Nieśmiertelność w chmurze
z miesięcznika „My Company Polska”, wydanie 4/2026 (127)
Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!
W finale brytyjskiego serialu „Years and Years” (kto nie oglądał, uwaga, spoiler!) rodzina Lyonsów gromadzi się przy łóżku umierającej Edith. Kobieta, zniszczona przez chorobę popromienną, odchodzi. Zamiast ciszy i doniosłości chwili ostatniego pożegnania w intymną chwilę rodzinnej tragedii wkracza technologia. Edith zostaje podłączona do systemu „Humancell”, a na ekranie monitora widzimy pasek postępu. Jej wspomnienia, osobowość, całe jestestwo są transferowane do chmury danych. Ciało umiera, ale Edith – w pewnym sensie – żyje dalej jako cyfrowy byt.
Ta scena to echo innego kultowego obrazu z 2013 r. W dystopijnym serialu „Black Mirror”, w odcinku „Be Right Back” („Zaraz wracam”), młoda kobieta Martha traci męża, Asha, w wypadku samochodowym. Pogrążona w żałobie korzysta z usługi, która zasysa całą cyfrową historię Asha – e-maile, posty w social mediach, nagrania głosowe – i tworzy chatbota, który idealnie naśladuje jego styl pisania.
Jeszcze dekadę temu te sceny traktowaliśmy jako mroczne science fiction. Dziś, w dobie agentów AI granica między fikcją a rzeczywistością zaciera się na naszych oczach. Idea second brain, cyfrowego mózgu, ewoluuje z metody zarządzania notatkami w stronę cyfrowego zapisu świadomości.
Partner przyszłości
W dyskusji o cyfrowej nieśmiertelności łatwo odpłynąć w rejony filozofii, ale moi rozmówcy – praktycy wdrażający AI w biznesie – sprowadzają ten temat na ziemię, wskazując na jego potężną użyteczność tu i teraz. Idea second brain w swojej pierwotnej formie to system zarządzania wiedzą (Personal Knowledge Management), ale dzięki modelom językowym (LLM) i agentowym staje się czymś znacznie więcej.
Karol Maj, founder startupu ERPSPACE, na co dzień wprowadza technologie agentów AI w polskich przedsiębiorstwach. Tworzenie sztucznej inteligencji do automatyzowania procesów w firmach pozwoliło mu dostrzec dużo szersze możliwości. Obecnie w grupie founderów pasjonujących się technologią agentów AI tworzy pierwsze modele second brain.
– Uważam, że to będzie kolejny wielki trend wokół AI. Second brain pozwala tworzyć cyfrową wersję nas samych. Nie całej świadomości, a raczej odwzorowania naszej wiedzy i doświadczeń w formie cyfrowej. Już dziś dążymy do posiadania osobistego agenta, który zna naszą wiedzę, nasze procesy, kalendarz i dane. To będzie nasz cyfrowy sobowtór i pomocnik. Budowanie takiego „drugiego mózgu”, opartego na własnej bazie wiedzy, staje się realnym narzędziem dla przedsiębiorców, którzy muszą podejmować dziesiątki decyzji dziennie. To kierunek, w którym zmierzamy – AI jako partner, który nie tylko wykonuje zadania, ale pomaga nam myśleć – podkreśla założyciel ERPSPACE.
Czy zatem, w dużym uproszczeniu, nasza cyfrowa „osobowość” stanie się towarzyszem w rozwiązywaniu problemów? – Już teraz w naszej grupie ekspertów wokół AI potrafię stworzyć taką postać jednego z kolegów na podstawie wszystkich napisanych przez niego wypowiedzi, nagranych filmów, udostępnionych postów. Potem wysyłam go do sprawdzenia tej osobie i wszyscy obserwujemy, czy zgadza się z decyzjami i słowami swojego sobowtóra. Tworzymy również „rady doradców”, czyli grupę agentów, którym nadajemy osobowości – np. Elona Muska, Steve’a Jobsa czy Sokratesa – i zlecamy im dyskusję nad naszym problemem biznesowym – relacjonuje Karol Maj.
