Przemoc w gastronomii? To żadna anomalia. Felieton Bartka Tulejko z #SoWe
Gwiazda czy tyran?
Jest coś niepokojącego w tym, jak kulinarni celebryci i programy pokazujące ich jako skrajnie wymagających „artystów” kuchni wytworzyły przestrzeń tolerancji dla zachowań, które w każdej innej branży skończyłyby się postępowaniem dyscyplinarnym i zwolnieniem z pracy. Szef kuchni z gwiazdką Michelin staje się marką, osobowością, „artystą”, autorytetem — a autorytet, pozbawiony kontroli i odpowiedzialności, ma tendencję do degeneracji.
Nie musimy szukać daleko. W Polsce od lat oglądamy w telewizji, jak Magda Gessler krzyczy na pracowników restauracji, które „ratuje". Wyzwiska, upokorzenia, łzy personelu — to wszystko podawane jest widzom jako rozrywka, jako dowód pasji i wysokich standardów. Pytanie brzmi: dlaczego jako społeczeństwo nauczyliśmy się oklaskiwać agresję, gdy jest podana jako rozrywka w wykonaniu celebrytów?
Gastronomia — branża podwyższonego ryzyka
Sektor HoReCa ma cechy, które strukturalnie sprzyjają mobbingowi: hierarchia jak w średniowiecznym warsztacie rzemieślniczym lub wojsku, praca pod ekstremalną presją czasu, szczupłe kadry i małe zespoły ludzkie, kultura milczenia i lojalności wobec „mistrza". Do tego dochodzi wysoki odsetek zatrudnienia nieformalnego, bez umów lub umowami śmieciowymi, sezonowość i strach przed utratą pracy. W takich warunkach ofiara rzadko zgłasza. Bo gdzie? I komu?
Polskie instytucje – Państwowa Inspekcja Pracy, Sąd Pracy i polskie prawo – zupełnie nie są przygotowane na skuteczne eleminowanie tego zjawiska. Pracownik jest pozostawiony sam sobie. Nie ma zasobów, czasu i wiedzy aby latami dochodzić swoich praw. Szczególnie jeśli dotyczy to małej firmy, której nie zależy na renomie i reputacji.
W polskich firmach — nie tylko w gastronomii — mobbing pozostaje zjawiskiem masowo niezgłaszanym. Według różnych badań nawet kilkadziesiąt procent pracowników doświadczyło zachowań, które można zakwalifikować jako mobbing, a jedynie ułamek z nich podejmuje jakiekolwiek formalne kroki.
Co może zrobić pracownik?
Fundacja So-We wspiera budowanie psychologicznie bezpiecznych miejsc pracy. Wiemy, że zmiana zaczyna się od świadomości — własnej i organizacyjnej. Wobec obojętności organów państwa wypełniamy lukę. Wspieramy tych, którzy doświadczyli przemocy w pracy ale także wspieramy organizacje, które chcą i którym zależy na budowaniu zdrowiej kultury organizacyjnej, bo ona się po prostu opłaca.

Bartek Tulejko Ambasador Fundacji #SoWe