Reklama

Polskie drony polecą za ocean? Unia otwiera zbrojeniowe wrota, a Kanada patrzy na nasz sprzęt

dron bojowy
Drony bojowe to jedna z wizytówek polskiego sektora zbrojeniowego / Fot. shutterstock / DC Studio
To przełomowy moment dla europejskiego i polskiego bezpieczeństwa. Unia Europejska zacieśnia wojskowe szyki z Kanadą, a to oznacza nie tylko polityczny sojusz, ale przede wszystkim potężne kontrakty. Rodzima zbrojeniówka, sprawdzona w bojach za naszą wschodnią granicą, ma ogromną szansę na lukratywne zamówienia zza oceanu. Stawka jest wysoka, bo na stole leżą miliardy euro, a Europa w trybie przyspieszonym chce przekształcić się w potęgę militarną.

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Reklama

Z tego tekstu dowiesz się:

  • Dlaczego historyczna decyzja Parlamentu Europejskiego otwiera przed polskim przemysłem zbrojeniowym zupełnie nowe rynki zbytu?
  • Jakie polskie uzbrojenie zyskało uznanie kanadyjskiej armii i dlaczego zdominowało rozmowy na targach w Ottawie?
  • W jaki sposób Unia Europejska staje się globalnym graczem militarnym, przyciągając partnerów od Islandii po Zatokę Perską?
  • Na co dokładnie rząd wyda 22 miliardyd zł z KPO w ramach nowego Funduszu Bezpieczeństwa i Obronności oraz jak cywilne pociągi pomogą w obronie kraju?

Klamka zapadła 20 maja br. To właśnie wtedy Parlament Europejski dał oficjalne, formalne zielone światło na przystąpienie Kanady do unijnego programu SAFE (Instrument na rzecz Zwiększenia Bezpieczeństwa Europy). Choć polityczne fundamenty pod ten ruch wylano już w grudniu 2025 roku, to właśnie teraz mechanizm wchodzi w decydującą fazę. Kanada, jako największy kraj spoza UE, zyskuje prawo uczestnictwa we wspólnych projektach i zakupach uzbrojenia u boku państw członkowskich.

Reguły gry są ściśle określone, co ma chronić unijny – w tym polski – rynek. Zgodnie z umową, w realizowanych zamówieniach koszt komponentów pochodzących spoza UE, państw Europejskiego Obszaru Gospodarczego (EOG-EFTA) oraz walczącej Ukrainy nie może przekroczyć 35 proc. szacowanego kosztu ostatecznego produktu.

– Zgoda Parlamentu Europejskiego na udział Kanady w programie SAFE to dowód na to, że razem – i to ponad geograficznym wymiarem – budujemy najpoważniejszy system nie tylko wspomagania przemysłu obronnego, ale także bezpieczeństwa. Unia Europejska jest organizmem, na który także kraje pozaeuropejskie patrzą z nadzieją na partnerstwo– mówi Andrzej Halicki, poseł do Parlamentu Europejskiego z Koalicji Obywatelskiej.

Kanadyjczycy na zakupach w Polsce. Bezzałogowce hitem eksportowym

Otwarcie programu SAFE dla Kanadyjczyków nie oznacza, że będą czerpać z europejskiej kasy. Jak zaznacza europoseł Halicki: 

– Kanada nie będzie beneficjentem tanich pożyczek, czyli mechanizmów finansowego wsparcia. Natomiast może być zamawiającym, uczestnikiem tego procesu jako partner. Kanada jest pierwszym krajem spoza Europy, a mogę powiedzieć, że są także inni chętni do wspólnych zakupów. To jest szansa na przykład dla polskiego przemysłu zbrojeniowego, jeżeli będziemy mieli już pełne zaopatrzenie, które jest wymagane i oczekiwane przez polską armię.

Słowa te szybko znajdują pokrycie w rzeczywistości. Jak poinformowała pełnomocniczka rządu ds. programu SAFE, Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, Ottawa już teraz zdecydowała się na zakupy w polskim sektorze obronnym. Największe zainteresowanie budzą nad Wisłą systemy bezzałogowe. Warto w tym miejscu przypomnieć, polskie systemy dronowe – w tym drony rozpoznawcze FlyEye oraz amunicja krążąca Warmate produkcji Grupy WB – wyrobiły sobie na świecie markę doskonałego i niezawodnego sprzętu, który fenomenalnie sprawdził się w ekstremalnie trudnych warunkach frontowych w Ukrainie. To naturalnie przyciąga uwagę państw NATO chcących modernizować swoje armie w oparciu o sprzęt sprawdzony w prawdziwym boju.

Potencjał eksportowy polskiego sprzętu był wyraźnie widoczny podczas trwających w Kanadzie prestiżowych targów obronnych CANSEC. To tam, we wtorek 26 maja, doszło do kluczowego spotkania na szczycie. Władysław Kosiniak-Kamysz, wicepremier i minister obrony narodowej, usiadł do stołu ze swoim kanadyjskim odpowiednikiem. Na agendzie znalazły się m.in. wspólne zakupy w ramach SAFE.

– Chcemy właśnie z programu SAFE, do którego przystąpiła Kanada jako największy kraj spoza Unii Europejskiej, uczynić symbol trwałego połączenia Europy i Kanady – podkreślił polski wicepremier. Rozmowy szefów resortów wykraczały jednak poza same zakupy – dotyczyły też wojsk obrony cyberprzestrzeni, wspólnych szkoleń, wsparcia dla Ukrainy oraz przygotowań do zbliżającego się szczytu NATO w Ankarze.

