Rzeczy, które trzeba zrobić choć raz w życiu
z miesięcznika „My Company Polska”, wydanie 2/2025 (113)
Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!
Tekst został opublikowany po raz pierwszy w lutym 2025 roku.
Kocham jeść i rozmawiać – odpisała Pamela Krzypkowska na moją propozycję wspólnego lunchu. Jako miejsce spotkania wskazała Vegan Ramen Shop na Muranowie, choć, jak twierdzi, sama weganką nie jest – po prostu stara się ograniczać mięso. Za to kocha zupy i to pod każdą postacią. – Zupy to z jednej strony megapolska rzecz, z drugiej – wiele innych kultur też ma własne fantastyczne zupy. To pyszne jedzonko, bardzo zdrowe. Oczywiście królem wszystkiego jest rosół, jego nie da się przebić – uważa.
Vegan Ramen Shop to jedne z najpopularniejszych (i zdaniem wielu – najlepszych) ramenowni w Warszawie – w stolicy są trzy lokale pod tym szyldem. Restauracja na Muranowie, w której się spotykamy, nie jest największa – kilka stolików – za to przykuwa uwagę instagram friendly wystrojem. Pamela zresztą wybiera akurat tę miejscówkę nie bez powodu – w knajpie dominuje kolor różowy, który bardzo lubi.
Moja rozmówczyni dociera na miejsce o czasie. Kolorowo ubrana, w panterkowym płaszczu, z liczną biżuterią i naszyjnikiem z pereł w żadnym wypadku nie przypomina – było nie było – urzędniczki państwowej. Udaje nam się spotkać kilka godzin przed jej wylotem do Davos, gdzie ma prowadzić panel dyskusyjny, jak się okazuje pierwszy, w którym wystąpi jako moderatorka. – Trochę się tym stresuję – nie ukrywa.
Pamela Krzypkowska jest specjalistką w dziedzinie cyfryzacji, z bogatym doświadczeniem w zakresie sztucznej inteligencji i nowych technologii. Obecnie pełni funkcję dyrektorki Departamentu Badań i Innowacji w Ministerstwie Cyfryzacji, gdzie kieruje strategią odpowiedzialnej cyfryzacji Polski w erze AI, wcześniej pracowała m.in. w Microsofcie, gdzie była odpowiedzialna za prowadzenie kluczowych projektów z zakresu sztucznej inteligencji dla największych klientów w naszym kraju. Przejście z globalnej korporacji do instytucji rządowej to jeden z wątków, jaki poruszymy w rozmowie.
Moja rozmówczyni wybiera klasyczny ramen i oranżadę o smaku mango, ja decyduję się na bardziej nietypowy wariant, czyli Ram’n’cheese. Jak można przeczytać w menu: „Nie ma tu bulionu, jest tylko mac and cheese na serze z ziemniaczków i orzechów nerkowca. Jest to takie dobre, że nawet nie czuć, że wegańskie XD”.
– Nie jestem wielkim fanem wegańskiego jedzenia, za to słyszałem, że Warszawa jest świetna pod względem liczby tego typu restauracji – przyznaję na samym początku rozmowy.
– Rzeczywiście, Warszawa stała się trochę sanktuarium wegańskiego jedzenia. Jakiś czas temu widziałam ranking, gdzie – pod względem dostępności tego typu knajp – stolica Polski uplasowała się na trzecim miejscu, jedynie za Los Angeles i Berlinem. Poza tym jest sporo restauracji, które oferują wegańską kuchnię z interesującym, lokalnym twistem – odpowiada Pamela.
Jako pierwsze dostajemy napoje. Uwagę przykuwa oranżada, którą zamówiła moja rozmówczyni – w specyficznej butelce, trudna do otworzenia. – Technologia chyba tym razem mnie przerosła – przyznaje po kilku nieudanych próbach, po czym prosi o pomoc obsługę. Przy okazji dzieli się ciekawostką, że ośmiornice potrafią otwierać słoiki. – Ciekawa ta oranżada. Strasznie słodka. Chcesz spróbować?
Niedługo potem do stolika docierają dania główne. Nim przejdziemy do dalszej rozmowy, Pamela pokazuje mi jeszcze zdjęcie, jakie zrobiła kilka godzin wcześniej. Sfotografowała Pałac Kultury i Nauki, a w zasadzie jego brak – rankiem mgła w Warszawie była na tyle mocna, że przysłoniła słynny budynek. – Od razu wysłałam to zdjęcie do babci i napisałam: „Patrz, babciu, zabrali nam Pałac!” – śmieje się.
