Reklama

Wkrótce ruszy fabryka produkcji amunicji artyleryjskiej w Niewiadowie. Zakład będzie dostarczać 180 tys. sztuk rocznie

produkcja amunicji artyleryjskiej
Jeszcze w tym roku ruszy fabryka produkcji amunicji artyleryjskiej w Niewiadowie / Fot. shutterstock / Dabarti CGI
Wojna w Ukrainie bezlitośnie obnażyła największą słabość europejskich armii – pustki w magazynach z amunicją. Polska, przygotowując się na najgorsze, rzuca wyzwanie czasowi. W Niewiadowie powstają fabryki, a z ich taśm zjadą setki tysięcy sztuk ciężkiej amunicji artyleryjskiej i miliony min przeciwpiechotnych. Żeby sfinansować ten zbrojeniowy skok, po raz pierwszy w nowożytnej historii Polski, firma z sektora "defence" zadebiutowała na parkiecie głównym Giełdy Papierów Wartościowych.

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Reklama

Z tego tekstu dowiesz się:

  • Ile amunicji artyleryjskiej wyprodukuje Polska? W nowej fabryce w Niewiadowie powstanie rocznie 180 tys. sztuk najbardziej pożądanej na świecie amunicji kalibru 155 mm.
  • O wielkiej inwestycji i singapurskiej technologii. Grupa przeznacza setki milionów złotych na budowę fabryk i sięga po zaawansowaną technologię od singapurskiego giganta ST Engineering, by produkować amunicję do granatników (kal. 40 mm).
  • Jak giełda pomaga wojsku? Dlaczego Niewiadów Polska Grupa Militarna zdecydowała się na debiut na Giełdzie Papierów Wartościowych i jak to pomoże sfinansować zbrojeniowe plany?
  • O powrocie do produkcji min przeciwpiechotnych. Po wypowiedzeniu przez Polskę konwencji ottawskiej, w Niewiadowie wraca seryjna produkcja min. Docelowo zakład ma ich dostarczać aż milion rocznie.

Gdy strzelają armaty, kluczem do przetrwania na froncie nie jest ilość samych luf, ale liczba pocisków w magazynach. To właśnie brak amunicji artyleryjskiej kalibru 155 mm stał się główną bolączką obrońców Kijowa. Jak wynika z szacunków NATO, w trakcie konfliktu w Ukrainie zachodni sojusznicy drastycznie opóźnili się z rozbudową potencjału produkcyjnego, pozwalając na uzyskanie przewagi rosyjskim fabrykom zbrojeniowym wspieranym przez Koreę Północną - czytamy w Raporcie Institute for the Study of War - ISW.

Odpowiedzią na ten kryzys ma być ofensywa produkcyjna Niewiadów Polskiej Grupy Militarnej. Ten strategiczny zwrot ma nie tylko zabezpieczyć potrzeby Wojska Polskiego, ale docelowo stworzyć w naszym kraju "imperium" eksportowe.

Giełdowy debiut wart 3 miliardy złotych

Budowa potężnego przemysłu zbrojeniowego od zera wymaga niewyobrażalnego kapitału. Zamiast liczyć wyłącznie na rządowe kroplówki, zarząd grupy wykonał odważny ruch.

– Niewiadów Polska Grupa Militarna jest pierwszą w nowożytnej historii Polski spółką z obszaru defence, która jest na głównym parkiecie Giełdy Papierów Wartościowych – podkreśla dr inż. Przemysław Kowalczuk, prezes Grupy Niewiadów. – Zdecydowaliśmy się na taki krok, bo była to naturalna możliwość pozyskiwania dodatkowych źródeł finansowania naszego rozwoju oraz inwestycji zarówno w infrastrukturę, jak i technologię - informuje ekspert.

Rynek zareagował entuzjastycznie na wejście spółki zbrojeniowej na parkiet. Jak zaznacza prezes, w pierwszym dniu debiutu inwestorzy wycenili firmę wyżej niż ostrożnie zakładano, ocierając się o magiczną barierę 3 miliardów złotych.

180 tysięcy pocisków rocznie. Niewiadów ma zalać front amunicją 155 mm

Sercem całego projektu są bezpośrednie inwestycje rzędu ponad 250 mln zł w budowę fabryki najcięższego kalibru (155 mm) – standardowej amunicji NATO, którą strzelają m.in. polskie armatohaubice Krab czy południowokoreańskie K9.

Potrzeby polskiej armii są gigantyczne. Grupa Niewiadów wprost przyznaje, że zapasy Polski (wymagane 1–3 mln sztuk tzw. zapasu wojennego) są mocno poniżej bezpiecznego minimum.

– Nasze docelowe zdolności produkcyjne określamy na 180 tys. zestawów amunicji dalekiego zasięgu, czyli powyżej 40 km. Naszą ambicją jest bycie partnerem, który wypełni znaczną część potrzeb polskich Sił Zbrojnych – zaznacza dr inż. Kowalczuk. Pierwsze montaże linii produkcyjnych rozpoczną się lada moment (III kwartał 2026 r.), a seryjna produkcja ma wystartować jeszcze w czwartym kwartale tego samego roku.

