Polak potrafi, czyli American Dream w polskim stylu

fot. materiały prasowe fot. materiały prasowe
Startupowcy i przedsiębiorcy, którzy mierzą wysoko. Przedstawiamy ambitnych Polaków, którzy nie tylko ruszyli na podbój amerykańskich rynków, ale odnoszą w tej dziedzinie kolejne sukcesy.
ARTYKUŁ BEZPŁATNY

z miesięcznika „My Company Polska”, wydanie 4/2020 (55)

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Trzy tysiące dolarów i ambitny pomysł. W taki sposób podbój amerykańskiego rynku rozpoczął Filip Kozera. Dziś jego Kristalic ma już kilkunastu dużych klientów z całego świata, a już niebawem biura firmy wystartują w Londynie i Warszawie.

– Swoją przygodę z zagranicznymi rynkami rozpocząłem już w wieku 16 lat, kiedy wyjechałem do Anglii – mówi w rozmowie z „My Company Polska”.

Filip Kozera podjął studia z dziedziny machine learning/artificial intelligence na uczelni w Cambridge. Podczas nauki stworzył algorytm Visual Cognition, który odczytywał to, co się dzieje na obrazkach w internecie, opisywał je oraz czytał tekst, który się na nich znajdował. Kozerze udało się także pozyskać 150 tys. dol. od akceleratora z Oslo. Niestety, tuż przed uruchomieniem programu wspólnik Kozery wycofał się z biznesu. Polak szybko znalazł jego zastępcę i wyjechał do USA. – Zawsze wierzyłem, że osiąganiu pewnych rzeczy sprzyjają odpowiednie miejsca. Jeśli chodzi o zakładanie i rozwój biznesu w branży nowych technologii, takim miejscem jest właśnie San Francisco – komentuje.

W ciągu kilku tygodni, mimo trudnych warunków mieszkaniowych i braku pieniędzy, Kozera wraz z wspólnikiem stworzyli nową aplikację, która uczy się głosu i mimiki twarzy, aby umożliwić lepszą jakość rozmów wideo, szczególnie przy problemach z siecią. Kod pisali w osiedlowej bibliotece, ale trafili w dziesiątkę. Aplikacja spotkała się z zainteresowaniem klientów, a jej twórcy zdobyli 100 tys. dol. z amerykańskiego programu Sequoia Scout. Kolejne pieniądze – 120 tys. dol. – przekazał Techstars. Owocem tych działań jest Kristalic. – Obecnie sprzedajemy nasz produkt głównie inwestorom, którzy wykorzystują go do robienia notatek z rozmów z ekspertami. Mamy już klientów, to kilkanaście firm w USA oraz w Wielkiej Brytanii – mówi Kozera.

Inwestorzy przekazali do tej pory prawie 2 mln dol. Ale to nie koniec. – Chcemy docelowo stworzyć bank pamięci, w którym łatwo zajdziemy wszystkie informacje, jakie kiedykolwiek usłyszeliśmy. W ciągu kolejnych miesięcy mamy w planach otwarcie biur w Warszawie oraz w Cambridge. Z kolei w ciągu 1,5 roku planujemy kolejną rundę finansowania, znacznie większą od pierwszej – deklaruje.

Globalna aplikacja, polski pomysł

Innym przedsiębiorcą, który sukces odniósł nie tylko w USA, ale wręcz na całym świecie, jest Stefan Batory, twórca aplikacji Booksy i którego rozmowę z cyklu My Company My Story możecie przeczytać w tym numerze „My Company Polska”. Zanim ruszył na podbój USA, stworzył jeden z największych projektów startupowych w Polsce. Jest nią aplikacja iTaxi służąca do zamawiania taksówek. 

Z Booksy wystartował bezpośrednio w USA, co jest wyjątkiem na tle innych, polskich startupowców. Projekt uruchomił w 2014 r. i dziś stał się już aplikacją globalną, dostępną także w Polsce. 

Porównując sposób robienia biznesu w Polsce i USA, w rozmowie z „My Company Polska” opublikowanej w 2019 r., zwrócił uwagę na zupełnie inny charakter rynku. – Idea budowania startupu w Polsce i USA jest podobna: szybko testować i iterować, wyciągać wnioski, uczyć się. Różnice dotyczą kultury, skali i wielkości rynku, konkurencyjności, pracowników i klientów. Firmy z Doliny Krzemowej w wielu dziecinach mają dostęp do najlepszych specjalistów na świecie. Jednocześnie jednak muszą o nich dużo bardziej konkurować. Mają też znacząco większe koszty pracy i to zmusza je do większego „focusu”, czyli koncentracji na podstawowej działalności. To z kolei powoduje, że od początku wiele procesów automatyzują i outsourcują, bo nie stać ich na zatrudnianie pracowników. Muszą też dużo szybciej iterować, a jak nie idzie, bez rozterek ogłaszają upadłość – tłumaczy.

