Reklama

Biznes ucieka z biur na szosę. Ponad 250 founderów buduje relacje w peletonie

Founders Ride
Founders Ride / fot. mat. pras.
Kiedy rok temu spotkali się po raz pierwszy na wspólną przejażdżkę rowerową, a później usiedli razem przy pizzy, nie przypuszczali, jak potoczy się ta historia. Zaledwie kilka miesięcy później tworzyli już społeczność ponad 250 osób, które w Founders Ride znalazły przestrzeń na budowanie relacji biznesowych przez wspólną pasję do aktywności sportowej. Wiosną founderzy znowu ruszają na trasę, żeby pokonywać kolejne kilometry i nawiązywać kontakty. Udowadniają, że networking poza salą konferencyjną jest skuteczny.

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Reklama

Gdy przyjrzymy się bliżej życiorysom prezesów największych, odnoszących sukcesy firm okazuje się, że łączy ich sprawność fizyczna i zamiłowanie do sportu. Coraz częściej interesy załatwiają nie w biurze czy restauracji, a na kortach, polach golfowych czy właśnie sunąc rowerami po szosie. Nic dziwnego, że pomysł tak dobrze przyjął się i u nas. - Pierwszy sezon Founders Ride pokazał nam bardzo wyraźnie, że przedsiębiorcy w Polsce naprawdę potrzebowali takiej przestrzeni. Zorganizowaliśmy 5 eventów i każdy był większy i lepszy od poprzedniego. Dla nas to trochę jak historia rodem z prawdziwego startupu, ale z misją i całkowicie w stylu bootstrapu - mówi Tomasz Woźniak, Co-Founder Founders Ride.

Każde spotkanie w ramach Founders Ride to profesjonalnie zaplanowane połączenie wysiłku fizycznego i relaksu dla głowy. - Od początku chcieliśmy, aby Founders Ride było wydarzeniem premium. Każde spotkanie jest w pełni zorganizowane: od profesjonalnego prowadzenia przejazdu, przez logistykę, po część networkingową. Uczestnicy zaczynają dzień wspólnym śniadaniem, po jeździe spotykają się na degustacyjnym lunchu w formule live cooking, a przez cały dzień jest przestrzeń na wartościowe rozmowy i poznawanie się w naturalny sposób. Z każdego eventu mamy też mnóstwo profesjonalnych zdjęć oraz wideo - wyjaśnia Szymon Kubicki, Co-Founder Founders Ride. - Kiedy jesteśmy zaangażowani w biznes, trudno nam znaleźć czas na realizację własnych pasji. Eventy Founders Ride rozwiązują ten problem, bo łączą relaks i wartościowy networking. Zazwyczaj produkty 2w1 bywają wątpliwej jakości, ale w tym przypadku jest dokładnie odwrotnie - mówi Tomek Plata, Co-Founder Autenti i twórca audycji “Biznes bez Lukru”. Ubiegły sezon pokazał, że taka formuła trafia w realną potrzebę. Dziś społeczność Founders Ride liczy ponad 250 przedsiębiorców, founderów, inwestorów i managerów C-level.

Chociaż z pozoru może wydawać się, że uczestnicy eventów Founders Ride spotykają się przede wszystkim żeby jeździć na rowerach, to jednak realizują równocześnie konkretne cele biznesowe. Już w pierwszym sezonie dzięki nawiązanym na trasie relacjom udało się zrealizować kilka projektów. - To dla nas potwierdzenie, że przyjęliśmy dobry kierunek i dowód na to, że najlepszy networking dzieje się „przy okazji”, a nie w formalnych warunkach - mówi Tomasz Woźniak