Od Norwegii po Zatokę Perską. Świat chce dołączyć do europejskiej twierdzy

Rozszerzenie programu SAFE jest echem strategicznego partnerstwa UE-Kanada, podpisanego jeszcze 23 czerwca 2025 roku. Jednak ambicje zjednoczonej Europy sięgają znacznie dalej. Agresja Rosji na Ukrainę oraz narastające napięcia na Bliskim Wschodzie brutalnie zweryfikowały pacyfistyczne nastroje Starego Kontynentu.

– Unia Europejska staje się właściwie najmocniejszym graczem, jeżeli chodzi o budowę przyszłego bezpieczeństwa na świecie. Oczywiście nie mówimy, że zastępuje NATO. Mówimy o wzmocnieniu europejskiego przemysłu obronnego, z rozszerzeniem na partnerów pozaeuropejskich – akcentuje Andrzej Halicki. – W kwestii współpracy strategicznej, na przykład systemów antydronowych, widzimy, co się dzieje w Zatoce Perskiej. To są dokładnie te same potrzeby. Na pewno jest to też pretekst do tego, żeby rozmawiać o SAFE 2 czy innej formule wzmacniającej bezpieczeństwo krajów członkowskich.

Transformacja ustrojowa i mentalna UE w ostatnich czterech latach jest bezprecedensowa

– Mamy osobną komisję w Parlamencie Europejskim poświęconą bezpieczeństwu, jest komisarz ds. bezpieczeństwa i obrony – Andrius Kubilius, notabene jeden ze współautorów programu SAFE. Ten pomysł narodził się podczas prac grupy roboczej Europejskiej Partii Ludowej dwa lata temu. To jest dowód na to, że ta integracja będzie postępować – ocenia Halicki, wyliczając, jak długa jest dziś kolejka państw aspirujących do współpracy z Brukselą. Są w niej kraje, w których toczy się debata lub zbliżają się referenda (Norwegia, Islandia), państwa aspirujące (Mołdawia, Armenia, Bałkany Zachodnie), a nawet Turcja czy państwa Zatoki Perskiej.

Konieczność inwestycji w broń stała się bezdyskusyjna po ostatnich zawirowaniach na Bliskim Wschodzie – w tym po ataku USA i Izraela na Iran, którego echa (w postaci irańskich rakiet) dotarły aż nad europejski Cypr.

– Nie dostrzegam żadnego państwa, które nie widzi sensu inwestowania w obronność. Wręcz odwrotnie – ta lista się dzisiaj bardzo wydłuża – zauważa polityk. – Widziałbym raczej problem w niektórych grupach politycznych, a właściwie w dość dziwnym postrzeganiu polityki, które polega na tym, że bezpieczeństwo może być elementem rozgrywki, żeby przejąć władzę. Czyli na zasadzie sabotażu blokowanie tych projektów, głosowanie przeciwko nim albo, delikatnie mówiąc, niepomaganie im. Myślę jednak, że na poziomie Rady Europejskiej, rządów jest pełna jednomyślność. Bezpieczeństwo jest priorytetem numer jeden - kwituje poseł.

22 miliardy złotych i podwójne przeznaczenie polskiej infrastruktury

Zbrojenia i sojusze międzynarodowe to jedno, ale bezpieczeństwo wykuwa się także na poziomie krajowej infrastruktury. W styczniu br. minister funduszy i polityki regionalnej, Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, zrzuciła finansową bombę, zapowiadając przeznaczenie potężnej kwoty 22 mld zł z KPO na nowy Fundusz Bezpieczeństwa i Obronności.

Pieniądze te popłyną m.in. na cyberbezpieczeństwo, schrony dla ludności cywilnej oraz kluczowe obiekty tzw. podwójnego zastosowania (dual-use).

– Mamy projekt Tarczy Wschód wspomagany środkami europejskimi. Mamy cały filar, który w przyszłej perspektywie budżetowej będzie wypełniał potrzeby związane z polityką bezpieczeństwa, ale co najważniejsze, będzie także wspomagał projekty podwójnego przeznaczenia. Mówimy o obiektach, które mogą służyć na co dzień cywilom, ale w razie zagrożenia zmieniają swój charakter na infrastrukturę ważną z punktu widzenia polityki bezpieczeństwa – tłumaczy europoseł Halicki.

Jak podają oficjalne dokumenty Ministerstwa Obrony Narodowej, sama "Tarcza Wschód", czyli system fortyfikacji i zapór inżynieryjnych na wschodniej granicy Polski, to w założeniach projekt warty minimum 10 miliardów złotych, co  obrazuje skalę planowanych inwestycji finansowanych ze środków krajowych i unijnych.

Praktyczne zastosowanie idei "dual-use" już się dzieje. 11 maja br. MON podpisało bezprecedensowe porozumienie z PKP Cargo. Dotyczy ono utrzymania i rozwoju transportu kolejowego, który w czasie pokoju obsługuje komercyjne trasy towarowe, a w przypadku kryzysu, podwyższonej gotowości lub wojny – błyskawicznie staje się logistycznym krwiobiegiem armii, zapewniając niezbędną mobilność wojskom własnym i sojuszniczym.

Wszystko wskazuje na to, że obronność przestała być jedynie pozycją w tabelkach budżetowych – stała się motorem napędowym całej polskiej i europejskiej gospodarki, na którym skorzystają nie tylko żołnierze, ale i cywile, choćby przedsiębiorstwa i ich pracownicy.

Reklama

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Reklama
Reklama