Inwestowanie 3.0: bogaci Polacy chcą technologii, ale nie rezygnują z człowieka
Polskie społeczeństwo się bogaci, a wraz z tym zmieniają się oczekiwania wobec banków i instytucji finansowych. Coraz więcej klientów chce nie tylko oszczędzać, ale też inwestować - szybciej, wygodniej i bardziej świadomie.
- Dostarczamy rozwiązania technologiczne dla banków, które mają odpowiadać na to, że polskie społeczeństwo się bogaci - mówi Aleksander Jamont z Asseco. Jak dodaje, klienci „coraz częściej, coraz chętniej inwestują” i nie chcą już robić tego wyłącznie w tradycyjny sposób, czyli przez wizytę w oddziale i rozmowę z bankierem przy biurku.
Inwestowanie 3.0, czyli doradztwo w cyfrowym świecie
Jamont rozróżnia dwa etapy cyfryzacji inwestowania. Pierwszy polegał na przejściu z oddziału do internetu. Drugi, znacznie bardziej zaawansowany, to cyfrowe doradztwo inwestycyjne.
- Inwestowaniem 2.0 nazwałbym erę, w której przeszliśmy z inwestowania w oddziale do inwestowania w internecie. Teraz mamy inwestowanie 3.0, czyli erę, w której nie tylko klient inwestuje, ale klientowi się doradza w sposób digitalowy - tłumaczy.
W praktyce oznacza to kontakt z doradcą online, możliwość omawiania rekomendacji przez telefon lub internet oraz narzędzia, które pomagają szybciej analizować potrzeby klienta i dopasowywać do nich rozwiązania inwestycyjne.
Klient premium patrzy na cały majątek
Szczególnie duże zmiany widać w segmencie klientów premium i private banking. To osoby, które nie ograniczają się do prostych produktów finansowych. Mają aktywa w różnych bankach, inwestują poza bankowością i oczekują całościowego spojrzenia na swój majątek.
- Klienci premium szukają bardziej holistycznych rozwiązań, które zabezpieczą ich, zabezpieczą ich rodziny i pozwolą spojrzeć na ich majątek z szerokiej perspektywy - mówi Jamont.
Jak podkreśla, to także klient bardziej świadomy, który oczekuje od banku i doradcy większej wiedzy, bardziej zaawansowanych narzędzi i lepszego dopasowania produktów.
Algorytm analizuje, doradca tłumaczy
Asseco dostarcza bankom narzędzia do doradztwa inwestycyjnego, które pozwalają zbadać potrzeby klienta, ocenić jego profil i przygotować rekomendację. Pod uwagę brane są m.in. majątek, cele inwestycyjne, stosunek do ryzyka czy preferencje dotyczące konkretnych obszarów, takich jak ESG, zielona energia albo sztuczna inteligencja.
- Chodzi o majątek, chodzi o twoje cele, potrzeby. Czy jesteś zainteresowany zieloną energią, ESG, czy może AI. Chodzi też o twój stosunek do ryzyka - wyjaśnia Jamont.
Technologia ma przyspieszyć proces, ale nie odebrać mu ludzkiego wymiaru. Rekomendacja może powstać szybko i automatycznie, ale doradca nadal ma ją omówić z klientem, wytłumaczyć i osadzić w jego realnej sytuacji.
-Chodzi o to, żeby doradca, który z klientem rozmawia, omówił tę rekomendację, zbudował więź z klientem i przedstawił mu wszystko w sposób zrozumiały - mówi przedstawiciel Asseco.
AI w finansach? Tak, ale pod kontrolą
W rozmowie pojawił się także temat sztucznej inteligencji i ryzyk związanych z algorytmami. Jamont zaznacza, że doradztwo inwestycyjne jest obszarem mocno regulowanym, a instytucje finansowe nie mogą dowolnie stosować parametrów, które mogłyby prowadzić do wykluczania określonych grup klientów.
- To nie ma takiej pełnej dowolności, żeby banki czy instytucje stosowały swoje parametry, które mogłyby wykluczać jakiś typ klienta - podkreśla.
Jak dodaje, branża finansowa została silnie uregulowana m.in. po kryzysach finansowych, a celem tych regulacji jest większe bezpieczeństwo klientów i bardziej odpowiedzialne doradztwo.
W kryzysie klient chce człowieka
Czy za kilka lat najlepszym doradcą inwestycyjnym będzie algorytm? Jamont uważa, że wiele zależy od profilu klienta. Młodsi inwestorzy mogą być bardziej otwarci na eksperymentowanie z AI, ale starsi i bardziej zamożni klienci często potrzebują czegoś więcej niż odpowiedzi wygenerowanej przez system.
- Mamy młodych klientów premium, którzy są bardziej skłonni do inwestowania poprzez ChatGPT. I mamy segment premium wśród starszej klienteli banków, którzy zakumulowali majątek przez lata. Oni mają inne potrzeby niż rozmowa z ChatGPT - mówi.
Największe znaczenie człowiek ma wtedy, gdy sytuacja na rynku staje się trudna. - W szczególności jest to widoczne wtedy, kiedy na rynku nie dzieje się tak, jakby klient tego chciał. Jeżeli trzeba się kogoś poradzić, to jednak człowiek budzi większe zaufanie niż ChatGPT - dodaje Jamont.
Całą rozmowę z Aleksandrem Jamontem z Asseco, nagraną w studiu My Company Polska podczas Europejskiego Kongresu Finansowego w Sopocie, warto obejrzeć w całości.