Kondrat: "Nasza firma w pandemii zaliczyła duże wzrosty. Polacy przekonują się do wina" [WYWIAD]

Marek Kondrat
Marek Kondrat, fot. materiały prasowe
Jest moda na polskie wina i to pomimo ceny, dlatego że wina z innych części świata często bywają po prostu tańsze. To jest determinowane przez ciekawość i jakieś takie poczucie przynależności do świata, za którym cały czas tęsknimy - mówi Marek Kondrat, właściciel sieci Kondrat Wina Wybrane.

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Z Markiem Kondratem spotykam się w Warszawie - na Ursynowie właśnie otworzono kolejny sklep winiarski sieci Kondrat Wina Wybrane. Pod szyldem Marka Kondrata istnieje już 11 specjalistycznych sklepów winiarskich na terenie całego kraju, w tym 3 w stolicy. 

Wchodząc tutaj, zacząłem się zastanawiać czy przypadkiem nie ubrałem się zbyt luźno - wszyscy w marynarkach, a ja w kolorowej koszulce i dżinsach...

Ależ skąd! Jedną z moich misji jest odkłamanie wizerunku wina jako trunku dla elit. Wino nie wymaga elegancji, choć tak jest kojarzone w Polsce – w przeciwieństwie do innych krajów, gdzie jest po prostu codziennym napojem. Kiedy człowiek jest skupiony na tym, co wino mu daje, nie musi się dodatkowo nobilitować.

Mnóstwo osób lubi się przechwalać, że „znają się na winie”.

Na winie nie trzeba się znać, wystarczy je lubić. To trunek wciąż nowy w naszym kraju - rozwija się dopiero od piętnastu lat - choć poczyniło już wiele kroków wprzód, czego przykładem są chociażby małe miejscowości, gdzie w restauracjach jest kilka różnych butelek w karcie. Oczywiście wino ma jakąś tam historię w Polsce, ale ona dotyczyła głównie wybranych przedstawicieli narodu. To że dzisiaj mamy w kraju ponad trzysta winnic jest absolutnym ewenementem na skalę światową.

W jakim sensie ewenementem?

Rozwijamy się w tym obszarze niezwykle szybko! Niestety nie przekłada się to bezpośrednio na spożycie wina – tu wciąż jesteśmy na początkowym etapie. Polak wypija średnio 4-5 litrów wina rocznie, to bardzo mało w porównaniu do innych społeczeństw.

Czeka nas więc dalszy zwrot ku winu?

Nie spodziewam się spektakularnych wzrostów, ale tendencja jednak jest zwyżkowa. Wino – było nie było – jest trunkiem dosyć drogim i trudno przekonać Polaków, że jest w nim coś innego aniżeli alkohol. My jesteśmy wychowani przede wszystkim na mocnych napojach, tak się nam kojarzyło, że skoro mamy srogie zimy w kraju, to potrzebujemy czegoś mocniejszego. Temperamenty też mamy nie byle jakie. Wino jest trunkiem nieagresywnym, wymagającym chwili, odrobiny zastanowienia się, podzielenia się wrażeniami z innymi ludźmi. O winie cały czas myślę jako o kulturze, o cywilizacji.

Wolimy mocniejsze trunki, ale jednocześnie chyba mocno zauważalna jest moda na rodzime wina?

Jest moda na polskie wina i to pomimo ceny, dlatego że wina z innych części świata często bywają po prostu tańsze. To jest determinowane przez ciekawość i jakieś takie poczucie przynależności do świata, za którym cały czas tęsknimy. Pamiętajmy przy tym, że rodzime winnice są raczej inwestycjami z pasji, trudno mówić u nas o jakiś poważniejszych winnych biznesach.

Pandemia nie pogrążyła tych inwestycji?

Różnie to bywa. W naszej firmie zaliczyliśmy dość pokaźne wzrosty – rok 2020 zakończyliśmy z 37 proc. wzrostem, a jesienią 2021, porównując sprzedaż rok do roku mamy już lepszy wynik o ponad 20 proc. - co trochę mnie zaskoczyło. Ludzie przez obostrzenia nie wychodzili z domów, ale zaopatrywali się w wina za pośrednictwem naszej platformy do zamowień online, dzięki czemu zyskaliśmy dużą liczbę nowych klientów. Trzeba pamiętać, że Polska jest krajem, w którym najwięcej win kupuje się w sieciach handlowych – to aż ponad 90 proc. W Kondrat Wina Wybrane oferujemy bardzo dobry stosunek jakości do ceny, to sprawia, że mamy coraz więcej fanów. Zawsze powtarzam, że najlepsze wino to takie, które nam smakuje. Natomiast relatywnie największy wzrost obserwowaliśmy w przypadku win w zakresie cenowym 50-100 zł. To pokazuje, że nasze portfele stały się pełniejsze, jak również zmienia się świadomość społeczeństwa. Z winem jest tak samo jak z samochodami – uczymy się jeździć na tych najtańszych, z czasem przesiadamy się na takie, które po prostu sprawiają nam przyjemność z jazdy.

Dużo się dzieje na styku nowych technologii i branży alkoholowej – Janusz Palikot tokenizuje swoje beczki whisky, a lokalne browary zbierają setki tysięcy w kampaniach crowdfundingowych. Pójdzie pan za tym trendem?

Raczej nie, nie staram się doganiać czasów. Wyznaję zasadę, że wina nie da się przyspieszyć – w ramach chociażby webinarów uczymy ciągłości, powtarzalności. Rozwijanie świadomości o winie jest pozytywistyczną pracą od samego początku. Oczywiście nowe technologie są obecne w winnicach np. w procesie produkcyjnym – dzisiaj naprawdę trudno zrobić złe wino. Komputery kontrolują temperatury, czystość jest ściśle pilnowana, mamy nowe materiały tj. stal nierdzewna. Tego typu aspekty pozwalają uniknąć wpadek, do niedawna jeszcze dosyć częstych.

Która cecha, jaką nabył Marek Kondrat aktor, przydaje się najbardziej Markowi Kondratowi przedsiębiorcy?

Potrafię mówić, choć obecnie używam już własnych słów, a nie napisanych przez scenarzystów. Moje nazwisko oczywiście jest znane większości Polaków, ale ono niczego nie załatwia. Nic nie zastąpi pracowitości i uczciwości.

ZOBACZ RÓWNIEŻ

POLECAMY