Głowa do biznesu

Sukces o jeszcze większej skali odniósł Brainly stworzony przez Michała Borkowskiego. Projekt zaczął się od polskiego zadane.pl. Tyle że w 2019 r. miał już 150 mln użytkowników! Startup podwoił tę liczbę w ciągu zaledwie dwóch lat i nic nie wskazuje na to, by miało się to zmienić – firma w lipcu 2019 r. pozyskała ponad 30 mln dol. dofinansowania od Naspersa – amerykańskiego giganta. Od momentu powstania Brainly zdobył niemal 70 mln dol., czyli jedną z największych wartości inwestycji pozyskanych przez polskie startupy w historii. Firma wykorzystuje te środki do rozwoju. Możliwości są ogromne. Brainly celuje w podbój globalnego rynku edukacyjnego, czyli dotarcie do ponad 1 mld uczniów. 

Gigantyczny sukces odniósł także Piotr Szulczewski. Chociaż nie ma jeszcze 40 lat, jego majątek wyceniany jest na miliardy dolarów. Zanim założył startup, pracował w USA u największych graczy na rynku IT. W 2011 r. wraz z partnerem biznesowym uruchomił Wishwall. Dziś firma nazywa się Wish i wyceniana jest na niemal 9 mld dol. Platforma umożliwia robienie zakupów chińskich produktów za niewielką opłatą. To konkurencja m.in. dla Amazona, którego twórca, Jeff Bezos, podobno chciał wykupić Wish w 2016 r. za 10 mld dol. Szulczewski propozycję odrzucił.

Sukces kolejnego naszego bohatera – Arkadiusza Musia – w odróżnieniu od poprzedników nie wynika z mody na startupy. W Polsce uruchomił on Press Glass (firma powstała w 1991 r.), to dziś największy producent szyb zespolonych w Europie. W 2018 r. wykupił amerykańską firmę Glass Dynamics Inc. z siedzibą w Północnej Karolinie i zainwestował w budowę kolejnych zakładów produkcyjnych. Dziś firma szykuje się do następnych inwestycji, m.in. w Polsce i Wielkiej Brytanii i jest dowodem na to, że Polak potrafi.

---

Stefan Batory

twórca aplikacji Booksy

Pierwszym krajem, w którym wystartowaliśmy z Booksy były Stany Zjednoczone. Dlaczego? Bo wiedzieliśmy, że właśnie tam tkwi największy potencjał, a wygrana w USA oznacza prostsze i szybsze powtórzenie sukcesu w innych krajach. Rynek usług beauty w USA jest wart ponad 100 mld dol., a wciąż jedynie mniej niż 5 proc. usług rezerwowanych jest online. Do tej pory żadnej spółce technologicznej nie udało się podbić tego rynku i zbudować z sukcesem biznesu typu marketplace, który skupiałby usługodawców w branży health&beauty. Mimo że działamy w ponad 25 krajach, to Stany są dla nas priorytetem, dlatego głównym celem zebranej przez nas rundy finansowej w 2019 r. (ok. 115 mln zł) jest umocnienie pozycji lidera w USA. I to jest priorytet na najbliższe kilka lat.

W Stanach ludzie są o wiele bardziej otwarci na nowości i testowanie rozwiązań mobilnych. Inaczej na tym tle wypadała na początku Polska. Tu musieliśmy wykonać dużo pracy u podstaw, aby przekonać ludzi, że ich klienci z chęcią wybiorą rezerwacje online zamiast umawiania wizyt telefonicznie, o ile tylko damy im taką możliwość.

 -

Filip Kozera

założyciel Kristalic

Za wyborem USA jako miejsca do robienia biznesu stoją też oczywiście pieniądze. Tylko w 2019 r. na inwestycje w startupy przeznaczono w Stanach aż 136,5 mld dol. Dla porównania, w Polsce kwota ta wyniosła w ubiegłym roku 250 mln dol. Większy kapitał oznacza więc większe szanse na znalezienie inwestorów, choć nie brakuje i konkurencji. Moim zdaniem, te dwa rynki różnią się też, jeśli chodzi o podejście do młodych biznesmenów. Amerykańscy inwestorzy często wykładają kapitał, bo dostrzegają potencjał w samym zespole, nie tylko w produkcie i prognozach finansowych. Tak zresztą było ze mną – otrzymałem swoją pierwszą ofertę od inwestora na rynku amerykańskim w momencie, gdy nie miałem jeszcze żadnego produktu. Podczas gdy biznes w Polsce liczy potencjalne zyski z  danej inwestycji, w USA poszukiwane są przełomowe, wizjonerskie projekty, które mogłyby zmienić świat. Firmy takie określa się jako moon-shot.

 

My Company Polska wydanie 4/2020 (55)

Więcej możesz przeczytać w 4/2020 (55) wydaniu miesięcznika „My Company Polska”.


Zamów w prenumeracie

ZOBACZ RÓWNIEŻ

POLECAMY