Jak to wygląda w praktyce? Agent, znając biografię, wywiady i sposób myślenia Elona Muska, analizuje sytuację z perspektywy First principles thinking (myślenia od pierwszych zasad), typowego dla założyciela Tesli. Z drugiej strony Agent AI nakarmiony dialogami Platona uwieczniającymi filozofię Sokratesa, zaczyna zadawać pytania, zmuszając do głębszej refleksji i samodzielnego dojścia do prawdy. To pokazuje, że second brain nie musi być tylko naszą kopią. Może być sumą mądrości ludzkości, dostępną na wyciągnięcie ręki. Jeśli jednak jesteśmy w stanie stworzyć cyfrowego Jobsa, co stoi na przeszkodzie, by stworzyć cyfrowego siebie?
Krótka historia nieśmiertelności
Marzenie o pokonaniu śmierci za pomocą technologii nie narodziło się wraz z internetem. Jego korzenie sięgają XIX-wiecznej Rosji. Nikołaj Fiodorow, filozof i twórca kosmizmu, pisał, że wspólnym celem ludzkości powinno być wskrzeszenie wszystkich przodków przy użyciu nauki. W tamtych czasach podobnym twierdzeniom było bliżej do mistycyzmu. Dziś jego słowa brzmią, jak biznesplan startupu z San Francisco.
Prawdziwym prorokiem cyfrowej nieśmiertelności w świecie nauki stał się Ray Kurzweil, były dyrektor ds. inżynierii w Google. – Do 2045 r. osiągniemy Osobliwość (Singularity). To moment, w którym połączymy naszą inteligencję z maszyną, zwiększając nasze możliwości miliardkrotnie – twierdzi Kurzweil w swojej książce „The singularity is near” wydanej w 2005 r. Według niego, w latach 30. XXI w. będziemy w stanie podłączyć naszą świadomość bezpośrednio do chmury, a uploading umysłu stanie się techniczną możliwością, a nie tylko teorią.
Dziś zbliżamy się do tej wizji, stawiamy pierwsze kroki w jej urzeczywistnieniu. Chęć uwiecznienia jaźni, materializuje się w konkretnych projektach biznesowych od lat.
Firmy na całym świecie od wielu lat próbują skomercjalizować cyfrową wieczność. Jednym z poruszających przykładów jest historia Luki (później aplikacji Replika). W 2015 r. Eugenia Kuyda, współzałożycielka startupu AI, straciła swojego najlepszego przyjaciela, Romana Mazurenko, w wypadku samochodowym. Nie mogąc pogodzić się ze stratą, zebrała tysiące SMS-ów, które wymienili przez lata, i nakarmiła nimi sieć neuronową. Stworzyła bota, który odpowiadał jak Roman.
– To wciąż tylko cień osoby, ale to, co nie było możliwe jeszcze rok temu, w bardzo bliskiej przyszłości pozwoli nam na o wiele więcej – pisała Kuyda po uruchomieniu bota. Z tego eksperymentu narodziła się Replika, aplikacja, z której dziś korzystają miliony ludzi, tworząc cyfrowych przyjaciół.
Innym graczem jest HereAfter AI założony przez Jamesa Vlahosa. Vlahos, dziennikarz, dowiedziawszy się o śmiertelnej chorobie ojca, nagrał z nim setki godzin rozmów o jego życiu, wspomnieniach i poglądach. Stworzył „Dadbot” – bota, z którym mógł rozmawiać po śmierci ojca.
– Nasza technologia pozwala nam przechowywać wspomnienia w sposób interaktywny, a nie pasywny jak album ze zdjęciami. To nie jest zastępstwo dla zmarłego. To bogatszy sposób na pamiętanie – pisał Vlahos w swojej książce „Talk to me” wydanej w 2019 r.
Najbardziej radykalną wizję przedstawia jednak Somnium Space, platforma Metaverse. Jej założyciel, Artur Sychov, wprowadził tryb „Live forever”. – Jeśli umrę, a mam zebrane te dane, moje dzieci będą mogły przyjść do wirtualnego świata i porozmawiać z moim awatarem, który będzie miał moje ruchy i mój głos – tłumaczył w 2022 r. Sychov w wywiadzie dla portalu Vice. System zbiera dane o tym, jak gracz porusza się w VR, na co patrzy i jak reaguje, by stworzyć jego cyfrowego bliźniaka.