Zrozumieć, jak jest
– Jak to się stało, że dziewczyna, która w dzieciństwie marzyła o tym, żeby zostać weterynarzem, później studiowała m.in. filozofię, trafiła do świata nowych technologii? – pytam, po raz pierwszy brudząc się makaronem. Pałeczki zdecydowanie nie są sprzętem, z którym wybitnie sobie radzę. Pamela co jakiś czas przypomina, że pewnie mogę poprosić obsługę o tradycyjny widelec, ale pozostaję nieugięty.
– Myślę, że to trochę tak jak z wegańskim jedzeniem – warto próbować nowych rzeczy. Szczerze mówiąc, zawsze byłam bardzo zainteresowana technologią, ponieważ ona pokazuje, jacy sami jesteśmy. Szczególnie sztuczna inteligencja jest taką technologią – odpowiada Pamela. Po czym dodaje:
– Sporo mówi się o tym, że w IT jest zdecydowanie mniej kobiet, ale niekoniecznie w obszarach związanych z AI, tu proporcje są mniej zaburzone. Wydaje mi się, że wynika to z faktu, że sztuczna inteligencja łączy aspekty technologiczne z kompetencjami bardziej miękkimi, psychologicznymi. Nieco prowokuje do odpowiedzenia sobie na pytanie o to, co to znaczy być człowiekiem.
Nim Pamela trafiła do świata AI, miała na siebie kilka pomysłów. Zaczęło się od, jak już wspomnieliśmy, marzeń o zostaniu weterynarzem. – Bo przecież trzeba pomagać zwierzątkom, to proste! – mówi. Później przyszły plany o zajęciu się fizyką. – Mega zajarałam się tą dziedziną, filozofia była dla mnie trochę wyzwaniem pobocznym – uzupełnia. Ostatecznie wylądowała również na studiach informatycznych, ponieważ – jak sama przyznaje – kocha reguły i zasady, a programowanie ma zasady. – To jest taki piękny świat, gdzie wszystko dzieje się z jakiegoś powodu. Jest coś uspokajającego w fakcie, że mając konkretną wiedzę, jak coś rozwiązać, wiesz, że będzie dobrze.
Były więc studia informatyczne, czyli poruszanie się w świecie zasad, oraz studia filozoficzne, pozwalające zastanowić się nad sensem życia. Z tego drugiego kierunku Pamela szczególnie wspomina zajęcia z antropologii, które prowadził wykładowca w typie szalonego naukowca – kazał studentom czytać różne teksty, a później tłumaczył, dlaczego ci wszyscy ludzie, wybitni myśliciele i laureaci Nagród Nobla, nie mają racji. Było też mnóstwo o przenikaniu się religii i filozofii.
– Studia filozoficzne pomagają ci teraz w badaniach nad sztuczną inteligencją? – pytam.
– Myślę, że tak. I w zrozumieniu jej. Na AI składa się komponent związany z budowaniem systemów oraz komponent ludzkiej perspektywy na tę technologię. Ludzie na ogół częściej się boją, niż nie boją sztucznej inteligencji. Boją się w kontekście egzystencalnym, a także obawiają się, że AI odbierze im pracę.
– To są realne obawy? Nie sądzisz, że to mantra, którą po prostu powtarzamy bez głębszej refleksji?
– Kiedy opowiadam ludziom o tym, czym się zajmuję, bardzo często słyszę pytania: „To powiedz mi, czy naprawdę istnieje ryzyko, że ta AI zabierze mi pracę”. To oczywiście argument anegdotyczny, ale jednak.
– Poleciłabyś studia filozoficzne młodym ludziom?
– Z jednej strony poleciłabym, z drugiej doceniam posiadanie fachu w ręku. Stąd u mnie była też ta informatyka, dzięki której mogłam znaleźć pierwszą pracę i zapłacić za mieszkanie. Mój pradziadek na przykład bardzo chciał być artystą, ale myślał o życiu w niezwykle pragmatyczny sposób. Najpierw poszedł więc na Politechnikę Warszawską, gdzie uczył się o turbinach i innych mechanicznych rzeczach, a dopiero po skończeniu technicznego kierunku udał się na ASP. I został malarzem, rzeźbiarzem, a kierunkowe wykształcenie pozostawił sobie jako ewentualność na trudne czasy.
Pamela przyznaje przy tym, że świat potrzebuje zarówno ludzi ściśle analitycznych, jak i takich, którzy potrafią być niezwykle kreatywni. – Tak jak wspominałam, bardzo lubię zasady, a jednocześnie czasem bardzo lubię się ich nie trzymać, co sprawia, że jestem idealną kandydatką na stanowisko, jakie zajmuję. Bo z jednej strony innowacje, a z drugiej – administracja publiczna.
– Kiedy ostatnio złamałaś zasady?
– Wydaje mi się, że niedawno najechałam na podwójną ciągłą.
Precz z arogancją
– Słyszałem, że jesteś fanką „The Office”. Kto jest twoją ulubioną postacią z serialu? – pytam.
