Ukraiński startup rzuci wyzwanie firmom pośredniczącym w zatrudnianiu programistów [TYLKO U NAS]

Twórczynie Skyworker
Twórczynie Skyworker
Jeden z największych startupów na Ukrainie zajmujących się pośrednictwem w zatrudnianiu programistów przeniósł się do Warszawy. Cel? "W ciągu roku chcemy mieć 20 tys. programistów na platformie" - mówią w rozmowie z portalem mycompanypolska.pl twórczynie startupu: Olya, Lidiya i Alex.

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Skyworker to dość "świeży" startup. Oficjalnie wystartował zaledwie rok temu w Kijowie, ale przez ten czas na platformie zarejestrowało się 27 tys. deweloperów. To sprawia, że stał się jedną z dwóch największych firm jeśli chodzi o rynek rekrutacji w branży IT.

Wraz z wybuchem wojny twórczynie Skyworkera: Lidiya Terpel (obecnie CEO), Alex Bernatska (obecnie CPO) oraz Olya Kapinos (obecnie CMO, dołączyła do firmy tuż po jej uruchomieniu) wyjechały do Polski. Dziś mają zamiar podbić nasz rynek. - W ciągu miesiąca przyciągnęłyśmy już 1000 ekspertów. Nasz cel to 20 tys. zarejestrowanych na platformie deweloperów w ciągu roku - mówią.

Pierwsze finansowanie już za Skyworker

Czy startup może być konkurencją dla firm już obecnych w Polsce? Jak najbardziej. W 2020 roku firma zamknęła finansowanie w rundzie pre-seed w wysokości 150 tys. dolarów. W lutym br. startup zatrudniał 15 osób.

Założeniem startupu było stworzenie "Tindera dla programistów". Pracownicy mogą przesuwać propozycje ze strony firm - albo wyrażając swoje zainteresowanie ofertą: stanowiskiem i wynagrodzeniem, albo nie. Pomysł na firmę powstał pięć lat temu, kiedy to Lidiya i Alex poznały się w jednej z firm zajmujących się wspieraniem absolwentów szkół informatycznych w poszukiwaniu pracy. Po odejściu podjęły decyzję o uruchomieniu własnego biznesu. Po miesiącu dołączyła do nich Olya.

- Nienawidzyłyśmy procesu rekrutacyjnego, ale kochałyśmy pracę z ludźmi. Nie byłyśmy osamotnione w takim podejściu, bo klasyczne metody rekrutacyjne denerowały wszystkich. Zarówno deweloperów, jak i samych rekruterów, którzy szybko się wypalali. Dlatego podjęłyśmy decyzję, by tak jak inne startupy, po prostu zmienić świat - mówi Lidiya.

Firma oficjalnie ruszyła w 2019 roku i miała na pokładzie trzech pracowników-założycieli. Jak dziś opowiadają, nie miały ani zespołu, który mógłby stworzyć aplikację ani pieniędzy by ich pozyskać. - TO był naprawdę perspektywiczny, świetny start - śmieje się Olya.

Kolejne miesiące przyniosły spore rozczarowania. I jak przyznają twórczynie Skyworkerk, liczne błędy. Powstało łącznie 10 wersji testowych aplikacji (w poszukiwaniu PMF), firma musiała borykać się z efektami pandemii oraz jednocześnie poszukiwać inwestorów. Mimo to udało jej się pozyskać zespół deweloperów, wygrać wiele konkursów startupowych (w tym Seedstars) oraz zebrać 150 tys. dolarów.

- To był rok pełen przygód. Naszego CTO znaleźliśmy... w powietrzu. Kiedy wracałam z konferencji WebSummit 2019 do Kijowa, okazało się, że siedziałam obok młodego inżyniera, Ernesta. Rozmawialiśmy cztery godziny, on nie miał jak uciec... W końcu zaproponowałam mu współpracę i funkcję CTO. Zgodził się - opowiada Lidiya Terpel.

Wojna i przeprowadzka

Oficjalnie startup wszedł na rynek w marcu 2021 r. W ciągu niemal roku aplikacja pozyskała 25 tys. programistów, którzy wykonali około 300 tys. "przesunięć" w aplikacji.

W momencie wybuchu wojny rynek dla Skyworker niemal się zatrzymał. Jak tłumaczą przedstawicielki firmy, niemal wszystkie firmy technologiczne wstrzymały rekrutację na Ukrainie. W efekcie podjęto błyskawiczną decyzję - poszukiwania nowych rynków. W efekcie nastąpił wyjazd z Kijowa do Warszawy i szybkie otwarcie na czterech nowych rynkach. Jeden z nich to Polska.

- Rozmawiałyśmy z polskimi programistami jeszcze przed wojną. Przed jej wybuchem na platformie mieliśmy 300 zarejestrowanych użytkowników z Polski. Nawet po ataku Rosji użytkownicy z Polski byli bardziej aktywni (to znaczy częściej "przesuwali oferty pracy w prawo"), niż Ukraińcy - mówi Olya Kapinos.

Szefowe Skyworker przeanalizowały jednak łącznie 13 rynków pod kątem możliwej ekspansji - to Polska znalazła się na pierwszym miejscu tego zestawienia. Nowe otwarcie nie było jednak proste, bo polscy programiści różnią się od innych reprezentantów tego zawodu. Przykładowo, rzadko aktywnie poszukują pracy, ale jednocześnie cały czas poszukują nowych wyzwań.

Firma zaczęła jednak wdrażać uwagi, które zgłaszali polscy programiści. Alex Bernatska podaje przykład ustawienia płatności w euro. Ponadto użytkownicy angażowali się w akcje pomocowe dla Ukrainy, np. podczas poszukiwania drona dla wojska czy też zbiórki lekarstw. Jednocześnie między Polską a Ukrainą istnieje wiele podobieństw. Programiści do poszukiwania pracy używają głównie Linkedina, ale ich aktywność znacząco spadła w ciągu ostatniego półrocza. 

- Dlatego tu naszym zdaniem widać przewagę Skyworkera. W aplikacji nikt nie spamuje cię wiadomościami, jak na Linkedinie. Ustawiasz widełki pracowe i pokazują ci się ogłoszenia. W efekcie możesz tu znaleźć odpowiedź na pytanie: "jaka jest praca, którą chciałbym wykonywać?" bez konieczności żmudnego szukania. Skyworker to nie jest "platforma z ogłoszeniami". To "Tinder dla zawodów technologicznych", którego możesz użyć podczas przerwy na kawę - mówi Olya Kapinos.

Co z konkurencją? - Im więcej konkurencji, tym lepiej - śmieje się Olya. Obecnie Skyworker stara się zdobyć 5 tys. polskich programistów. Jednocześnie startup chce pozyskać firmy z zachodu - w tym USA i Europy, by wystawiały one ogłoszenia, z których polscy programiści będą mogli wybierać. 

ZOBACZ RÓWNIEŻ

POLECAMY