Nvidia, Amazon i Tether stawiają na niemieckie roboty. Neura zebrała 1,4 mld dolarów
Neura Robotics, niemiecka firma z Metzingen założona przez Davida Regera, ogłosiła rundę Series C o wartości do 1,4 mld dolarów. Sama spółka określa ją jako rekordową rundę dla firmy budującej pełny stos robotyczny, czyli nie tylko hardware, ale też oprogramowanie, AI i ekosystem aplikacji. W komunikacie Neura podkreśla, że kapitał ma przyspieszyć rozwój jej platformy „Physical AI” i otwartego ekosystemu Neuraverse.
Według „Financial Times” finansowanie wycenia firmę na ok. 7 mld dolarów, co czyni ją jednym z najlepiej finansowanych i najwyżej wycenianych europejskich startupów AI. FT podał, że w rundzie uczestniczą m.in. Tether, Qualcomm, Amazon i Nvidia, a także Bosch, Schaeffler, Europejski Bank Inwestycyjny, Lingotto Horizon i Giano Capital.
To ważny sygnał dla europejskiego rynku technologicznego: po latach, w których najgłośniejsze historie AI pisały spółki z USA i Chin, Europa próbuje znaleźć własną przewagę w obszarze, gdzie software musi spotkać się z przemysłem, mechaniką i produkcją.
„Ostatnia szansa Europy”
David Reger, założyciel i CEO Neury, powiedział, że celem firmy jest rozwijanie przemysłowych zastosowań AI „z Europy dla świata”. Dodał też mocniejszą tezę: „To jest ostatnia szansa Europy, by jeszcze kiedykolwiek naprawdę produkować na świecie - jeśli będziemy właścicielami stosu physical AI i stosu robotycznego”.
Neura została założona w 2019 r. i buduje tzw. roboty kognitywne - maszyny, które mają widzieć, słyszeć, reagować na dotyk, uczyć się i bezpiecznie współpracować z człowiekiem. W portfolio firmy są m.in. MAiRA, MiPA oraz humanoidalny robot 4NE1, którego nazwa ma być odczytywana jako „For Anyone”. Spółka opisuje Neuraverse jako ekosystem, w którym użytkownicy, deweloperzy, eksperci i firmy mogą rozwijać oraz wymieniać robotyczne „umiejętności”.
Neura komunikuje swoją technologię szeroko: od przemysłu i logistyki, przez usługi, po potencjalne zastosowania domowe.
Co zrobią z pieniędzmi?
Nowe finansowanie ma pójść przede wszystkim na skalowanie produkcji, rozwój platformy AI i tworzenie sieci miejsc, w których roboty będą trenowane do konkretnych zadań. „Financial Times” opisuje tzw. cyfrowe „gym’y” Neury: przestrzenie, w których ludzie w kombinezonach motion capture wykonują czynności - np. naciskają przycisk albo umieszczają element na linii montażowej - a dane z tych działań trafiają do systemów uczących roboty.
To podejście ma być odpowiedzią na jeden z największych problemów robotyki: brak wystarczająco dobrych danych z realnego świata. Modele językowe mogły uczyć się na gigantycznych zbiorach tekstu z internetu. Roboty potrzebują danych o ruchu, sile, przestrzeni, przedmiotach, błędach i interakcjach z ludźmi. Dlatego rynek robotyki coraz częściej mówi nie tylko o samej konstrukcji humanoida, ale o całym systemie pozyskiwania i wymiany umiejętności.
Wyścig z Teslą, Figure AI i Unitree
Neura wchodzi na rynek, na którym robi się coraz ciaśniej. Tesla rozwija humanoida Optimus, amerykańskie Figure AI we wrześniu 2025 r. ogłosiło ponad 1 mld dolarów finansowania przy wycenie 39 mld dolarów, a chińskie Unitree jest jednym z najbardziej widocznych graczy dzięki tańszym robotom i agresywnej ekspansji.
Jednocześnie rynek wciąż jest bardzo młody. Reuters zwraca uwagę, że Unitree - mimo dużej rozpoznawalności i planów giełdowych - sprzedało w 2025 r. 5,5 tys. robotów, głównie instytucjom badawczym i edukacyjnym, a nie masowym klientom komercyjnym. To pokazuje, że cała branża nadal znajduje się między fazą wielkich obietnic a twardą ekonomią wdrożeń.
Europejski problem: świetna technologia, trudne skalowanie
Najciekawszy wątek nie dotyczy jednak samych humanoidów, lecz europejskiego skalowania. Reger powiedział FT, że to właśnie zwiększanie produkcji było miejscem, w którym europejskie firmy przegrywały z konkurentami z USA i Chin. „To jest coś, w czym my, Europejczycy, moim zdaniem zawodzimy” - ocenił.
Dlatego runda Neury jest testem nie tylko dla jednej spółki, ale dla całego europejskiego modelu innowacji. Europa ma przemysł, inżynierów, automatyzację i dostawców komponentów. Pytanie brzmi, czy potrafi połączyć je z tempem, kapitałem i apetytem na ryzyko charakterystycznym dla Doliny Krzemowej oraz chińskiego ekosystemu przemysłowego.