Dystres największym wyzwaniem polskich pracodawców
Kondycja psychiczna pracowników w Polsce budzi coraz większe zaniepokojenie – najnowsze dane z raportu Medicover wyraźnie pokazują skalę tego narastającego problemu – dystres psychiczny odczuwa aż 57 proc. kobiet i 61 proc. mężczyzn. W przeciwieństwie do eustresu, czyli „dobrego stresu” który jest konstruktywny i mobilizuje nas do działania, co może pozytywnie wpływać na jakość życia, dystres ma negatywny, destrukcyjny wpływ na organizm i funkcjonowanie. Zgodnie z definicją Goldberga, jest to stan, w którym człowiek doświadcza trudnych emocji, takich jak smutek, lęk, zmęczenie i drażliwość, wynikających z codziennych trudności lub sytuacji życiowych.
- W nowoczesnym społeczeństwie stres socjalny odpowiada za większość dolegliwości i chorób, których źródła współczesna medycyna upatruje w nadmiernym obciążeniu organizmu. Jest on postrzegany jako wyzwalacz wielu schorzeń psychiatrycznych, takich jak depresja i zaburzenia lękowe – tłumaczy prof. dr hab. n. med. Ewa Mojs, neuropsycholog, Kierownik Katedry i Zakładu Psychologii Klinicznej na Wydziale Medycznym Uniwersytetu Medycznego im. K. Marcinkowskiego w Poznaniu, członek Rady Naukowej MindHealth. - W warunkach stresu chronicznego zmiany psychopatologiczne mogą prowadzić do rozwoju wielu zaburzeń, takich jak lęk czy depresja. Związek między stresem a depresją jest dobrze udokumentowany naukowo – dodaje.
Dystres pogarsza także kondycję fizyczną pracowników – często najpierw zgłaszają się do internistów czy neurologów z powodu objawów somatycznych, takich jak bóle głowy, problemy z żołądkiem, bezsenność czy przewlekłe zmęczenie. Dopiero w trakcie konsultacji okazuje się, że u podłoża tych dolegliwości leżą problemy natury psychicznej.
Problem kosztowny dla wszystkich
Według danych ZUS, w 2024 roku absencje wzrosły o 1,6 punktu procentowego w porównaniu z analogicznym okresem w roku 2023, co w skali całej gospodarki przekłada się na miliony utraconych dni pracy i miliardy złotych strat. Ich największy wzrost związany był właśnie z zaburzeniami psychicznymi. Analiza diagnoz stawianych przez lekarzy psychiatrów w latach 2022-2024 pokazuje, że najczęstszym problemem są:
- zaburzenia lękowe (stanowią 34,7 proc. zwolnień lekarskich),
- reakcja na ciężki stres i zaburzenia adaptacyjne (odpowiadają za 21,4 proc. zwolnień psychiatrycznych)
- oraz epizody depresyjne (19,3 proc. zwolnień psychiatrycznych).
Średnia długość zwolnienia z powodu zaburzeń psychicznych i zaburzeń zachowania wzrosła z 17,4 dni w 2022 r. do 21,5 dni w 2024 roku, zatem pracodawcy muszą mierzyć się z absencją, która wymaga organizowania zastępstw. Straty generuje również prezenteizm – pracownik jest fizycznie obecny w pracy, ale funkcjonuje poniżej swoich możliwości (produktywność osoby zmagającej się z depresją, lękiem czy wypaleniem zawodowym jest zredukowana o 50 proc. lub więcej).
- Mimo tych niepokojących danych optymizmem napawa fakt, że temat zaburzeń zdrowia psychicznego przestaje być tabu w polskim społeczeństwie, a stygmatyzacja maleje. W ciągu zaledwie dwóch lat, między 2022 a 2024 rokiem, liczba konsultacji psychiatrycznych wzrosła o 49 proc., a psychologicznych o 19 proc., zatem widzimy, że coraz więcej pracujących osób jest przekonanych, że warto udać się na konsultacje czy podjąć leczenie – zaznacza Beata Wojciechowska, Ekspert ds. profilaktyki i Promocji Zdrowia, Kierownik zespołu przygotowującego raport Praca. Zdrowie. Ekonomia. Perspektywa 2025, Medicover.