– Chyba muszę odpowiedzieć, że Pam.
– Dlaczego musisz?
– Bo przecież mamy tak samo na imię.
– No tak, nie złapałem odniesienia… – Ale nie mogę też powiedzieć, że jestem gigantyczną fanką. Obejrzałam raz, za to bardzo chciałabym mieć taki kubek jak Michael Scott.
– Z napisem „World’s Best Boss”.
– To też, wiesz, w kontekście zasad, o których nieustannie rozmawiamy. Uważam, że są pewne rzeczy, które każdy człowiek w życiu musi zrobić. Tak jak trzeba choć raz obejrzeć „The Office” czy „Przyjaciół”.
Kiedy pytam Pamelę o te „pewne rzeczy”, bez wahania odpowiada: choć raz wyjechać z Polski w jakieś ciekawe miejsce („Ostatecznie można ruszyć nawet w Polskę, np. do Wieliczki, która jest super, bo można lizać ściany”), zjeść ramen, zrobić kurs AI.
Zapytałem moją rozmówczynię o „The Office”, bo po pierwsze sam jestem psychofanem tego serialu, a po drugie – jestem ciekawy, jak często stykała się z absurdalnymi sytuacjami rodem właśnie z „Biura” po przeniesieniu się z prywatnej korporacji do publicznej instytucji.
– Na początku mocno irytowała mnie spychologia. Mówienie: „To nie moje obowiązki, ty się tym zajmuj”. No i zupełnie niezrozumiały dla mnie jest koncept posiadania własnych gabinetów, ponieważ uważam, że open space jest czymś jak najbardziej naturalnym. A teraz otrzymałam własny gabinet, który ma jeszcze drzwi wyłożone dźwiękoszczelną pianką – więc trudno się puka.
– Czyli twoje drzwi są zawsze otwarte i każdy może wejść, kiedy chce?
– Jak najbardziej! Oczywiście z wyjątkiem, kiedy mam bardzo ważne spotkania.
Jak dodaje Pamela, swego rodzaju absurdem jest również fakt, iż Ministerstwo Cyfryzacji znajduje się w mało innowacyjnym budynku. – Dosłownie czuję się, jakbym wróciła do liceum!
– Jaki masz pomysł na rozwój sztucznej inteligencji w tym „liceum”?
– Uważam, że jak najwięcej kwestii powinno być rozwiązywanych na miękko, czyli w formie rekomendacji. Do nich nie trzeba się stosować, natomiast są dokumentem, który zawsze mogę podsunąć w razie potrzeby i powiedzieć, że Ministerstwo Cyfryzacji rekomenduje coś takiego. To ponadto rozwiązanie dużo prostsze niż wpisanie czegoś w ustawę. Oczywiście trzeba opracowywać pewne obszerniejsze dokumenty legislacyjne, ale naprawdę dużo da się zrobić ciekawymi, dobrze przygotowanymi graficznie rekomendacjami.
– Czy w ministerstwie podzielają to myślenie?
– Tak, będziemy nieustannie pracować nad kolejnymi rekomendacjami. Natomiast z większych rzeczy, jakie należy przygotować to z pewnością oficjalny dokument rządowy o strategii AI i wdrożenie AI Act. Nie uciekniemy od rzeczywistości, w której potrzebujemy dokumentów legislacyjnych.
– A jakie są nastroje w ministerstwie związane z jedną z ostatnich decyzji administracji Joe Bidena dotyczącej chipów Nvidii?
– Na pewno panuje poczucie, że to bardzo niezrozumiała decyzja, wpływająca na to, jak jesteśmy widziani na świecie. Absolutnie się z nią nie zgadzam. Uważam, że to decyzja bardzo nie fair, która wręcz ubliża mi personalnie, więc gorąco wierzę, że uda się zmienić tę sytuację. Uda się przekonać Amerykanów: „Hej, podjęliście głupią decyzję, może jednak zmienicie zdanie”.
– Donalda Trumpa witasz bardziej z nadzieją czy bardziej z obawą?
– Dzisiaj jest Blue Monday, wiedziałeś?
O Trumpie rozmowa się nie klei, natomiast dyskutujemy trochę o tym, kto stał w pierwszym rzędzie na jego zaprzysiężeniu – w zasadzie cała bigtechowa wierchuszka tego świata, na czele z Elonem Muskiem. Pytam:
– Wiem, że Musk budzi gigantyczne kontrowersje, ale nie uważasz, że ten człowiek ma w sobie coś przyciągającego?
– Jest w zasadzie jedna rzecz, która momentalnie sprawia, że robię się cała czerwona na twarzy. To arogancja. I są pewne osoby, które mają w sobie tyle tej arogancji i poczucia wyższości, że jest to dla mnie nie do przyjęcia.