Wgrać intuicję
Na rodzimym podwórku startupowym nie brakuje podobnych rozwiązań. Dr Inez Okulska, wybitna ekspertka sztucznej inteligencji i agentów AI, z koncepcją cyfrowego bliźniaka zetknęła się już kilka lat temu. Jak wspomina, Aureliusz Górski, założyciel startupu Campus AI, stworzył bota na własne podobieństwo, którego nakarmił swoimi bazami wiedzy i charakterystycznym stylem wypowiedzi. Początkowo miał być rodzajem zabawnego eksperymentu, ale wkrótce pokazał niezwykłe możliwości m.in. wygenerowana postać podczas rozmów wideo była praktycznie nie do odróżnienia od rzeczywistego Aureliusza. – Taki wirtualny asystent mógł odpowiadać na pytania pracowników pod nieobecność szefa, co w realiach dynamicznego biznesu technologicznego okazało się niezwykle użytecznym eksperymentem – mówi dr Inez Okulska. Podkreśla, że stworzenie funkcjonalnego agenta wymaga ogromnego nakładu pracy, a skopiowanie samego stylu bywa zwodnicze. Często wystarczy zaimplementować do systemu zaledwie kilka charakterystycznych cech czy powiedzonek danej osoby, aby wywołać u odbiorcy iluzję autentycznego podobieństwa. Prawdziwym wyzwaniem w tworzeniu „drugiego mózgu” nie jest naśladowanie maniery językowej, ale skuteczna cyfryzacja faktycznej wiedzy i doświadczenia.
W wielu firmach pracują eksperci z wieloletnim stażem, których cała unikalna wiedza znajduje się dosłownie w ich głowach. – Ponieważ agent AI nie potrafi bezpośrednio zgrać tych danych z ludzkiego umysłu, najtrudniejszym zadaniem jest ich odpowiednie wydobycie. Aby „drugi mózg” był użyteczny, musielibyśmy przeprowadzać z takimi specjalistami długie wywiady rzeki, podczas których opowiadaliby o tym jak poradzili sobie z wszelkimi nietypowymi sytuacjami w organizacji czy kryzysach, które rozwiązali – mówi dr Okulska.
Największą wartością tych ludzi jest bowiem to, co widzieli i przeżyli, a nie sucha wiedza, którą łatwo wpisać do modelu. Nawet ludzka intuicja, często uważana za niemożliwą do skopiowania, w kontekście agentów AI jest dla ekspertki przeszkodą do pokonania. – W rzeczywistości nasza najlepsza intuicja jest po prostu pochodną naszej wiedzy, to taki bardzo szybki, biologiczny mechanizm wyszukiwania informacji. Jeżeli zbudujemy i odpowiednio skatalogujemy rzetelną bazę wiedzy dla naszego agenta, on również zyska szansę na wykazywanie się podobną intuicją w rozwiązywaniu problemów – wyjaśnia dr Inez Okulska.
To tylko kilka z licznych przykładów, które dowodzą, że od lat pragniemy nie tylko stworzyć cyfrowe wzory człowieka, ale i dążymy do tego, by zamienić je w dobrze prosperujący biznes. Dziś jesteśmy bliżej tego rozwiązania niż kiedykolwiek, właśnie dzięki wyspecjalizowaniu technologii agentowych.
O ideę second brain zapytałem Jen-Hsuna Huanga, CEO Nvidii, podczas naszej rozmowy w trakcie konferencji 3DExperience Summit w USA. – W przyszłości każdy z nas będzie posiadał cyfrowych towarzyszy. Ich zadaniem będzie zakodowanie twoich umiejętności, preferencji, nawyków oraz całej wiedzy dziedzinowej, którą posiadasz. Taki towarzysz AI będzie cię wspierać – nie musi znajdować się w chmurze ani być publicznie dostępny, ponieważ jest zapisem twojej unikalnej ekspertyzy. Spójrz na moją skrzynkę mailową – w pewnym sensie zawiera ona 33 lata mojej wiedzy, doświadczenia i wrażliwości. Wkrótce będę miał cyfrowych asystentów, którzy będą kontynuować pracę razem ze mną, wykorzystując właśnie te zasoby. To agenci, które kodyfikują twoją wiedzę i twój system pracy – wyjaśnił prezes amerykańskiej firmy technologicznej specjalizującej się w projektowaniu zaawansowanych procesorów graficznych (GPU) i rozwiązań AI.
