Reklama

Zaplanuj swoją płodność. Wywiad z ginekolożką Dorotą Pietrzyk

Invimed
Invimed / materiały prasowe/Invimed
Profilaktyka jest ważna - także w dziedzinie płodności. O tym, jak zabezpieczyć płodność i co robić, by zwiększyć swoje szanse na dziecko w przyszłości - rozmawiamy z Dorotą Pietrzyk, ginekolożką z Kliniki Invimed.

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Reklama

Polki rodzą coraz mniej dzieci...

...a niepłodność jest uznawana przez Światową Organizację zdrowia za chorobę cywilizacyjną. Szacuje się, że dotyka 1 na 6 par, więc jest to problem powszechny. Wiedząc to, coraz większej wagi nabiera profilaktyka płodności.

Czyli?

Myślenie o tym, że chcemy mieć dzieci nie tylko w momencie, w którym je rzeczywiście planujemy, ale dużo wcześniej. I pewnie lista zaleceń, które wymienię zabrzmi banalnie, ale naprawdę te proste elementy mają bezpośredni wpływ na naszą płodność. Po pierwsze sen - to czy się wysypiamy czy nie ma znaczenie. Melatonina ma pozytywny wpływ na poziom hormonu AMH, który jest związany z naszą rezerwą jajnikową, głównie poprzez swoje działanie antyoksydacyjne i ochronę komórek jajowych przed stresem oksydacyjnym. Po drugie ruch - regularna, umiarkowana aktywność dotlenia wszystkie komórki naszego ciała i sprawia, że dłużej zachowujemy dobrą formę. Do tego dieta - najlepiej służy nam śródziemnomorska bogata w kwasy nasycone, witaminę D. I suplementacja - ale odpowiednio dobrana. Najzdrowiej jest, gdy wszystkie potrzebne witaminy, mikro- i makroelementy dostarczamy organizmowi dzięki urozmaiconej diecie, ale czasami niektórych nam brakuje i one powinny być suplementowane. Zaczynamy od badań, a potem decydujemy, co należy uzupełniać.

A wiek - czy w profilaktyce płodności nie powinien być na pierwszym miejscu?

I jest, ale na wiek nie mamy wpływu. I nie zawsze chcemy lub możemy mieć dziecko w biologicznie optymalnym wieku, czyli między 20 a 30-35 rokiem życia. Dlatego, jeśli planujemy macierzyństwo warto zbadać sobie poziom AMH - to hormon, który pozwala oszacować, jaką mamy rezerwę jajnikową. Bo każda z nas rodzi się z określoną liczbą pęcherzyków w jajnikach, z każdym rokiem ta liczba spada, po 35 roku życia spada gwałtownie.

Co to za badanie?

Bardzo proste z krwi. Trzeba tylko pamiętać o tym, że AMH to hormon bardzo niestabilny, więc badanie najlepiej wykonać albo w ośrodkach specjalizujących się w niepłodności albo w centralnych laboratoriach. Bo jeśli krew długo będzie czekała na transport, to wynik może być niewiarygodny. Robi się je na początku cyklu.

Czyli jeśli po 30 nie mamy dziecka, a chcemy je kiedyś mieć to robimy badanie AMH?

Warto zrobić je nawet wcześniej — najlepiej dwukrotnie: raz, a następnie ponownie po około sześciu miesiącach. Dzięki temu można ocenić tempo spadku AMH, a więc zorientować się, jak szybko obniża się rezerwa jajnikowa. Choć często mówi się, że poziom AMH gwałtownie spada dopiero po 35. roku życia, w rzeczywistości jest to bardzo indywidualne. Można być znacznie młodszą, a mimo to mieć niskie lub szybko spadający poziom rezerwy jajnikowej.

A jeśli tak jest, a nie mamy z kim mieć teraz dziecka?

Przede wszystkim warto się przebadać. W Polsce nie ma możliwości tzw. social freezingu, czyli zamrażania komórek jajowych wyłącznie z powodów pozamedycznych, takich jak chęć odłożenia macierzyństwa ze względu na karierę czy brak partnera. Istnieje jednak wiele wskazań medycznych, które pozwalają na zamrożenie komórek jajowych i zabezpieczenie płodności. Do niedawna procedura ta była stosowana głównie u pacjentek onkologicznych, ale dziś obejmuje także kobiety chorujące na endometriozę, choroby autoimmunologiczne (problemy z tarczycą dotyczą już niemal połowy kobiet), cukrzycę, a nawet planowane operacje w obrębie jamy brzusznej — zabiegi te mogą mieć znaczący wpływ na rezerwę jajnikową, choć rzadko się o tym mówi. Dlatego kluczowa jest rozmowa z lekarzem specjalizującym się w leczeniu niepłodności, który oceni sytuację i pomoże określić, czy istnieją przesłanki medyczne do zabezpieczenia płodności.

I co się dzieje z takimi zamrożonymi komórkami jajowymi?

Bezpiecznie czekają w temperaturze do -196°C do momentu, gdy nadejdzie czas na dziecko. Rozwój medycyny sprawił, że prawie 90 proc. zamrożonych komórek udaje się bezpiecznie odmrozić i można przystąpić do procedury in vitro.

Reklama

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Reklama
Reklama