Reklama

Zbrojeniowe miliardy utopione przez prezydenckie weto. Jak 12 tysięcy polskich firm mogło zyskać na programie SAFE

radar i myśliwce
Czy prezydenckie weto pod programem SAFE zaprzepaści szanse na przełom dla polskiej zbrojeniówki? / Fot. shutterstock / Fire-n
Program SAFE może zmienić sposób finansowania obronności w Polsce, w tym realizacji projektu Tarcza Wschód. Większość środków ma trafić do krajowego przemysłu, a decyzje mają zapadać szybko. To zasadnicza różnica wobec dotychczasowych mechanizmów krajowych i unijnych. Przedstawiciele branży oceniają, że to rewolucja w wydatkowaniu pieniędzy na bezpieczeństwo. Co stracimy po prezydenckim wecie Karola Nawrockiego?

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Reklama

Kiedy oczy całego świata zwrócone są na Bliski Wschód, gdzie Izrael i Stany Zjednoczone wykorzystują do precyzyjnych uderzeń na irańskie cele supernowoczesne myśliwce F-35, pociski manewrujące takie jak izraelskie rakiety Rampage czy amerykańskie Tomahawki, jeden wniosek nasuwa się sam: współczesna wojna nie wybacza technologicznych zapóźnień. Dziś o zwycięstwie decyduje nie tylko masa wojska, ale przede wszystkim przewaga cyfrowa, bezbłędna analityka danych i precyzyjna broń dalekiego zasięgu. Polska, leżąca na zapalnej, wschodniej flance NATO, pilnie potrzebuje dostępu do równie zaawansowanego sprzętu, by skutecznie odstraszać każdego potencjalnego agresora.

12 tysięcy mniejszych polskich firm zyska na programie SAFE

I tu na scenę wkracza unijny program SAFE (Security Action for Europe). Choć mechanizm finansowania obronności stał się właśnie nową osią politycznego sporu między rządem PO, który widzi w nim historyczną szansę na rozbudowę armii, a prawicową opozycją z PiS, obawiającą się uzależnienia od unijnych pożyczek, warto na chwilę odłożyć sejmowe przepychanki na bok. Za zamkniętymi drzwiami politycznych gabinetów na stole leży przełom dla polskiej armii. To potężne środki, które mogą odmienić oblicze naszej zbrojeniówki, a z tortu finansowego skorzystają nie tylko państwowe giganty, ale nawet 12 tysięcy mniejszych, polskich firm.

– Program SAFE to jest ogromna szansa w porównaniu do wszystkich innych inicjatyw – i resortu obrony narodowej, i europejskich, takich jak Europejski Fundusz Obronny. Program SAFE jest transparentny, ma bardzo krótki czas realizacji, co jest zasadniczo dobre, czyli bardzo krótki okres decyzyjny. 80–90 proc. tych środków ma być spożytkowane w polskim przemyśle obronnym, to jest ogromna różnica i właściwie rewolucja w zakresie wydatkowania środków na obronność. To wielka szansa dla przemysłu i dla Polski – podkreśla Mateusz Ciesielski, head of business development w DataWalk.

Polska jest największym beneficjentem programu SAFE

Premier Donald Tusk poinformował o tym, że prezydent Karol Nawrocki zawetował program SAFE. Jak wiele Polska może stracić przez taką decyzję? 

SAFE (Security Action for Europe) to element unijnej polityki wzmacniania zdolności obronnych, oparty na udzielaniu państwom członkowskim długoterminowych pożyczek na finansowanie inwestycji i zakupów w sektorze obronnym. Program umożliwia realizację projektów zarówno krajowych, jak i wspólnych przedsięwzięć kilku państw.

W odróżnieniu od Europejskiego Funduszu Obronnego, który funkcjonuje w formule konkursowej i finansuje głównie projekty badawczo-rozwojowe realizowane przez międzynarodowe konsorcja, SAFE ma służyć bezpośredniemu wsparciu zdolności produkcyjnych i infrastrukturalnych. W Polsce program jest łączony m.in. z realizacją projektu Tarcza Wschód, którego wartość szacuje się na ok. 10 mld euro. Środki z SAFE mają w znacznym stopniu wzmocnić jego realizację.

