Reklama

Z Żabki i topowego VC do własnego startupu. 4 mln zł dla Mimiry na automatyzację przetargów

Mikołaj Grelewicz i Maciej Kensicki – twórcy Mimiry
Mikołaj Grelewicz i Maciej Kensicki – twórcy Mimiry. / fot. mat. pras.
Polski startup Mimira zamyka rundę pre-seed, pozyskując ponad 4 mln zł na dalszy rozwój. Inwestycji przewodniczył brytyjski fundusz Elder Gull, a jej głównym celem jest przyspieszenie prac nad technologią, rozbudowa zespołu oraz rozpoczęcie ekspansji na rynki zagraniczne. Startup chce zmienić sposób, w jaki firmy podchodzą do zamówień publicznych, zamieniając żmudną pracę biurową w proces wspierany przez sztuczną inteligencję.

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Reklama

Miliardy, po które nikt nie sięga

Rynek zamówień publicznych w Europie to potężny sektor gospodarki. Każdego roku urzędy, ministerstwa i samorządy wydają łącznie ponad 2 biliony euro na różnego rodzaju usługi, towary i roboty budowlane. W samej Polsce wartość ta przekracza 330 miliardów złotych. Mimo ogromnych pieniędzy, rynek ten zmaga się z brakiem konkurencji.

Dane są alarmujące: w co drugim polskim przetargu pojawia się zaledwie jedna oferta, a co piąty oferent zostaje odrzucony z powodów formalnych. Aż 81% przedsiębiorstw wskazuje skomplikowaną biurokrację jako główną przeszkodę w ubieganiu się o kontrakty.

– Problem nie leży w braku pieniędzy czy firm zdolnych do realizacji zamówień, lecz w ogromnym progu wejścia. Przedsiębiorcy wolą zrezygnować z publicznych kontraktów, niż ponosić koszty przygotowania ofert, które zostaną odrzucone przez jeden błąd formalny. Naszą misją jest otwarcie tego rynku dla każdego – bez względu na wielkość firmy czy doświadczenie w urzędowych procedurach – tłumaczy Maciej Kensicki, współzałożyciel Mimiry.

To coś więcej niż zwykła wyszukiwarka

Większość dostępnych na rynku rozwiązań kończy swoje zadanie na znalezieniu ogłoszenia o przetargu. Mimira idzie o krok dalej, tworząc coś na kształt wirtualnej kancelarii. Platforma wspiera przedsiębiorców na każdym etapie: od selekcji odpowiedniego zlecenia, przez sugerowanie wycen, aż po przygotowanie pełnej, poprawnej dokumentacji.

– Widzimy na rynku rozwiązania, które skupiają się na znajdowaniu przetargów i analizowaniu ich dokumentacji. To ważny, ale dopiero pierwszy krok. W Mimirze idziemy znacznie dalej – rekomendujemy wyceny, przygotowujemy kompletną dokumentację i wspieramy firmy w kontaktach z urzędami. Gdy klient nie chce w pełni polegać na AI, do akcji wchodzą doświadczeni eksperci – wyjaśnia Mikołaj Grelewicz, drugi ze współzałożycieli startupu.

Skuteczność tego podejścia potwierdzają liczby. Do tej pory startup zaufało już ponad 100 klientów, z którymi złożono blisko tysiąc ofert. Przełożyło się to na wygrane kontrakty o łącznej wartości ponad 300 mln złotych.

Silne wsparcie i doświadczony zespół

Za sukcesem Mimiry stoi duet z bogatym doświadczeniem w technologii, prawie i finansach. Mikołaj Grelewicz to absolwent UCL i Oksfordu, który wcześniej doradzał w McKinsey oraz zajmował się automatyzacją procesów w Grupie Żabka. Z kolei Maciej Kensicki to prawnik (UW, Heidelberg) i manager z dyplomem MBA, który doświadczenie zdobywał w EY oraz jako inwestor w Inovo VC.

Ich wizja przekonała Thomasa Williamsa, założyciela funduszu Elder Gull i byłego partnera w Talis Capital (wspierającego wcześniej takie potęgi jak Carta czy Darktrace). Williams zauważa, że rynek zamówień publicznych wciąż opiera się głównie na pracy manualnej, co stanowi ogromną szansę dla nowoczesnych narzędzi.

– Większość narzędzi w Europie tylko pomaga znajdować zlecenia. Mimira buduje system, który obsługuje cały proces – od wyszukiwania po przyznanie kontraktu. Wierzymy, że zwycięzcą na tym rynku będzie nie narzędzie wyszukujące, lecz zamiennik całego workflow. Mimira jest dobrze pozycjonowana, aby stać się właśnie taką platformą – komentuje Thomas Williams.

W rundzie uczestniczył także Paweł Ossowski, prezes Zarys International, który sam jest liderem w sektorze zamówień medycznych. Jego firma rocznie wygrywa ponad 4 tysiące przetargów, a jego 30-osobowy zespół aktywnie korzysta z narzędzi Mimiry, by budować przewagę rynkową.

– Zainwestowałem w rozwiązanie, które automatyzuje kluczowe procesy i realnie zwiększa tempo działania. Dziś cały nasz 30-osobowy zespół ds. zamówień publicznych aktywnie korzysta z Mimiry, budując przewagę first mover w cyfryzacji postępowań przetargowych – przyznaje Paweł Ossowski.

Rozwiązanie dostępne dla każdej branży

Wiele firm błędnie zakłada, że w ich branży nie ma publicznych zleceń. Tymczasem urzędy kupują niemal wszystko: od cateringu i usług marketingowych, przez szkolenia i IT, aż po sprzęt medyczny i remonty.

Aby ułatwić wejście na ten rynek, Mimira oferuje przedsiębiorcom bezpłatną analizę potencjału. Wystarczy podać adres strony internetowej firmy, a system automatycznie przygotuje listę pasujących przetargów wraz ze wstępną wyceną kontraktów.

– Wystarczy pięć minut, żeby sprawdzić, czy w twojej branży są przetargi - i zwykle okazuje się, że są – podsumowuje Maciej Kensicki.

Reklama

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Reklama
Reklama