– Jeśli zapytałabyś mnie teraz o trzy osoby, z którymi chciałbym przeprowadzić wywiad, to Elon Musk z pewnością znalazłby się w tej trójce.
– Bardzo polecam ci podcast „The Evening Rocket” opowiadający o jego historii i podejściu do świata. O technokratyzmie i perspektywie, że to technologia uratuje ludzkość. Jedną z istotniejszych kwestii w podcaście jest sprawa kolonizacji Marsa, również budząca liczne wątpliwości. Świat nie jest zero-jedynkowy.
Zjeść ciastko i mieć ciastko
Na jakie aspekty związane ze sztuczną inteligencją Ministerstwo Cyfryzacji położy główne akcenty w najbliższych miesiącach? Jak słyszę od Pameli, na pierwszym planie będzie przede wszystkim AI Act. – Musimy się upewnić, że krajowy dokument jest przygotowany w najprzyjemniejszy i najbardziej przyjazny dla przedsiębiorców sposób. Z drugiej strony on musi chronić bezpieczeństwo obywateli, a połączenie tych dwóch potrzeb okazuje się wyjątkowo trudnym zadaniem. Musimy odkryć, jak zjeść ciastko i mieć ciastko - i nad tym mocno pracujemy.
Drugim kluczowym aspektem w 2025 r. ma być kwestia fabryki AI, czyli element związany bezpośrednio z innowacyjnością naszego kraju. – Zastanawiamy się, jak sprawić, żeby było więcej mocy obliczeniowej dostępnej nie tylko dla uczelnianych innowatorów, ale również przedsiębiorców.
Ostatnią istotną sprawą jest strategia AI związana z administracją publiczną, ponieważ – jak wskazuje Pamela – wdrażanie AI nigdy nie powinno pomijać państwowych instytucji. – Jeśli chcemy mieć nowoczesną administrację, pomagającą ludziom, to ona musi używać sztucznej inteligencji w sposób w pełni transparentny. Czyli z jednej strony optymalizacja, a z drugiej transparentność, gdyż urzędnicy muszą potrafić wytłumaczyć, dlaczego zostały podjęte takie, a nie inne decyzje.
Podciągnąć się
Jedzenie kończymy po kilkudziesięciu minutach, ale dosyć długo czekamy na rachunek, więc mamy jeszcze chwilę.
– Powiedziałaś wcześniej, że każdy musi choć raz wyjechać z Polski w jakieś ciekawe miejsce. Gdzie byś się widziała, jeśli nie w Warszawie?
– Jestem trochę czarną owcą w rodzinie, ponieważ wszyscy mówią po japońsku z wyjątkiem mnie, więc może przeniosłabym się właśnie do Japonii, żeby przestać być tą czarną owcą? Plus mają tam bardzo fajne AI.
– Fajne AI?
– W tym kraju jest mnóstwo ciekawych technologicznie rozwiązań, jest Hiroshima Procees, czyli propozycja międzynarodowego zarządzania AI w etyczny sposób, no i innowacyjne podejście do wielu kwestii. Japonia jest wysoko, jeśli chodzi o AI Global Index, poza tym ma przepiękną flagę, czego chcieć więcej?
Jak się dowiaduję na zakończenie, jest jeszcze jedna rzecz, jaką każdy człowiek powinien zrobić w życiu…
– Podciągnąć się na drążku! – mówi Pamela. – Mocno pracuję teraz na siłowni, żeby jak najszybciej mi się to udało. Planuję podciągnąć się przed trzydziestką, czyli zostało mi jeszcze 11 i pół miesiąca.
– Trzydziestka – nie polecam…
– Nie polecasz? A ja uważam, że moje życie z każdym rokiem robi się coraz lepsze. Kiedy inni pytają mnie o najlepszy okres w życiu, to nigdy nie odpowiadam, że liceum czy studia. Moje życie jest najlepsze w tym momencie, a na emeryturze to będzie już w ogóle bajka – kończy Pamela.
Po kilku minutach oczekiwania wreszcie płacę i wychodzimy z lokalu. Wspólnie idziemy na metro, dyskutując jeszcze o różnych kwestiach: od stypendium Jasia Kapeli po kandydaturę Karola Nawrockiego.
Ale to spotkanie ma ciąg dalszy jeszcze po tym, jak się rozstajemy. Nie mija kilka minut od pożegnania się, kiedy dostaję od Pameli wiadomość. A w niej mem – niezwykle zaskoczona osoba, a nad nią podpis: „Vegans after saying nice to meat you instead of nice to plant you”.
Wege jedzenie? Niech będzie!
Więcej możesz przeczytać w 2/2025 (113) wydaniu miesięcznika „My Company Polska”.