Cząstka umysłu w sercu AI
Warto jednak zadać pytanie, na ile wiernie nasz umysł może oddać kopia zasilana przez AI? Do krytyków stawiania w jednym rzędzie mózgu i komputera, czy szerzej sztucznej inteligencji i świadomości, należy prof. Thomas Südhof (Stanford University), laureat Nagrody Nobla w dziedzinie medycyny (2013), jeden z najwybitniejszych neurobiologów badających mechanizmy działania synaps i komunikacji między neuronami. „Ludzki mózg jest tylko w niewielkim stopniu podobny do komputera, jest systemem dynamicznym, który nieustannie się zmienia – nie tylko pod względem siły połączeń, ale także ich istnienia, ponieważ połączenia mogą zanikać, powstawać i przemieszczać się. Sztuczna inteligencja natomiast działa poprzez syntezę ogromnych ilości danych i w pewnym sensie odzwierciedla ich średnią. Człowiek nie jest średnią – jest raczej wariacją. Dlatego nie sądzę, aby systemy AI mogły rzeczywiście odtworzyć sposób działania ludzkiego mózgu” – tłumaczy prof. Thomas Südhof w jednym z wywiadów.
Te zastrzeżenia są słuszne, jednak warto dodać, że na tym etapie, technologia nie musi w 100 proc. oddawać realnego umysłu człowieka. Do tego wciąż nam jeszcze daleko i może to dobrze, bo ta wizja jest dosyć przerażająca. W second brain chodzi o skorzystanie z potencjału odzwierciedlenia chociaż cząstki naszego umysłu czy pamięci.
Załóżmy, że ktoś wykona tytaniczną pracę. Zdigitalizuje swoje dzienniki, nagrania z rozmów z przyjaciółmi, czy współpracownikami, e-maile, wytworzone dzieła np. własne teksty, filmiki na YouTubie, a może nawet transkrypcję spotkań z psychoterapeutą, gdzie szczerze opowiadamy o wewnętrznych konfliktach. Na ile taki model odda prawdziwego człowieka?
Eksperci od LLM (Large Language Models) studzą entuzjazm. Modele takie jak GPT-4 czy Claude działają na zasadzie przewidywania kolejnego słowa (tokena). – Systemy AI nie rozumieją świata tak jak ludzie – operują na zależnościach statystycznych. Mogą sprawiać wrażenie, że „wiedzą”, kim jesteśmy, ale w rzeczywistości rekonstruują nasze wzorce na podstawie danych – przypomina prof. Aleksandra Przegalińska, wybitna badaczka AI.
Jeśli nakarmimy model danymi o Elonie Musku, otrzymamy byt, który idealnie naśladuje jego styl wypowiedzi, słownictwo i poglądy zawarte w danych treningowych. Pytając second brain Elona Muska o kolonizację Marsa, otrzymamy odpowiedź spójną z wizją prawdziwego właściciela SpaceX. Ale czy taki agent wymyśliłby Teslę, gdyby jeszcze nie istniała? Prawdopodobnie nie. Innowacja wymaga czegoś więcej niż syntezy istniejących danych – iskry, intuicji, a czasem irracjonalnego ryzyka, którego algorytmy unikają.
Na podstawie doświadczeń polskich twórców agentów AI możemy stwierdzić, że cyfrowa kopia ma zaledwie 10-20 proc. kreatywności danej osoby. Wynika to z prostego faktu, że agent AI nie posiada (na razie) własnych intencji ani świadomości. Jednak AI niejednokrotnie potrafi zaskoczyć i zainspirować. Podrzucony przez nią pomysł może być wyjściem do dalszych poszukiwań. I w tym twórcy agentów AI widzą ogromny potencjał. Według nich „drugi mózg” może dzięki temu stać się „akceleratorem twórczości”.
Patrząc na przyspieszenie w rozwoju sztucznej inteligencji w ostatnich latach, już dziś możemy poważnie rozważać ideę „drugiego mózgu” w powszechnym użyciu. Tym bardziej że takie modele mają dobre wyniki w innych dziedzinach m.in. świetnie radzą sobie z wyszukiwaniem informacji w bazie wiedzy o danej osobie. Dzięki temu nawet w 90 proc. oddają poglądy człowieka. Bardzo dobrze imitują nasz język, co oznacza, że agent second brain będzie pisać i mówić w podobny sposób do swojego protoplasty, użyje charakterystycznych dla niego powiedzeń, czy odda charakter wypowiedzi np. bardziej swobodny i żartobliwy.