Polska jest największym beneficjentem programu – w ramach SAFE może pozyskać prawie 44 mld euro preferencyjnych pożyczek, z których ponad 80 proc. ma zostać wydanych w polskim przemyśle zbrojeniowym i sektorze bezpieczeństwa. Plan obejmuje dziesiątki inwestycji o łącznej wartości przekraczającej 180 mld zł w krajowym przemyśle obronnym. Skala planowanych zakupów wynika m.in. z programu modernizacji sił zbrojnych. Polska posiada obecnie trzecią co do wielkości armię w NATO i realizuje plan jej dalszej rozbudowy do 500 tys. żołnierzy, co oznacza rosnące zapotrzebowanie na sprzęt i systemy wsparcia.

– Program SAFE jest bardzo rozległy, więc nie ma wskazania na poszczególne rodzaje technologii. Jeżeli popatrzymy chociażby na Tarczę Wschód, która operacjonalizuje program SAFE, to te potrzeby są ogromne i one zaczynają się w obronie cywilnej, a kończą się na sprzęcie czysto obronnym, na amunicji. Ja reprezentuję firmę, która produkuje oprogramowanie i na szczęście dla tego rodzaju rozwiązań jak analityka danych i sztuczna inteligencja też jest miejsce w tym programie – wymienia, w rozmowie z agencją Newseria, Mateusz Ciesielski.

Technologie cyfrowe, w tym analityka dużych zbiorów danych i sztuczna inteligencja, odgrywają coraz większą rolę w systemach bezpieczeństwa – od wsparcia dowodzenia po cyberobronę i analizę zagrożeń hybrydowych. Rozwój takich rozwiązań wymaga stabilnego finansowania oraz zdolności do udziału w złożonych projektach międzynarodowych. W wielu programach unijnych wsparcie przyznawane jest w trybie konkursowym, najczęściej w ramach wielopodmiotowych konsorcjów, co wiąże się z rozbudowanymi procedurami i wysokimi wymogami formalnymi. W praktyce oznacza to, że po środki częściej sięgają największe grupy przemysłowe, dysponujące odpowiednim zapleczem kapitałowym i organizacyjnym.

DataWalk rozwija platformę do integracji i analizy dużych zbiorów danych, wykorzystywaną przez administrację publiczną i służby w różnych krajach. Spółka informowała, że jej rozwiązanie zastąpiło komponent w jednym z dużych europejskich projektów analitycznych.

W innych programach o wiele trudniej sięgnąć po europejskie pieniądze

Według rządowych danych prawie 12 tys. polskich firm może skorzystać na realizacji projektów w ramach SAFE, co ma dodatkowo wzmocnić krajowy łańcuch dostaw i potencjał technologiczny.

– Analizujemy wszystkie możliwości, które się pojawiają, natomiast program SAFE jest bardzo przyjazny, transparentny i łatwo dostępny. W innych programach europejskich o wiele trudniej jest sięgnąć po te pieniądze, które zwykle są rezerwowane dla większych grup zbrojeniowych. To jest kwestia decyzji, środków, jakie trzeba zainwestować, efektów i czasu, jaki chce się na nie pozyskać – wskazuje przedstawiciel DataWalk.

W obszarze cyberbezpieczeństwa i analizy danych rośnie znaczenie współpracy administracji z sektorem prywatnym. Unijna strategia cyberbezpieczeństwa zakłada budowę zdolności do wykrywania i reagowania na incydenty w czasie rzeczywistym oraz rozwój interoperacyjnych systemów. W Polsce kompetencje te rozwijane są m.in. przez Wojska Obrony Cyberprzestrzeni i wyspecjalizowane jednostki resortu obrony.

– Rozmawiamy z resortem obrony narodowej, w grudniu podpisaliśmy list intencyjny z dowództwem Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni. Prowadzimy jednocześnie około pięciu różnych takich inicjatyw z różnymi departamentami, jednostkami w ramach MON-u. Zobaczymy co z tego wyniknie, w tej chwili współpracujemy z ministerstwami obrony narodowej i z rządami krajów, od Ameryki Północnej, przez całą Europę, aż po Azję – mówi Mateusz Ciesielski.

Reklama

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Reklama
Reklama