Reklama

Strach przed kontrolą umów o dzieło. ZUS: Przedsiębiorcy coraz rzadziej z nich korzystają

zus
Zatrudnienie w ramach umowy o dzieło spadło nawet o 20 proc. / Fot. shutterstocck / michnik101
Czy to koniec eldorado dla umów cywilnoprawnych? Polscy przedsiębiorcy wycofują się z popularnych „dzieł”. Strach przed kontrolami, uszczelnianie systemu przez ZUS i zmieniające się preferencje pracowników wywołały lawinę. Z rynku w ciągu roku wyparowało niemal 85 tysięcy takich umów. Przyglądamy się raportowi, który spędza sen z powiek księgowym.

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Reklama

Statystyki Zakładu Ubezpieczeń Społecznych pokazują wyraźny trend: era swobodnego żonglowania formami zatrudnienia powoli się kończy. Dane za trzy kwartały ubiegłego roku ujawniają, że popularność umów o dzieło spada drastycznie, a dynamika tego zjawiska zaskakuje nawet analityków.

Zniknęło niemal 85 tys. umów o dzieło

Jeszcze rok wcześniej wydawało się, że umowy o dzieło mają się dobrze. Jednak najnowsze zestawienie to zimny prysznic. W pierwszych trzech kwartałach ubiegłego roku do rejestrów ZUS trafiło 930,1 tys. umów o dzieło.

Liczba ta sama w sobie jest ogromna, ale traci blask, gdy zestawimy ją z rokiem poprzednim (2024). Wtedy, w analogicznym okresie, przedsiębiorcy zgłosili aż 1 mln 14,1 tys. umów . Matematyka jest nieubłagana – to spadek o 8,3% rok do roku.

Skąd ten nagły odwrot? Eksperci wskazują na „efekt mrożący” wywołany działaniami organów kontrolnych.

– Ten spadek rdr. może wynikać z faktu, że ZUS coraz częściej analizuje, czy dana umowa o dzieło faktycznie spełnia warunki dzieła (rezultat, unikalność, brak podporządkowania). W razie wątpliwości może ją uznać za umowę zlecenia lub nawet stosunek pracy, co wiąże się z dodatkowymi kosztami dla pracodawców – tłumaczy Renata Górna, dyrektor Wydziału Polityki Społecznej OPZZ.

Umowy o dzieło. O co walczy ZUS?

Różnica między „dziełem” a „zleceniem” jest dla budżetu państwa (i portfela pracodawcy) kolosalna.

Umowa o dzieło (art. 627 K.c.): To tzw. umowa rezultatu. Liczy się efekt (np. napisanie artykułu, stworzenie mebla). Jest nieoskładkowana (poza podatkiem).

Umowa zlecenia (art. 734 K.c.): To umowa starannego działania. Liczy się samo wykonywanie czynności w czasie. Jest obciążona składkami ZUS. Urzędnicy masowo podważają umowy o dzieło, jeśli stwierdzą, że pracownik wykonuje powtarzalne czynności pod nadzorem szefa – wtedy nakazują zapłatę zaległych składek wraz z odsetkami. To ryzyko finansowe, którego firmy boją się jak ognia.

Firmy boją się kontroli ZUS

Nie tylko spada liczba samych umów, ale kurczy się też grono firm, które w ogóle decydują się na korzystanie z tej formy współpracy. Od stycznia do września ubiegłego roku zgłoszeń dokonało 58,7 tys. podmiotów . To o 2,3% mniej niż rok wcześniej, kiedy odważnych było 60 tysięcy.

Jeszcze wyraźniej widać to po stronie wykonawców – ich liczba spadła o 2,4% do poziomu 262,2 tys.

Eksperci Konfederacji Lewiatan zwracają uwagę, że przedsiębiorcy są coraz bardziej świadomi ryzyka. Lata orzecznictwa sądowego zrobiły swoje.

– Od wielu lat ZUS starał się na rynku przekwalifikowywać umowy o dzieło np. w umowy o świadczenie usług, zlecenia. Wykazywał, iż w wielu przypadkach były one zawierane w celu ominięcia obowiązku opłacania składek na ubezpieczenia społeczne – przypomina Robert Lisicki, dyrektor Departamentu Pracy w Konfederacji Lewiatan.

Dodaje on, że dorobek sądów w tej kwestii jest już tak bogaty, że pracodawcy wolą nie ryzykować sporu z urzędnikami o to, czy dana praca jest "dziełem".

Spadek zatrudniania cudzoziemców na umowę o dzieło o 20 proc.

Prawdziwy pogrom nastąpił jednak w sektorze zatrudnienia obcokrajowców. Tutaj statystyki tąpnęły najmocniej. Liczba umów o dzieło zawartych z cudzoziemcami wyniosła zaledwie 41,8 tys. . W porównaniu do roku 2024, kiedy było ich 52 tys., mamy do czynienia z gigantycznym spadkiem o 19,6%.

