Reklama

Bakarat w Monako

Bakarat w Monako
fot. mat. pras.
Od 3 grudnia 1999 r., kiedy w pożarze prestiżowego secesyjnego budynku La Belle Époque w Monte Carlo poniósł śmierć miliarder Edmond Safra, minęło już prawie 30 lat. Co się wówczas wydarzyło? Próbę wyjaśnienia tej kryminalnej zagadki podejmuje ciekawy dokument „Morderstwo w Monako”.
ARTYKUŁ BEZPŁATNY

z miesięcznika „My Company Polska”, wydanie 3/2026 (126)

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Reklama

Utrzymany jest w klimacie cyklu filmów „Na noże” z Danielem Craigiem w roli błyskotliwego detektywa Benoita Blanca. Jednak w przeciwieństwie do schematu obowiązującego w tej popularnej serii, zagadka – uwaga spoiler! – nie zostaje wyjaśniona.

Edmond Safra, którego majątek szacowano na 4 mld dol., był bankierem prowadzącym skomplikowane globalne interesy, z różnymi zresztą partnerami. Współpracował i z amerykańskim FBI, i z rosyjską mafią. Stąd lista podejrzanych o jego zabójstwo była długa. Od samego początku tragedii towarzyszył bardzo dziwny splot zdarzeń. Wewnętrzny monitoring został wyłączony. Szef ochrony miał wolne. Akcja straży pożarnej była spóźniona, działania policji chaotyczne, a śledztwo niemrawe, które zresztą w powszechnym przekonaniu miało na celu wykazanie, przede wszystkim tego, że Monte Carlo jest nadal bardzo bezpiecznym miejscem. Zwłaszcza do mieszkania i prowadzenia interesów przez bogaczy z całego świata.

Podejrzany pielęgniarz

Głównym podejrzanym stał się amerykański pielęgniarz bankiera – niejaki Ted Maher – zarabiający 600 dol. za dzień pracy. Był mitomanem i fantastą, który ciągle zmieniał zeznania i wymyślał nowe historie. Początkowo twierdził, że został zaatakowany w apartamencie przez dwóch uzbrojonych napastników, którzy potem podłożyli ogień. Najprawdopodobniej zrobił to jednak sam pielęgniarz, który dla uwiarygodnienia całej historii także się okaleczył. Motywem działania miała być chęć awansu, stanie się bohaterem, uratowanie pryncypała i otrzymanie sowitej gratyfikacji. Edmond Safra oraz jego pielęgniarka zostali jednak znalezieni już martwi w tzw. panic roomie – specjalnie zabezpieczonej łazience, która okazała się dla nich śmiertelną pułapką.

Proces Teda Mahera odbył się w Monte Carlo i wzbudził podobne zainteresowanie mediów jak słynna sprawa zawodnika futbolu amerykańskiego O.J. Simpsona podejrzanego o zabicie swojej żony. Pielęgniarza za doprowadzenie do śmierci bankiera skazano na karę 10 lat więzienia. Wkrótce udało mu się, niczym hrabiemu Monte Christo, uciec zza krat. Ponownie ujęty w Nicei wkrótce przedterminowo opuścił więzienie. Wówczas pojawiły się informacje, że cały proces został zmanipulowany. Realizatorom filmu udało się zrekonstruować również późniejsze losy Teda Mahera. Po powrocie do Stanów Zjednoczonych dopuszczał się on licznych oszust i wyłudzeń. W końcu został skazany za zlecenie zabójstwa. Mistyfikacją okazały się także jego płomienne opowieści o służbie w komandosach.

Kiedy żona zna hasło

Drugą podejrzaną, nie licząc rosyjskiej mafii, była żona bankiera Lily Safra. Kilka tygodni przed tragicznym zdarzeniem otrzymała ona razem z mężem (który wówczas także zmienił testament) obywatelstwo księstwa Monaco, bo prowadziło do możliwości przejęcia wielkiego spadku… bez podatku. Podejrzenia budziła także jej pogmatwana droga życiowa. Bankier był jej już czwartym mężem. Drugi – brazylijski biznesmen Alfredo Monteverde – popełnił bardzo dziwne samobójstwo, oddając w swoją klatkę piersiową… dwa strzały. Istny cud wiktymologii. Okazało się także, że podczas pożaru Lily dzwoniła do swojego męża schowanego w panic roomie, przekazując mu komunikat, aby stamtąd wyszedł, co zgodnie z przyjętymi ustaleniami oznaczało umówione hasło – „pozostań na miejscu”. Już po odziedziczeniu wielkiego majątku wdowa dokonała różnych dziwnych operacji finansowych. Zmarła w 2022 r.

Dokument o zbrodni w księstwie Monako przedstawia zatem niezwykle ciekawą historię, która ma jednak wiele podobnych odpowiedników. Teraz nawet w Polsce. Weźmy przykładowo zabójstwo Jacka Sikory – przedsiębiorcy ze Sławkowa. Biznesmen był właścicielem Metalexu Firmy Produkcyjno-Usługowo-Handlowej. Podejrzaną o dokonanie zbrodni była żona. Teraz sądy wydają w tej sprawie różne wyroki. Cała dramatyczna historia wydaje się zatem doskonałym materiałem na kryminalna sagę o pieniądzach, wierności i zbrodni. Jej akcja toczyłaby się jednak już nie w luksusowym Monte Carlo, ale skromnym siedmiotysięcznym Sławkowie położonym w województwie śląskim.

My Company Polska wydanie 3/2026 (126)

Więcej możesz przeczytać w 3/2026 (126) wydaniu miesięcznika „My Company Polska”.


Zamów w prenumeracie

Reklama

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Reklama
Reklama