Na podbój freelancerskiej Europy

Przemek Głośny, szef Useme
Przemek Głośny, szef Useme, fot. materiały prasowe
Polski startup Useme skorzystał na pandemicznym boomie. I mierzy coraz wyżej! Czy podbije zachodnie rynki ofertami od polskich freelancerów?

Najlepszy pomysł na startup? To taki, który odpowiada na konkretne potrzeby, zwykle te, które ma sam założyciel. Tak też było z Useme. – Przez lata mojej działalności biznesowej borykałem się z problemem związanym ze sprawnym rozliczaniem pracy współpracowników zewnętrznych. Najbardziej wymagający był obieg dokumentów. Wszystkie umowy czy rachunki trzeba było podpisywać i wysyłać do podwykonawców. Postanowiłem poszukać sposobu, by to zmienić, usprawnić czy zautomatyzować proces – tłumaczy Przemysław Głośny, twórca i obecny prezes Useme. 

Nauka na porażkach

Zanim powstał startup, Głośny próbował sił w kilku biznesach. Szło mu różnie. – Byłem twórcą serwisu relaz.pl – magazynu lifestyle’owego w internecie, swego czasu współpracującego z o2.pl, współtworzyłem także klub Droga do mekki we Wrocławiu – przyznaje. Niestety, ostatecznie oba te pomysły biznesowe zakończyły się niepowodzeniem. – Popełniłem błędy, wpadłem w spore długi. Te przedsięwzięcia były dla mnie prawdziwą szkołą życia – mówi. Zaczął więc pracę „na etacie”, choć wciąż marzył o własnym biznesie. 

Do pomysłu wrócił w 2013 r, by wystartować na dobre rok później. Początkowo za rozwój Useme odpowiadały tylko dwie osoby, potem do zespołu dołączyły trzy kolejne. Projekt powstał m.in. dzięki środkom unijnym. Jego założyciel miał już bardzo konkretny plan. – Łączyłem wtedy obowiązki zawodowe z rozwojem projektu. Byłem bardziej ostrożny, głównie przez moje wcześniejsze doświadczenia. Gdyby Useme się nie udało, nic wielkiego by się nie stało, ale był to bardzo dobrze przygotowany projekt – zaznacza. 

Ekspansja w organicznym stylu

Momentem przełomowym był 2016 r. – Zmieniliśmy sposób funkcjonowania serwisu. Początkowo zarówno zleceniodawca, jak i zleceniobiorca musieli mieć zarejestrowane konto. Zdaliśmy sobie sprawę, że wymaganie rejestracji od zleceniodawcy jest niepotrzebne. To był dobry krok, bo błyskawicznie zaczęła rosnąć liczba umów wystawianych przez nasz serwis – wyjaśnia.

Od tego momentu Useme zaczęło generować coraz większe przychody. Oprócz tego poprawiono pozycjonowanie serwisu, zrezygnowano również z kampanii w Adwords na rzecz pozycjonowania SEO. Nie były to rzeczy, które zaczęły działać z dnia na dzień, ale właśnie od 2016 r. zmiany w strategii firmy zaczęły być odczuwalne. Ważnym punktem w historii Useme było także podjęcie współpracy z aniołami biznesu. Głośny nie zdecydował się na pozyskanie funduszu inwestycyjnego (mimo rozmów z kilkoma podmiotami), ale w 2017 r. do firmy weszli eksperci, m.in. Piotr Krawiec – który pomógł w działaniach strategicznych i kierunku dalszego rozwoju firmy. 

– Powstał efekt kuli śnieżnej. Każda mała zmiana coraz bardziej przyczyniała się do zwiększenia sprzedaży. Teraz dosłownie miesiąc w miesiąc mamy rekordy, czy to pod względem przychodów, czy liczby transakcji – podsumowuje szef Useme. Żadnych większych porażek nie było, bo wszystkie projekty były realizowane bardzo ostrożnie. – Naturalnie potknięcia się zdarzały, ale nie dopuszczałem do sytuacji, by jakakolwiek z nich miała wielki wpływ na firmę. Popełniliśmy jednak wiele błędów. Na szczęście każdy z nich nas czegoś nauczył – twierdzi. 

Atak za granicą

Useme od początku miała ambicję rozwoju międzynarodowego. Dlatego m.in. oryginalnym językiem serwisu był język angielski, polski jest tylko tłumaczeniem. Obecnie ok. 20 proc. przychodów generowanych jest właśnie z zagranicy. – Ważne było pierwotne założenie Useme. Postawiliśmy na promocję wśród freelancerów, a nie usługodawców. Dlatego nasze obecne przychody z rynków zagranicznych wynikają właśnie z tego, że polscy freelancerzy przyciągnęli zagranicznych zleceniodawców – zauważa Przemysław Głośny. Większość przychodów pochodzi od polskich freelancerów, ale niekoniecznie mieszkających w Polsce. Rośnie też grupa wolnych strzelców, którzy nie są związani z naszym krajem. 

Firma miała także doświadczenie tradycyjnej ekspansji. – Useme chciało rozwinąć swoją działalność w Bułgarii. Okazało się to porażką. – Pierwszy i podstawowy błąd to zbyt wielka ilość czasu, którą poświęciliśmy na ekspansję. Przygotowywaliśmy ją przez cały rok. Chcieliśmy wszystko dopiąć do końca. Byliśmy święcie przekonani, że wszystko przygotowaliśmy dobrze. Robiliśmy badania rynku, rozmawialiśmy z lokalnymi freelancerami, sprawdziliśmy uwarunkowania...

Artykuł dostępny tylko dla prenumeratorów

Masz już prenumeratę? Zaloguj się

Kup prenumeratę cyfrową, aby mieć dostęp
do wszystkich tekstów MyCompanyPolska.pl

Wykup dostęp

Co otrzymasz w ramach prenumeraty cyfrowej?

  • Nielimitowany dostęp do wszystkich treści serwisu MyCompanyPolska.pl
  •   Dostęp do treści miesięcznika My Company Polska
  •   Dostęp do cyfrowych wydań miesięcznika w aplikacji mobilnej (iOs, Android)
  •   Dostęp do archiwalnych treści My Company Polska

Dowiedz się więcej o subskrybcji

My Company Polska wydanie 11/2021 (74)

Więcej możesz przeczytać w 11/2021 (74) wydaniu miesięcznika „My Company Polska”.


Zamów w prenumeracie

ZOBACZ RÓWNIEŻ

POLECAMY