Cyfrowy szef, który nigdy nie śpi
Koncepcja second brain może okazać się przełomem organizacyjnym. – Szefom firm przyda się ona, kiedy kilku pracowników potrzebuje z nimi porozmawiać lub o coś zapytać w tym samym czasie. Taki agent weźmie na siebie część naszych zadań. Przykład? Możemy zgrać treści prezentowane przez wszystkich bohaterów twojego cyklu o Agentach AI, by bez ich udziału np. wymyślili agenta, który ułatwi ci pracę nad wywiadami – wskazuje Karol Maj, wspomniany na początku tekstu.
Wyobraźmy sobie prezesa firmy, którego kalendarz jest zapełniony na tygodnie do przodu. Każdego dnia dziesiątki pracowników potrzebują jego opinii, akceptacji lub strategicznego kierunku. W praktyce oznacza to opóźnienia, wąskie gardła decyzyjne i frustrację zespołów.
Jak zauważa Karol Maj, agent AI będący cyfrowym odwzorowaniem lidera mógłby rozwiązać znaczną część tych problemów. Taki system, wytrenowany na podstawie e-maili, prezentacji, nagrań spotkań i decyzji biznesowych, byłby w stanie odtwarzać sposób myślenia szefa: jego priorytety, styl zarządzania ryzykiem czy preferencje strategiczne. W efekcie pracownik, zamiast czekać na spotkanie, mógłby „skonsultować się” z jego cyfrowym odpowiednikiem i uzyskać rekomendację zgodną z dotychczasową linią decyzyjną.
Z perspektywy organizacji oznacza to radykalne przyspieszenie procesów. Second brain mógłby działać jako pierwsza linia konsultacyjna – filtrować sprawy, proponować rozwiązania i eskalować tylko te decyzje, które rzeczywiście wymagają udziału człowieka. Co więcej, w biznesach o zasięgu globalnym, system mógłby działać 24/7, wspierając zespoły w różnych strefach czasowych.
– Second brain jest rodzajem wirtualnego asystenta. Możesz mieć ich kilku. Wyobraź sobie sytuację: pracujesz ze swoimi wirtualnymi asystentami, a kiedy idziesz na odpoczynek, zlecasz im zadania: „Zbadajcie ten obszar, zoptymalizujcie tamten proces, przygotujcie mi trzy warianty projektu”. Kiedy wracasz, masz gotowe rozwiązania do wyboru. Dzięki temu twoje możliwości – jako twórcy – rosną wykładniczo, bo posiadasz setki wirtualnych rąk do pracy - wyjaśnia Jen-Hsun Huang.
Wartość biznesowa nie kończy się jednak na efektywności. Cyfrowy agent lidera staje się także nośnikiem wiedzy organizacyjnej. W wielu firmach know-how jest rozproszony i często „zamknięty w głowach” kluczowych osób. Second brain pozwala tę wiedzę uchwycić i skalować. Nowi pracownicy mogą szybciej zrozumieć sposób myślenia organizacji. Taki scenariusz potwierdzają rozmówcy w moim cyklu wywiadów o Agentach AI w polskich przedsiębiorstwach. Założyciele startupów często wspominali o tym, że agenci pozwalają sprawnie i szybko wdrażać nowo zatrudnionych ludzi. Informacja o tym, jak coś zrobić przekazana przez system, zamiast czasochłonnych szkoleń, pozwala zwiększać efektywność firm.
Oczywiście pojawiają się też pytania: na ile taki agent rzeczywiście „rozumie” decyzje, a na ile jedynie je symuluje? Czy może zastąpić intuicję lidera, czy jedynie ją naśladować? Niezależnie od odpowiedzi, w świecie rosnącej złożoności biznesowej narzędzia, które potrafią odwzorować styl myślenia decydentów, mogą stać się jednym z najcenniejszych zasobów organizacji i budować jej konkurencyjność.
Lustro poznawcze i zgłębianie ego
Choć koncepcja second brain najczęściej pojawia się w kontekście biznesu, jej potencjał w życiu prywatnym może być równie przełomowy. Agent oparty na naszej historii rozmów, decyzji i doświadczeń mógłby pełnić funkcję swoistego „lustra poznawczego”
– narzędzia, które pomaga nam lepiej zrozumieć samych siebie.