Niewyczerpany popyt na rynku i 480 tys. sztuk granatników rocznie

Popyt na europejskim rynku jest wręcz niewyczerpany. Eksperci szacują, że tylko w ciągu dekady liczba systemów 155 mm w Europie skoczy o gigantyczne 110 proc. – z 2,2 tys. systemów w 2025 r. do 4,5 tys. dekadę później. Już teraz Niewiadów podpisuje kontrakty z NSPA, czyli potężną Agencją Wsparcia i Zamówień NATO.

Wielki kaliber to jednak nie wszystko. Za kolejne 70 milionów złotych na terenie Niewiadowa wyrasta zupełnie inna, nowa fabryka. Z jej taśm zjedzie amunicja średniego kalibru (40 mm), dedykowana zarówno do ręcznych, jak i potężnych automatycznych granatników.

Według szacunków na wyposażeniu europejskich armii jest ponad 48 tysięcy takich granatników, a po wybuchu wojny w Ukrainie europejskie wojska zgłosiły zapotrzebowanie na ok. 40 milionów sztuk granatów. Odpowiedzią Niewiadowa ma być docelowa produkcja na poziomie ok. 480 tys. sztuk rocznie.

Dwa kalibry granatników

Aby przyspieszyć produkcję i zminimalizować ryzyko wdrożeniowe, Polacy kupili technologię od azjatyckiego potentata zbrojeniowego – ST Engineering z Singapuru. To umowa licencyjna i technologiczna na 30 lat. 

– Singapur ze względu na znaczne oddalenie geograficzne ma problematyczną logistykę do Europy, stąd początkowa konkurencja pomiędzy nami szybko została zmitygowana poprzez wspólne okazje biznesowe. ST Engineering jest kluczowym producentem wielu rodzajów uzbrojenia, posiadającym rozmaite technologie z obszaru defence nie tylko w Singapurze. Stąd też wybór spółki na naszego partnera technologicznego nie był przypadkowy. Jest to dostawca technologii produkcji, która podlega licencjonowaniu na okres co najmniej 30 lat, czyli jest gwarantowana na bardzo stabilnym poziomie, umożliwia szybkie wdrożenie i produkcję amunicji kalibru 40 mm w wielu wariantach – wyjaśnia dr inż. Przemysław Kowalczuk.

Produkcja amunicji 40 mm w standardzie NATO będzie obejmować dwa kalibry. Pierwszy to 40 x 53 mm (High Velocity) przeznaczony do automatycznych granatników, a drugi to 40x46 mm (Low Velocity) do ręcznych granatników. Uruchomienie seryjnej produkcji zaplanowano na połowę 2027 roku. Głównymi rynkami zbytu dla amunicji mają być rynek krajowy i rynki europejskie, w tym DACH (Austria, Niemcy, Szwajcaria), kraje skandynawskie i bałtyckie, Beneluks czy Europa Południowa.

Polska wraca do stawiania min. Milion ładunków zasieje wschodnią granicę

Największym zaskoczeniem jest jednak szybki powrót Polski do seryjnej produkcji min przeciwpiechotnych. Przez lata było to zablokowane prawnie przez rygorystyczną tzw. konwencję ottawską. Trwająca wojna dowiodła jednak, że gęste, wielokilometrowe pola minowe są jednym z nielicznych skutecznych sposobów na zatrzymanie lub zniszczenie rosyjskich oddziałów szturmowych i formacji pancernych.

Gdy 20 lutego 2026 roku Polska formalnie wypowiedziała konwencję (idąc śladem państw bałtyckich), w Niewiadowie natychmiast odkurzono stare plany i odblokowano wstrzymywane na magazynach projekty.

– Konwencja już nie obowiązuje, a potrzeby zostały. Stąd obserwujemy wyścig producentów min do ich zaspokojenia. Konflikt w Ukrainie pokazał istotność tematu zabezpieczenia obszarowego całych linii granicznych – argumentuje dr inż. Przemysław Kowalczuk.

O jakiej skali mówimy? Tylko na potrzeby Wojska Polskiego zapotrzebowanie na miny odłamkowo-kierunkowe, odłamkowo-powierzchniowe oraz naciskowe oszacowano na 16,17 mln sztuk do 2028 roku.

Dobrą informacją jest to, że zakłady posiadają już gotową infrastrukturę, budynki i dokumentację inżynieryjną, więc uruchomienie produkcji nie będzie wymagało setek milionów złotych na start. Docelowo moce przerobowe Niewiadowa osiągną pułap miliona min rocznie. Wschodni pas przygraniczny wkrótce może stać się strefą całkowicie nie do przebycia.

Reklama

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Reklama
Reklama