Reklama

Sztuka szkła

Sztuka szkła
Sztuka szkła / Fot. materiały prasowe
Od wielkich pieców w Krośnie, przez aukcyjne rekordy wazonów z PRL, aż po artystyczne rzeźby rodziny Borowskich. Polskie szkło przeżywa renesans, stając się nie tylko dobrem narodowym (3 mld dol. z eksportu), ale też symbolem nowego luksusu.
Reklama

Stoję przed potężną, kilkudziesięciotonową wanną szklarską. Raz włączona maszyna nigdy nie może przestać działać, bo płynna masa w środku zastygłaby na zawsze. Gorąco uderza w twarz, a powietrze drży. To tutaj, w hucie Krosno, zaczyna się magia. Hutnik nabiera płynną, rozżarzoną masę na piszczel – długą, metalową rurkę. Masa jest plastyczna, żywa, nieustannie pracuje. Aby powstała perfekcyjna misa czy karafka, półstała ciecz (celowy oksymoron) trafia do drewnianej formy. Drewno jest namoczone w wodzie, by nie spłonęło w kontakcie z rozgrzaną materią. Gdy szkło styka się z formą, słychać syk, a wokół unosi się para. To moment decydujący. Hutnik dmucha, a szkło nabiera kształtu. Ale to nie jest teatr jednego aktora.

– Szkło wymaga pracy zespołowej. W czasie jednej zmiany, żeby wykonać jeden wazonik, świecznik czy inny element, pracuje sześciu hutników. Wykonują oni nie więcej niż sześć sztuk dziennie. To proces, w którym każdy produkt jest dotykany, oglądany i dopieszczany ludzką ręką – opowiada Iwona Pik, prezes zarządu Krosna, która niedawno przejęła stery w tej legendarnej firmie.

Żeby zrobić szklankę, potrzeba od czterech do pięciu lat nauki. Żeby wydmuchać karafkę – nawet siedmiu. To nie jest zawód, który zdobywa się szybko. Hutnik musi wiedzieć, jak obracać narzędzie w palcach, jak operować ciężarem masy i jak kontrolować oddech. Pewnie dlatego w hucie Krosno ok. 300 pracowników (z 1000) ma za sobą 30 lat stażu. Gdy patrzę na tę pracę, rozumiem, dlaczego szkła nie da się podrobić. Plastik można wtrysnąć w formę w milionach egzemplarzy. Szkło ma duszę. Zastyga w kilka sekund, zamykając w sobie chwilę, oddech hutnika i historię rzemiosła.

Wyciągamy Krosno

Krosno to marka-symbol, obecna w polskich domach od pokoleń. „Wyciągamy krosno” – to zdanie padało w moim domu przy każdej większej uroczystości rodzinnej. Jednak przez ostatnie lata huta, choć pracowała pełną parą, pozostawała nieco w cieniu. Jak to możliwe? – Dziś Krosno produkuje przede wszystkim dla kogoś. Tylko ok. 15 proc. naszej produkcji sprzedajemy pod marką własną Krosno. Jesteśmy marką premium, a duże światowe brandy rozpieściły nas swoimi zamówieniami. W efekcie zapomnieliśmy sprzedawać własną markę – przyznaje szczerze Iwona Pik.

Huta jest potęgą eksportową – jej wyroby trafiają do 60-70 krajów na świecie. Wiele luksusowych kieliszków czy wazonów, które widzimy w drogich domach towarowych w Londynie czy Nowym Jorku, powstaje właśnie tutaj, na Podkarpaciu, choć pod obcym logo. Nowy zarząd chce to zmienić. Celem jest przywrócenie proporcji, w której marka „Krosno” znów będzie grała pierwsze skrzypce.

Pomaga w tym Katarzyna Kempa, dyrektor kreatywna Krosna, która po 10 latach życia w Londynie wspiera ten proces, pracując na styku współczesnych oczekiwań i rozległego archiwum historycznych projektów firmy. – Kiedy przyjechałam, zaczęliśmy sięgać do archiwów z lat 30., 40.,...

Artykuł dostępny tylko dla prenumeratorów

Masz już prenumeratę? Zaloguj się

Kup prenumeratę cyfrową, aby mieć dostęp
do wszystkich tekstów MyCompanyPolska.pl

Wykup dostęp

Co otrzymasz w ramach prenumeraty cyfrowej?

  • Nielimitowany dostęp do wszystkich treści serwisu MyCompanyPolska.pl
  •   Dostęp do treści miesięcznika My Company Polska
  •   Dostęp do cyfrowych wydań miesięcznika w aplikacji mobilnej (iOs, Android)
  •   Dostęp do archiwalnych treści My Company Polska

Dowiedz się więcej o subskrybcji

My Company Polska wydanie 2/2026 (125)

Więcej możesz przeczytać w 2/2026 (125) wydaniu miesięcznika „My Company Polska”.


Zamów w prenumeracie

Reklama

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Reklama
Reklama