W świecie ekonomii lepiej być przy stole niż na stole [WYWIAD]
Bank Gospodarstwa Krajowego i Europejski Fundusz Inwestycyjny podpisały niedawno umowę inicjującą fundusz Future Tech Poland. Skąd taka decyzja?
BGK, jako bank rozwoju o ponad stuletniej tradycji, musi odpowiadać na wyzwania rozwojowe Polski. Jednym z nich jest współtworzenie nowego modelu gospodarczego, w którym mieści się zwiększenie konkurencyjności i związany z nim wzrost inwestycji. Future Tech Poland jest częścią szerszego programu finansowania technologii i innowacji - Innovate Poland.
Mamy dobre wskaźniki ekonomiczne. Po co zmieniać model gospodarczy Polski, skoro ten dotychczasowy całkiem nieźle się sprawdza?
Nie ulega wątpliwości, że ostatnie dekady były dla polskiej gospodarki ogromnym sukcesem. Pod względem skumulowanego wzrostu gospodarczego jesteśmy jednym z globalnych liderów, plasując się tuż za Chinami. Zresztą wejście naszego kraju do grupy 20 największych gospodarek świata jest symbolicznym zwieńczeniem tego procesu. Jednak, żeby tę pozycję utrzymać, musimy zwiększyć pulę inwestycji, zwłaszcza w takich obszarach jak sztuczna inteligencja, robotyka, biotechnologia, Space Tech czy Defence Tech. Żeby to sfinansować, potrzebujemy nowych programów, instrumentów i produktów finansowych. BGK, jako bank publiczny z misją wspierania transformacji gospodarczej Polski, ma tu do odegrania oczywistą i naturalną rolę. Podobnie jak nasi partnerzy tworzący inicjatywę Innovate Poland, której częścią jest fundusz Future Tech Poland. Mam tu na myśli Polski Fundusz Rozwoju, Europejski Fundusz Inwestycyjny czy PZU, największy ubezpieczyciel w Europie Centralnej. Celem tego funduszu jest wsparcie polskiego ekosystemu innowacji technologicznych. Warto dodać, że - aby budowa tego ekosystemu zakończyła się sukcesem - niezbędne będzie też zachęcanie Polaków do inwestowania na rynku kapitałowym.
Co pan ma na myśli?
Według ekspertów, na kontach bankowych Polaków jest w tej chwili już 1,5 biliona złotych. Do tego zapewne dochodzi pokaźna suma przechowywana w gotówce. Gdyby m.in. poprzez programy takie jak PPK czy OFE część z tych pieniędzy mogła uczestniczyć w inwestycjach, także tych większego ryzyka, ale za to z dużym potencjałem zysku, byłby to znakomity impuls inwestycyjny i rozwojowy. Bo wyzwania są duże. W końcu za pięć czy dziesięć lat pod względem dynamiki rozwoju powinniśmy być w pierwszej piątce Europy i w pierwszej piętnastce świata.
To realne?
Jestem przekonany, że tak. Jednak sukces sam nie przyjdzie. Pytany o klucz do sukcesu, Adam Małysz odpowiadał często, że w trakcie każdego turnieju trzeba po prostu oddawać dwa dobre skoki. Z polską gospodarką jest podobnie – nie możemy odpuszczać, musimy być na najwyższych obrotach!
Tylko czy rzeczywiście musimy aż tak bardzo stawiać na innowacje? Niektórzy przekonują, że takim krajom, jak Polska, bardziej się opłaca skutecznie je importować…
Oczywiście jako kraj średniej wielkości musimy być otwarci na import technologii i know-how. Jednak na obecnym etapie rozwoju, działając w układzie geopolitycznym, jaki mamy, budowanie suwerenności technologicznej wydaje się niezwykle ważne.
