Peter Thiel przenosi rodzinę do Argentyny. Kraj Mileia staje się azylem dla libertariańskich miliarderów
Peter Thiel, jeden z najbardziej wpływowych i kontrowersyjnych inwestorów technologicznych ostatnich dwóch dekad, tymczasowo przeniósł rodzinę do Buenos Aires - podał „Financial Times”. Według gazety współzałożyciel PayPala i Palantira planuje kilkumiesięczny pobyt w Argentynie, zapisał dzieci do prywatnej szkoły w stolicy kraju i kupił nieruchomość w ekskluzywnej dzielnicy Palermo Chico. Ma także interesować się aktywami w Urugwaju, w okolicach Punta del Este.
Dlaczego właśnie Argentyna? Kraj jeszcze kilka lat temu kojarzył się inwestorom przede wszystkim z kryzysami walutowymi, inflacją, kontrolą kapitału i powtarzającymi się napięciami z Międzynarodowym Funduszem Walutowym. Milei próbuje ten obraz odwrócić. Jego administracja stawia na cięcia budżetowe, deregulację, przyciąganie kapitału zagranicznego i zmniejszanie roli państwa.
Dla Thiela ten kierunek jest powiązany ideologicznie. Inwestor od lat krytykuje nadmierną regulację, wysokie podatki i biurokratyzację Zachodu. Jest związany z nurtem technologicznego libertarianizmu: przekonaniem, że innowacja rozwija się najlepiej tam, gdzie państwo tworzy jak najmniej barier, a przedsiębiorcy i kapitał mogą działać szybciej niż administracja.
Po spotkaniu Thiela z Mileiem w Casa Rosada argentyńskie media relacjonowały, że prezydent nazwał rozmowę „wspaniałą”. Według „Buenos Aires Times” Milei mówił, że z Thielem rozmawiał m.in. o podatkach od majątku, sektorze rolno-spożywczym, przyszłości liberalizmu oraz anarchokapitalizmie. Prezydent miał też podkreślać wspólne przekonanie, że „podatki są kradzieżą” - zdanie, które dobrze oddaje ton politycznej bliskości obu postaci.
Plan B dla miliarderów
Decyzja Thiela wpisuje się w szerszy trend, który w świecie doradców majątkowych określa się często jako „sovereign diversification” - dywersyfikację jurysdykcyjną. Najbogatsi niekoniecznie emigrują na stałe. Coraz częściej budują zestaw opcji: drugi dom, alternatywną rezydencję podatkową, dodatkowe obywatelstwo, dostęp do innego systemu bankowego lub kraju położonego poza głównymi geopolitycznymi punktami zapalnymi.
Business Insider opisuje ten trend jako poszukiwanie przez miliarderów „planu B” poza Stanami Zjednoczonymi. W tle są podatki, rosnące koszty życia w tradycyjnych centrach bogactwa, polaryzacja polityczna, napięcia wokół sztucznej inteligencji, ryzyko konfliktów międzynarodowych i przekonanie, że nawet najbogatsi potrzebują geograficznej elastyczności.
W przypadku Thiela często wskazywanym czynnikiem jest także Kalifornia. Stan, który przez dekady był naturalnym centrum Doliny Krzemowej, dla części jej najbardziej prawicowo-libertariańskich elit stał się symbolem wysokich podatków, progresywnej polityki i narastającej regulacji. Thiel już wcześniej dystansował się od Kalifornii, rozwijając aktywność m.in. na Florydzie.
Palantir, państwo i paradoks libertarianizmu
Historia Thiela jest pełna paradoksów. Z jednej strony to jeden z najbardziej znanych krytyków silnego państwa i regulacji. Z drugiej - Palantir, firma, którą współtworzył i której pozostaje przewodniczącym, przez lata budowała biznes w dużej mierze na kontraktach z rządami, wojskiem, służbami i administracją publiczną.
Palantir stał się jednym z symboli nowej fazy kapitalizmu technologicznego: prywatnych firm dostarczających państwom narzędzia do analizy danych, bezpieczeństwa, wywiadu, logistyki i zarządzania infrastrukturą krytyczną. Według dokumentów spółki jej przychody od klientów rządowych w USA w 2025 r. sięgnęły ok. 1,9 mld dolarów, wyraźnie rosnąc rok do roku. Reuters opisywał, że Palantir korzysta z boomu na kontrakty publiczne i rosnącego popytu na narzędzia AI oraz analitykę danych.
Ten paradoks jest istotny także w kontekście Argentyny. Jeżeli kraj Mileia rzeczywiście chce przyciągać wielki kapitał technologiczny, będzie musiał odpowiedzieć na pytania nie tylko o podatki i deregulację, ale także o dane, prywatność, infrastrukturę cyfrową oraz granice współpracy państwa z firmami technologicznymi.
Argentyna jako laboratorium gospodarcze
Dla Mileia obecność Thiela jest zdecydowanie prezentem wizerunkowym. Pokazuje, że Argentyna może zainteresować globalny kapitał nie tylko surowcami, litowymi złożami, energią czy rolnictwem, ale również jako ideologiczny projekt gospodarczy. W tym sensie Buenos Aires staje się dla części zagranicznych inwestorów laboratorium: krajem, który po latach interwencjonizmu próbuje gwałtownie skręcić w stronę wolnego rynku.
Są już efekty, które rząd może pokazywać jako sukces. Według danych INDEC i relacji Reutersa inflacja w Argentynie w kwietniu 2026 r. wyniosła 2,6 proc. miesiąc do miesiąca, a roczna inflacja spadła do 32,4 proc. To wciąż bardzo dużo z perspektywy Europy czy USA, ale ogromna zmiana wobec okresu, gdy argentyńska inflacja liczona była w setkach procent rocznie.
Międzynarodowy Fundusz Walutowy również odnotowuje postęp w programie stabilizacyjnym Argentyny, choć jednocześnie ostrzega przed słabościami: koniecznością odbudowy rezerw, utrzymania dezinflacji i politycznymi kosztami reform. W maju 2026 r. IMF zatwierdził kolejną transzę finansowania dla Argentyny, wskazując na postępy w reformach fiskalnych, handlowych i rynku pracy.