południowej Afryki. 

10. Photon

Photon to przede wszystkim robot edukacyjny, który – jak chwalą się twórcy – dorasta wraz z dzieckiem. Ale nie tylko, bo pomysłodawcy firmy proponują wiele interdyscyplinarnych narzędzi i metod nauczania, które mogą wykorzystywać zarówno nauczyciele, jak i rodzice. Z systemu Photon Education korzystają już odbiorcy w 70 krajach, a sektor edukacji publicznej to ponad 80 proc. sprzedaży firmy.

W minionym roku przedsiębiorstwo – które powstało w Białymstoku – nawiązało współpracę m.in. z Microsoftem, Fundacją Orange oraz Centralnym Domem Technologii. Duży wzrost użytkowników zanotowano w Stanach Zjednoczonych oraz Wietnamie. Twórcy zapowiadają dalszą ekspansję zagraniczną.

My Company Polska wydanie 7/2021 (70)

Więcej możesz przeczytać w 7/2021 (70) wydaniu miesięcznika „My Company Polska”.


Zamów w prenumeracie

ZOBACZ RÓWNIEŻ

POLECAMY