Pytanie, czy mamy do tego odpowiedni potencjał…
Mamy, tylko w przeszłości nie zawsze go wykorzystywaliśmy. Przychodzi mi tu do głowy przykład firmy ICEYE, światowego lidera w dziedzinie satelitów do obserwacji Ziemi. Jej twórca Rafał Modrzewski odniósł gigantyczny sukces, którego korzenie, tak naprawdę, tkwią na Politechnice Warszawskiej. Modrzewski pierwsze poważne dofinansowanie uzyskał, gdy był na wymianie studenckiej w Helsinkach. W efekcie dziś siedziba przedsiębiorstwa znajduje się nie w Polsce, lecz w Finlandii. Sukces Polaka niezmiernie cieszy, zwłaszcza że ICEYE jest mocno obecna w Polsce. Chciałoby się jednak, by w przyszłości tego typu projekty mogły znajdować warunki do rozwoju także nad Wisłą.
Jest pan nie tylko finansistą i bankowcem, ale także przedsiębiorcą. Pracował pan m.in. na rynku funduszy inwestycyjnych. W jaki sposób systemowo rozwiązać problem finansowania inwestycji i innowacji w Polsce?
Faktycznie, BGK to mój pierwszy państwowy bank w życiu, wcześniej związany byłem z bankami komercyjnymi i funduszami inwestycyjnymi. Dzięki temu zdaję sobie sprawę, że zmiany systemowe są niezbędne. Duże znaczenie mają tu chociażby prace zapoczątkowane przez prof. Dariusza Adamskiego, który był najpierw dyrektorem Instytutu Finansów w Ministerstwie Finansów, obecnie zaś jest wiceszefem KNF. Zmierzają one w kierunku zmian systemowych, które mają sprawić, że pieniądze Polaków zaczną lepiej pracować przy zachowaniu mechanizmów bezpieczeństwa. Żeby firmy takie, jak wspomniana już ICEYE, ElevenLabs czy InPost nie musiały poszukiwać pieniędzy np. na Wall Street czy NASDAQ, potrzebny jest też silny rynek kapitałowy.
Dlaczego to ważne?
W epoce globalnych napięć Europa nie może być uzależniona od chińskiej czy nawet amerykańskiej technologii. Pamiętajmy też, że suwerenność technologiczna przekłada się na miejsca pracy czy przychody podatkowe dla budżetu. Ponadto dzięki niej więcej polskich i europejskich innowacji buduje rodzimy Soft Power. Jego wartość jest ogromna, choć czasem trudno ją wyrazić w pieniądzach. Bo jak wyrazić w liczbach takie czynniki, jak wzrost aspiracji i ambicji młodego pokolenia? A przecież, dzięki innowacyjnemu otoczeniu, młodzi ludzie poszerzają horyzonty i uzyskują narzędzia do tego, by z odwagą i dynamizmem wchodzić w przyszłość.
A jaką rolę w finansowaniu innowacji mogą odegrać banki?
Wiadomo, że bez kredytu gospodarka nie urośnie. Dotyczy to zwłaszcza innowacji, gdyż nowatorskie technologie i biznesy wymagają dużych inwestycji. Niestety, obecnie poziom finansowania bankowego naszej gospodarki jest najniższy od dekady.
Jak to zmienić?
Jako doświadczony bankier korporacyjny, a jednocześnie członek zarządu banku rozwoju, uważam, że polskie banki w tym obszarze muszą na nowo odczytać wyzwania współczesności. Nad Wisłą mamy bardzo dobrze rozwiniętą bankowość detaliczną, natomiast bankowość korporacyjna i inwestycyjna ma pole do rozwoju. Z całą pewnością powinna się bardziej otworzyć na nowe produkty i usługi związane z rozwojem funduszy inwestycyjnych. Skoro polskie firmy są w stanie budować modele biznesowe, które okazują się konkurencyjne na rynkach globalnych, to nie ma powodów, by banki nie podążały za tymi trendami i nie przyczyniały się do umiędzynarodowienia polskiej gospodarki. Ponadto przesadnie konserwatywne i zachowawcze podejście do finansowania innowacyjnych projektów odcina banki od ważnego i rosnącego segmentu potencjalnych profitów.

Dajecie dobry przykład. W pięcioletniej strategii Bank Gospodarstwa Krajowego planuje zwiększyć zaangażowanie w inwestycje bezpośrednie do 30 proc. kapitałów własnych.