Dlaczego obcokrajowcy, którzy często szukają jakiejkolwiek pracy, są rzadziej zatrudniani na "dzieło"? Renata Górna z OPZZ zwraca uwagę na drugie dno tej "elastyczności".

– Umowa o dzieło czasem jest atrakcyjna dla cudzoziemca ze względu na prostotę i brak składek. Jednak może się też wiązać z brakiem ubezpieczenia czy ochrony socjalnej, a więc – gwarancji ciągłości zatrudnienia, płatności za czas pracy czy ochrony przed wypowiedzeniem – wylicza ekspertka.

Brak znajomości języka i prawa sprawia, że w przypadku konfliktu z pracodawcą (np. braku wypłaty za dzieło), cudzoziemiec jest na straconej pozycji. Spadek liczby tych umów może więc świadczyć o powolnej stabilizacji rynku pracy dla imigrantów.

Od 1 stycznia 2021 roku każda umowa o dzieło musi być zgłoszona do ZUS na formularzu RUD w ciągu 7 dni od jej zawarcia. Wcześniej ZUS nie wiedział o istnieniu takich umów, dopóki nie przyszedł na kontrolę. Nowy obowiązek dał urzędnikom „rentgen” w czasie rzeczywistym – widzą, kto, ile i z kim podpisuje. Właśnie ten mechanizm (wspomniany w tekście jako obowiązek zgłaszania ) uznaje się za główny hamulec dla nadużyć.

Mazowsze króluje w tzw. umowach śmieciowych

Gdzie w Polsce najłatwiej o umowę o dzieło? Odpowiedź jest prosta: tam, gdzie są media, korporacje i wielki biznes. Województwo mazowieckie jest absolutnym liderem, generując blisko połowę wszystkich zgłoszeń w kraju.

Ranking województw (I-III kw. ub.r.):

  • Mazowieckie: 418,7 tys. (rok wcześniej: 443,1 tys.)
  • Dolnośląskie: 126,4 tys.
  • Małopolskie: 83,1 tys.
  • Śląskie: 76,3 tys. – tu warto odnotować potężny zjazd z poziomu 117,3 tys. rok wcześniej!
  • Pomorskie: 52,5 tys.

Na szarym końcu mapy zatrudnienia na "dzieło" znajdują się województwa: warmińsko-mazurskie (7,1 tys.) oraz opolskie (8,1 tys.) . W statystykach widnieje też kategoria "brak danych", która skurczyła się z 3,8 tys. do zaledwie 763 przypadków, co może świadczyć o lepszej jakości raportowania.

– Być może odpowiedź na pytanie o obecność poszczególnych województw w tym zestawieniu znajdziemy, analizując sektory działalności, w których umowy o dzieło są najczęściej stosowane, a częściej występujące w dużych ośrodkach miejskich – analizuje Robert Lisicki.

Branże kreatywne preferują umowy o dzieło

Mimo spadków, umowa o dzieło nie zniknie całkowicie. Dlaczego? Bo w niektórych branżach jest naturalnym, a wręcz pożądanym rozwiązaniem – zwłaszcza tam, gdzie w grę wchodzi przeniesienie praw autorskich (co pozwala na zastosowanie 50% kosztów uzyskania przychodu).

Jakie sektory wciąż trzymają się "dzieł"?

  • Branża kreatywna: grafika, muzyka, copywriting
  • Branża budowlana: konkretne etapy remontów, instalacje
  • IT: tworzenie aplikacji, stron www
  • Edukacja: szkolenia, kursy.

Robert Lisicki potwierdza, że prym wiodą sektory informacji i komunikacji, działalność profesjonalna, naukowa i techniczna oraz kultura i rozrywka.

Stabilizacja zamiast elastyczności

Eksperci są zgodni: rynek pracy ewoluuje. Renata Górna zauważa, że umowa o dzieło staje się "coraz bardziej niszowa".

– Spadek liczby podmiotów korzystających z tej formy zatrudnienia może pokazywać różne zjawiska na rynku pracy. Mam na myśli m.in. częstsze preferencje pracowników stabilniejszych form zatrudnienia, tj. większe znaczenie etatów czy nawet umów zlecenia – twierdzi dyrektor z OPZZ.

Przedsiębiorcy muszą pogodzić się z nową rzeczywistością. Mniej miejsca na "kombinowanie", więcej biurokracji i kontroli. Czy to oznacza zdrowszy rynek pracy? Z pewnością bardziej uszczelniony. Jak podkreśla Górna, działania ZUS pokazują, że "jest mniej miejsca na nieewidencjonowaną pracę".

Reklama

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Reklama
Reklama