Swobodna rozmowa podczas jazdy czy lunchu to świetna okazja, żeby poznać potencjalnych partnerów biznesowych, tym bardziej, że grupa, która wyrusza na trasę jest bardzo zróżnicowana. - Jadąc na pierwszą ustawkę Founders Ride miałem dwie kluczowe obawy - nie nadążę za grupą półprofesjonalnych zawodników w lycrze i, że będzie to targowisko usług różnych, na którym każdy chce mi coś sprzedać. Jak to często z obawami - obydwie okazały się niesłuszne. Tempo było mocne, ale odkryłem, że jazda w peletonie to zupełnie inna bajka niż jazda samemu; a rozmowy były swobodne i w sobotnie przedpołudnie po prostu pojeździłem na rowerze z grupą fajnych, energicznych osób. Moim celem było raczej zwiększenie średniej prędkości na rowerze, niż EBITDA i cel udało się zrealizować - zauważa Kacper Adamowicz, CEO ZEME

Poza regularnymi uczestnikami, którzy tworzą trzon społeczności, na wydarzeniach pojawiają się też nowi ludzie. - Wiele osób słyszy od znajomych, że na trasie czy przy lunchu wydarzyły się rozmowy, które trudno byłoby odtworzyć w klasycznym środowisku biznesowym i dołączają by samemu się o tym przekonać. Dzięki temu każda jazda ma trochę inny skład i prowadzi do nowych rozmów, relacji i pomysłów - dodaje pomysłodawca Founders Ride. Jak podkreślają organizatorzy, kontakty nie urywają się po zejściu z rowerów i często są podtrzymywane nadal, już poza eventami.

Energia, która napędzała uczestników w poprzednim sezonie, skumulowała się w jeszcze ambitniejsze plany na ten rok. - Chcemy dalej rozwijać Founders Ride jako najbardziej jakościową społeczność przedsiębiorców na rowerach w Polsce - zapowiadają organizatorzy. Oznacza to, że oprócz regularnych przejazdów, pojawią się nowe formaty wydarzeń, specjalne edycje tematyczne oraz wyjazdy rowerowe. W ramach rozgrzewki uczestnicy spotkali się już na pierwszym w sezonie treningu, tym razem w nowej formule indoor cycling + mobility. - Naszym celem jest, aby każdy uczestnik miał poczucie, że bierze udział w wydarzeniu, którego nie chce się przegapić, zarówno ze względu na ludzi, jak i doświadczenie. Mimo dużego zainteresowania po poprzednim sezonie, nie chcemy iść w ilość, a w jakość pod każdym względem - mówi Tomasz Woźniak.

Projekt, mimo, że wystartował zaledwie rok temu, ma już solidne fundamenty i wsparcie biznesowe. Partnerzy, którzy wspierali inicjatywę w pierwszym sezonie, zdecydowali się przedłużyć współpracę. Wśród nich są między innymi: PFR Ventures, Education First, SD Worx, Technogym i Longevity+. - To dla nas ogromny dowód zaufania i potwierdzenie, że obraliśmy dobry kierunek. Zależy nam, by być gwarantem jakości zarówno dla uczestników naszych eventów, jak i partnerów biznesowych - podkreśla Szymon Kubicki.

Founders Ride to coś więcej niż zwykła inicjatywa łącząca biznes i sport. Projekt pokazuje, jak bardzo zmienił się sposób budowania zawodowych relacji - mniej formalny, za to bardziej autentyczny i oparty na wspólnych doświadczeniach. Zamiast sal konferencyjnych i wymiany wizytówek, przedsiębiorcy wybierają aktywność fizyczną, rozmowę i wspólny czas w nietypowych okolicznościach. Jeszcze kilka lat temu trudno było wyobrazić sobie, że decyzje o współpracy czy inwestycjach zapadają podczas jazdy na rowerze, dziś, jak widać, jest to zupełnie możliwe. Jeśli ten trend się utrzyma, Founders Ride może okazać się nie tylko ciekawym przedsięwzięciem, ale też zapowiedzią nowego standardu w nawiązywaniu kontaktów i budowaniu sieci w biznesie.

Reklama

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Reklama
Reklama