To ambitny plan. BGK jest zaangażowany w format „5 plus 1”, czyli grono skupiające pięć największych europejskich banków rozwoju oraz Europejski Bank Inwestycyjny. I, porównując się z bankami z Niemiec, Francji, Włoch i Hiszpanii, mamy jeszcze pewien dystans do nadrobienia. Chcę zaznaczyć, że realizacja tego planu w żadnym stopniu nie wiąże się z niebezpieczeństwem. Mamy przecież skuteczne narzędzia minimalizowania ryzyka inwestycyjnego.
Jakie to narzędzia?
Jednym z nich są tzw. fundusze funduszy (z ang. fund of funds). Za ich pośrednictwem wyposażamy w kapitał fundusze inwestujące w startupy. Dzięki nim dywersyfikujemy ryzyko i szybciej osiągamy efekt skali.
Jak to działa?
Na przykład wspomniany już fundusz Future Tech Poland będzie inwestował w kilkanaście funduszy portfelowych. Z kolei każdy z nich zainwestuje w ok. 15 projektów. Dzięki temu zasilanie uzyska nawet 200 polskich firm technologicznych, a jednocześnie ryzyko po stronie BGK będzie zminimalizowane. Innymi słowy - rośniemy, ale mądrze. Innym narzędziem jest bezpośrednie inwestowanie w konkretne fundusze, zarówno polskie, jak i zagraniczne, które zapraszamy do Polski. I tak zainwestowaliśmy 25 mln euro w fundusz PIMCO European Data Centre Opportunity Fund, który wesprze budowę nowych centrów danych obsługujących rozwiązania chmurowe m.in. w Polsce. Tyle samo zainwestowaliśmy w fundusz Eiffel Transition Infrastructure działający w obszarze odnawialnych źródeł energii, a 20 mln euro - w fundusz Future Energy Ventures skupiający się na firmach rozwijających działalność w obszarze technologii klimatycznych. Zapraszanie do Polski czołowych funduszy ze świata i Europy ma też dodatkowe korzyści. Przynoszą one bowiem do Polski nie tylko kapitał, ale też know-how, na czym korzystają m.in. młodzi polscy menedżerowie. Fundusze te budują też w Warszawie swoje oddziały, dzięki czemu Polska staje się centrum finansowym regionu.
Obok wspierania inwestycji ważnym wyzwaniem dla polskich firm jest skalowanie biznesu, zarówno w kraju, jak i za granicą. Jaką rolę ma tu do odegrania BGK?
Dla skalowania biznesu kluczowe są giełda, fundusze Private Equity oraz – oczywiście - kapitał bankowy. BGK w ramach Innovate Poland współtworzy nowy ekosystem inwestycyjny, łączący instytucje publiczne z prywatnymi inwestorami. Inicjatywa ta mobilizuje nowy kapitał na inwestycje w innowacyjne firmy. Międzynarodowym skalowaniem polskich przedsiębiorstw zajmuje się też nasza spółka zależna Vinci. Wyzwaniem pozostaje wyjście na rynki pozaunijne. Uważam, że dla polskich przedsiębiorców nadeszła pora, by sięgnąć poza Europę i podjąć grę w skali globalnej.
Jak to zrobić?
Patrząc na doświadczenia Niemców, Francuzów, Hiszpanów czy Włochów widać, że potrzebne jest mądre, nieprzeskalowane wsparcie państwa. Jako bank jesteśmy częścią inicjatywy Team Poland. Markę tę stworzyło sześć instytucji polskiego systemu rozwoju. Obok Banku Gospodarstwa Krajowego są to: Polski Fundusz Rozwoju, Agencja Rozwoju Przemysłu, Polska Agencja Inwestycji i Handlu, KUKE oraz Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości. Zadaniem Team Poland jest oferowanie produktów i usług wspierających ekspansję międzynarodową i zwiększanie konkurencyjności polskich firm. Świetnym przykładem tego typu działań była niedawna wizyta ministra finansów i gospodarki Andrzeja Domańskiego w Arabii Saudyjskiej. Była to największa w historii polska misja gospodarcza na tym rynku. W Rijadzie towarzyszyła mu bowiem liczna delegacja 70 polskich przedsiębiorstw, a także zespół Team Poland. Podobne działania planujemy też w innych regionach świata.
