Reklama

Toksyczny szef kuchni. René Redzepi z restauracji Noma musiał odejść

restauracja, Noma
Noma ma 3 gwiazdki Michelin. / fot. Shutterstock/Pe3k
Kopenhaska Noma to najsłynniejsza restauracja świata, jej były już szef - René Redzepi uważany był za mistrza. Jak wynika z ustaleń medialnych - w swoim dążeniu do perfekcji był toksyczny dla swoich pracowników. Wczoraj zrezygnował.

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Reklama

„Po ponad dwóch dekadach budowania i prowadzenia tej restauracji zdecydowałem się ustąpić i pozwolić naszym wyjątkowym liderom poprowadzić kolejny rozdział” - napisał w swoim oświadczeniu René Redzepi, który duński restaurator, kucharz, współwłaściciel kopenhaskiej restauracji Noma, uważanej za jedną z najlepszych na świecie. Jego decyzja nie była całkiem samodzielna. Zmuszony został do niej, gdy „The New York Times” ujawnił jak traktował swoich pracowników. Z raportu gazety, który powstał w oparciu o rozmowy z 35 byłymi pracownikami słynnego szefa kuchni wynika , że uderzał pracowników pięściami, dźgał ich narzędziami kuchennymi i rzucał nimi o ściany. Opisywali oni długotrwałą traumę wynikającą z przemocy psychicznej, w tym zastraszania, zawstydzania i publicznego ośmieszania. Szef miał także grozić im, że użyje swoich wpływów, aby doprowadzić do umieszczenia ich na czarnej liście restauracji na całym świecie, deportacji ich rodzin lub zwolnienia ich żon z pracy w innych firmach. 


Kopenhaska Noma ma aż trzy gwiazdki Michelin, René Redzepi planował właśnie otwarcie właśnie pop-up Nomy w Los Angeles. Po doniesieniach o przemocy wobec pracowników, przed lokalem odbyły się protesty, a sponsorzy wycofali się ze wsparcia. Po tym Redzepi wydał swoje oświadczenie, w którym napisał także: „Pracowałem nad tym, aby być lepszym liderem, a Noma przez wiele lat podejmowała duże kroki w celu transformacji kultury. Zdaję sobie sprawę, że te zmiany nie naprawią przeszłości. Przeprosiny nie wystarczą; biorę odpowiedzialność za swoje własne działania” i zrezygnował ze stanowiska.

Ważna dyskusja

Burza wywołana wokół Nomy, sprawiła, że odżyła dyskusja na temat traktowania pracowników. Z raportu Medicover Praca. Zdrowie. Ekonomia. Perspektywa 2025 wynika, że co 7 pracownik zgłasza, że na swoim stanowisku spotyka się z patologiami, w tym ponad 36 proc. z agresją fizyczną. Najczęściej stykają się z:


  • mobbingiem dotyczącym współpracowników - 57,6 proc.

  • dyskryminacją dotyczącą współpracowników - 56,7 proc.

  • agresją psychiczną ze strony współpracowników - 55, 6 proc.

  • mobbingiem bezpośrednim – 47,7 proc.

  • dyskryminacją bezpośrednią -46 proc.

  • narażeniem na agresję fizyczną ze strony kolegów, koleżanek i przełożonych - 36,5 proc.


- Kontrowersje dotyczące szefa kuchni restauracji Noma pokazują, że problem przemocy i nadużyć w relacjach zawodowych dotyczy pracowników i pracodawców w każdym kraju i branży, niezależnie od renomy czy rozpoznawalności marki - mówi radca prawny Kinga Polewka-Włoch, Starszy Prawnik, PCS Paruch Chruściel Stępień Kanclerz. - Na gruncie polskiego prawa pracownicy mają kilka instrumentów pozwalających bronić się przed takimi zachowaniami. W zależności od okoliczności mogą dochodzić roszczeń z tytułu mobbingu na podstawie kodeksu pracy, domagać się ochrony dóbr osobistych - takich jak godność czy dobre imię - na podstawie kodeksu cywilnego, a w najbardziej skrajnych przypadkach zgłaszać sprawę organom ścigania, jeśli zachowanie sprawcy wyczerpuje znamiona przestępstwa - tłumaczy i dodaje, że w praktyce dochodzenie roszczeń z tytułu mobbingu przeciwko pracodawcy bywa trudne. - Wymaga wykazania wielu przesłanek, w tym uporczywości i długotrwałości działań. Dlatego trwają prace nad zmianą przepisów, zgodnie z którą między innymi definicja mobbingu ma zostać uproszczona, a sądy będą mogły w jednym postępowaniu oceniać także, czy doszło do naruszenia dóbr osobistych pracownika. Z perspektywy biznesu to wyraźne potwierdzenie, że sygnałów dotyczących przemocy w miejscu pracy nie można ignorować - mówi. Zachęca pracodawców do zweryfikowania procedur w ich firmach. - Dopóki zmiany są opracowywane, trwa najlepszy dobry moment na weryfikację procedur antymobbingowych, kultury zarządzania i sposobu prowadzenia postępowań wyjaśniających. Coraz więcej firm decyduje się na audyty procedur i szkolenia kadry menedżerskiej, aby ograniczyć ryzyko sporów prawnych oraz potencjalnych konsekwencji organizacyjnych i reputacyjnych – jest to jak najbardziej uzasadniony trend - zaznacza.

Realne straty

Toksyczne relacje w miejscu pracy to koszty osobiste, ale także firmowe. Analiza diagnoz stawianych przez lekarzy psychiatrów w latach 2022-2024 pokazuje, że najczęstszym problemem są: zaburzenia lękowe (stanowią 34,7 proc. zwolnień lekarskich), reakcja na ciężki stres i zaburzenia adaptacyjne (odpowiadają za 21,4 proc. zwolnień psychiatrycznych) oraz epizody depresyjne (19,3% proc.).Z danych ZUS wynika, że liczba zwolnień lekarskich z roku na rok rośnie. Rośnie też średnia długość zwolnienia z powodu zaburzeń psychicznych i zaburzeń zachowania - w 2022 r. To było 17,4 dni, w 2024 r. - 21,5 dni. Jak wynika z raportu „Koszty relacji” przeprowadzonego przez Human Concept and Solutions toksyczne relacje w pracy najczęściej są przyczyną:


  • odejścia pracownika lub całego zespołu - 40,2 proc.

  • rozwiązania współpracy - 34,9 proc. 

  • opóźnień w projektach - 29 proc..

Co więcej, 79 proc. liderów w konsekwencji takich relacji podejmuje decyzje wbrew sobie, rezygnując z własnych celów biznesowych czy inwestycyjnych. To paraliż decyzyjny, który kosztuje firmę utracone szanse rynkowe. Zła atmosfera w pracy to także, a może przede wszystkim koszt w postaci straconej reputacji firmy.

Reklama

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Reklama
Reklama