Wyobraźmy sobie sytuację, w której stoimy przed trudną decyzją życiową: zmianą pracy, przeprowadzką czy zakończeniem relacji. Zamiast polegać wyłącznie na emocjach chwili, możemy porozmawiać z agentem, który zna nasze wcześniejsze wybory, wartości i wzorce zachowań. Taki system mógłby wskazać niespójności, przypomnieć, co było dla nas ważne w przeszłości lub zasugerować rozwiązania zgodne z naszym „długoterminowym ja”.
Second brain może też pełnić funkcję archiwum pamięci. W świecie nadmiaru informacji łatwo tracimy dostęp do własnych doświadczeń – zapominamy, jakie książki nas ukształtowały, jakie rozmowy były przełomowe, jakie błędy już kiedyś popełniliśmy. Często nie tylko nie pamiętamy wrażeń z dawniej obejrzanego filmu, ale mamy problem, żeby przypomnieć sobie czy rzeczywiście go oglądaliśmy. Agent AI może te dane porządkować i przywoływać w odpowiednim momencie, stając się aktywnym partnerem w refleksji. Pomoże nam znaleźć brakującą myśl, cytat pasujący do sytuacji, czy przypomni nasze wrażenia po przeczytaniu wybitnej lektury.
Niektórzy twórcy technologii idą jeszcze dalej, sugerując, że rozmowa z własnym „cyfrowym sobowtórem” może być źródłem kreatywności. Konfrontacja z uproszczonym modelem własnej osobowości może prowadzić do nowych wniosków – podobnie jak rozmowa z kimś, kto myśli podobnie, ale nie identycznie. Właśnie w ten sposób wykorzystuje technologię Karol Maj.
Technologia second brain nie da nam (jeszcze) prawdziwej nieśmiertelności duszy. Ale daje nam coś, czego nie miało żadne pokolenie przed nami: możliwość pozostawienia po sobie interaktywnego śladu. Próbę powiedzenia „Byłem tu, myślałem i czułem” w języku zer i jedynek, jedynym, który zrozumie przyszłość.
Jednocześnie pojawia się fundamentalne pytanie: czy taki agent to wciąż „my”, czy tylko statystyczna symulacja naszych zachowań? Odpowiedź może w przyszłości zdefiniować nie tylko relację człowieka z technologią, ale także sposób, w jaki rozumiemy własną tożsamość.
______________
Przygotuj się do wieczności
Jeśli idea second brain cię pociąga – czy to jako narzędzie pracy za życia, czy pamiątka dla bliskich po śmierci – musisz zacząć działać już teraz. Model AI jest tak dobry, jak dane, którymi go karmisz. Oto, co musisz zrobić, by stworzyć wiarygodny cyfrowy portret.
- Dziennik cyfrowy: To podstawa. Pisz nie tylko o tym, co robisz, ale co czujesz i dlaczego podjąłeś daną decyzję. To „dlaczego” jest kluczem do odwzorowania Twoich procesów myślowych.
- Nagrania głosowe: Tekst nie oddaje intonacji, sarkazmu czy pauz, które definiują twoją charyzmę. Nagrywaj swoje przemyślenia.
- Struktura danych: Nie wystarczy wrzucić wszystkiego do jednego worka. Warto budować tzw. knowledge graph – mapę powiązań między twoimi poglądami a faktami. Wzbogać relację o kontekst. Mówiąc o uczuciach, wyjaśnij dlaczego je czujesz i jakie wspomnienia przywołują.
- Wybór narzędzia: Możesz zacząć od budowania bazy w narzędziach takich jak Obsidian czy Notion, a następnie podpiąć ją pod zamknięty model AI np. Llama 3 (on-premise). Ściągasz go na swój komputer, więc dane pozostają na twoim dysku.
- Pamiętaj o bezpieczeństwie: Cyfrowy zapis „osobowości” to dane wrażliwe. Musisz dobrze zabezpieczyć zgrywane informacje. Oprócz dobrych narzędzi cyberochrony używaj modeli AI on-premise, zamiast otwartych modeli chmurowych typu ChatGPT czy Gemini.
Więcej możesz przeczytać w 4/2026 (127) wydaniu miesięcznika „My Company Polska”.