Przed rokiem BGK otworzył swoje przedstawicielstwo w Kijowie. Nie za wcześnie?
Wychodzimy z założenia, że czasem lepiej być trochę wcześniej niż o jeden dzień za późno. Obecność w Kijowie to nasz obowiązek wobec polskiego biznesu. Zbieramy tam know-how, pracujemy nad relacjami. Nasze przedstawicielstwo będzie też pomagało oceniać ryzyka i potencjał przyszłych projektów, kiedy zacznie się odbudowa i modernizacja Ukrainy. Nie chcemy i nie możemy przespać tego momentu.
Skoro mówimy o wojnie – czy dla polskiej gospodarki stanowi ona obciążenie, wyzwanie czy szansę?
Wszystkie te trzy odpowiedzi są poniekąd prawdziwe. Każda wojna jest tragedią, jednak – jak uczy historia - jednocześnie akceleruje procesy rozwojowe i tworzy coś nowego. Przykład? W ostatnim czasie Polska odkryła na nowo, że jesteśmy krajem północnym, zacieśniając wspólnotę geostrategiczną i kulturową z krajami nordyckimi. Od lat jestem fanem skandynawskiej kultury biznesu, więc bardzo mnie to cieszy. Polska odniosła też niewątpliwe korzyści ekonomiczne z przyjęcia uchodźców z Ukrainy. Środki przeznaczone na wsparcie Ukraińców wracają do naszego budżetu w postaci płaconych przez nich podatków i składek. Poza tym pracownicy z Ukrainy pełnią ważną rolę na polskim rynku pracy, który cierpi na brak siły roboczej – szczególnie w usługach i branży budowlanej. W obliczu wyzwań demograficznych, takich jak starzejące się społeczeństwo i deficyt siły roboczej, obecność pracowników z Ukrainy ma strategiczne znaczenie dla stabilności i dalszego rozwoju naszego kraju. Mówiąc wprost – niezależnie od polskiej racji stanu, która wymaga wspierania Ukrainy, Polska ma oczywisty interes ekonomiczny we współpracy z naszym wschodnim sąsiadem.
A wydatki obronne, które ponosimy?
Dziś wydaje się oczywiste, że kraj tej wielkości, co Polska, w dodatku obarczony tak trudną historią i niełatwym położeniem, musi mieć silną i nowoczesną armię. To, oczywiście, kosztuje. Jednak także i tych wydatków nie sposób nie postrzegać w kategoriach szansy. Równolegle z tym, jak Polska i Europa przewartościowują podejście do bezpieczeństwa, rozwijają się przecież nowe technologie, a nasze firmy zdobywają nowe rynki. Przykładem jest WB Electronics z siedzibą w Ożarowie Mazowieckim, w której BGK pośrednio ma udziały. Spółka wyrasta dziś na światowego lidera w technologiach dronowych. Powiem coś osobistego: jako bankier, pasjonat historii i patriota, uważam, że mamy do czynienia z historyczną chwilą, która będzie rzutowała na przyszłość pokoleń. Pamiętajmy, że w światowej polityce i ekonomii nic nie jest dane na zawsze. Dotyczy to szczególnie państw średniej wielkości, takich jak Polska. Jako państwo mamy dziś istotny potencjał i ważną rolę do odegrania na arenie międzynarodowej, także w sferze gospodarczej. Parafrazując premiera Radosława Sikorskiego, musimy pamiętać, że „lepiej być przy stole niż na stole”.
---
Jarosław Dąbrowski
Członek zarządu Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK). Posiada kilkudziesięcioletnie doświadczenie pracy w sektorze bankowym i finansowym. Zasiadał m.in. w zarządach spółek DF Capital & Management, Raiffeisen Bank Polska czy DnB NORD Polska. Absolwent studiów prawniczych na Uniwersytecie Warszawskim, posiada również dyplom MBA uzyskany na University of Brussels oraz Uniwersytecie Warszawskim, a także dyplom ukończenia studiów podyplomowych AMP na University of Navarra/IESE Business School. Studiował również na Edinburgh University Management School w ramach stypendium Know-How Fund stworzonego przez Margaret Thatcher.
Prywatnie pasjonat historii i współczesnej geopolityki.