Reklama

InPost może zniknąć z giełdy. Bankierzy już szykują rekordowe 4,5 mld euro

inpost
InPost. / fot. mat. pras.
Banki z całego świata ustawiają się w kolejce, by wyłożyć ogromne pieniądze na przejęcie InPostu. Gra toczy się o gigantyczną kwotę – nawet 4,5 mld euro. Instytucje finansowe rywalizują o to, kto sfinansuje plan funduszu Advent International, który chce wykupić polskiego giganta logistycznego i wycofać go z giełdy.

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Reklama

Choć oficjalne decyzje jeszcze nie zapadły, w świecie finansów zawrzało. Jak donosi agencja Bloomberg, największe banki walczą o miejsce w prestiżowym pakiecie zadłużenia, który ma umożliwić przejęcie operatora paczkomatów. To pokazuje, jak dużą ufność rynek ma do marki stworzonej przez Rafała Brzoskę – bankierzy wręcz palą się do tego, by pożyczyć funduszowi Advent niezbędne środki.

Miliardy euro i polskie złote na stole

Finansowanie, o którym mowa, ma opiewać na zawrotną sumę 4,5 mld euro (czyli ponad 5 mld dolarów). Według nieoficjalnych informacji pakiet ten nie będzie jednolity. Banki przygotowują kombinację specjalistycznych kredytów oraz obligacji o wysokim oprocentowaniu. Co ciekawe, dług ma być spłacany głównie w euro, ale rozważana jest także specjalna pula w polskich złotych.

Taki ruch ze strony banków to jasny sygnał: InPost jest postrzegany jako niezwykle stabilny i perspektywiczny biznes, na który warto wyłożyć miliardy, nawet w niepewnych czasach.

Powrót sprawdzonego partnera

Za całym zamieszaniem stoi amerykański fundusz Advent International, który doskonale zna InPost. To właśnie ten inwestor w 2017 roku podał pomocną dłoń Rafałowi Brzosce, gdy jego poprzednia firma, Integer.pl, przechodziła trudne chwile. Wtedy Advent wyłożył około 250 mln euro i pomógł uratować projekt, który dziś dominuje na europejskim rynku e-commerce.

Obecnie fundusz planuje powtórkę z historii, ale na znacznie większą skalę. Rozmowy o wykupieniu 100 proc. akcji trwają. Advent nie chce działać sam – prowadzi negocjacje z samym Rafałem Brzoską oraz czeską grupą PPF, która obecnie jest największym akcjonariuszem InPostu. Celem jest stworzenie silnego konsorcjum, które przejmie pełną kontrolę nad spółką.

Co z przyszłością Rafała Brzoski?

Jeśli plan się powiedzie, InPost, który od 2021 roku jest notowany na giełdzie w Amsterdamie, stanie się ponownie firmą prywatną. Dla wielu ekspertów kluczowe jest pytanie, czy założyciel marki pozostanie u sterów. Piotr Kuczyński, główny analityk DI Xelion, zauważa w rozmowie z portalem WNP, że trudno wyobrazić sobie InPost bez jego twórcy:

– Nie jestem Rafałem Brzoską i nie mam pojęcia, czy chce sprzedać dobrą firmę, czy nie. To wszystko jest tak naprawdę w głowie prezesa Brzoski – komentuje Kuczyński. Dodaje jednak, że scenariusz, w którym Brzoska oddaje akcje, ale zostaje prezesem, jest możliwy, zwłaszcza przy obecnej strategii funduszu Advent.

Sam InPost tonuje nastroje. W oficjalnym komunikacie spółka potwierdziła jedynie, że otrzymała wstępną propozycję przejęcia, ale podkreśla:

– Przy podejmowaniu decyzji uwzględnione zostaną interesy spółki oraz wszystkich interesariuszy. Obecnie nie można zapewnić, że doprowadzi to do zawarcia transakcji.

Kto dziś rządzi w InPost?

Obecnie układ sił w spółce jest rozproszony. Najwięcej udziałów ma czeski PPF Group (28,75 proc.). Kolejne ważne pakiety należą do wehikułu inwestycyjnego Rafała Brzoski A&R Investments (12,49 proc.), funduszu Advent (6,50 proc.) oraz norweskiego banku centralnego Norges Bank (5,01 proc.). Reszta akcji znajduje się w rękach mniejszych funduszy, w tym polskich.

Jeśli banki dopną swego i sfinansują ofertę Adventu, mapa własności InPostu zmieni się całkowicie. Choć rozmowy są na zaawansowanym etapie, Bloomberg ostrzega, że negocjacje wciąż mogą zakończyć się fiaskiem

Reklama

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Reklama
Reklama