Reklama

Koniec z kontrowersyjnymi promocjami typu 12+12 na piwo. Sejm zajmie się radykalnym projektem Lewicy

projekt ustawy
Lewica proponuje projekt ustawy, która przewiduje m.in. zakaz promocji 12+12 na napoje alkoholowe / Fot. Pixabay
Lewica przygotowała projekt, który zakłada ogólnopolski zakaz nocnej sprzedaży alkoholu, wycofanie alkoholu ze stacji benzynowych, całkowity zakaz reklamy alkoholu w przestrzeni publicznej, w tym także piwa, oraz likwidację promocji typu 12+12. Dziś zajmie się nim Sejm.

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Reklama

Założenia projektu 

Projekt Lewicy dotyczący nowelizacji ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi oraz ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych przewiduje m.in. całkowity zakaz reklamy i promocji wszystkich napojów alkoholowych, zakaz sprzedaży alkoholu na stacjach paliw oraz nocną prohibicję na terenie całego kraju (czyli w godzinach 22-6). Ponadto zabrania on promocji sklepowych typu 12+12. Za takie działanie przewidziane będzie grzywna w wysokości od 10 tys. do 500 tys. zł. 

Projekt przewiduje też możliwość sprzedaży alkoholu przez internet wyłącznie z odbiorem osobistym i po okazaniu dokumentu tożsamości.

Wysokie koszty leczenia uzależnień

Posłowie Lewicy chcą także wyraźnie podwyższyć opłaty za uzyskanie zezwoleń na sprzedaż alkoholu. Jak zaznaczają, środki pochodzące z tych opłat trafiają do budżetów gmin i są przeznaczane na działania z zakresu profilaktyki alkoholowej, przeciwdziałania uzależnieniom oraz wsparcia społecznej integracji osób zmagających się z problemem alkoholowym.

Senator Lewicy i były wiceminister zdrowia Wojciech Konieczny, zapytany podczas czwartkowej konferencji prasowej w Sejmie o poparcie dla projektu, który ma być rozpatrywany przez posłów w piątek, przyznał, że ustawa spotyka się z dużym sprzeciwem ze strony różnych środowisk. Jednocześnie podkreślił, że nie zakłada jej odrzucenia już na etapie pierwszego czytania.

- Ta ustawa ma bardzo wielu przeciwników, bardzo wiele argumentów kontra, np. argumenty ekonomiczne. My ostatnio się dowiedzieliśmy z badań statystycznych, że ponad 180 miliardów zł to jest to, co państwo wydaje na koszty związane z alkoholizmem, koszty leczenia, ale nie tylko. Wpływy z akcyzy to jest około 14,5 miliarda zł w stosunku do 180 miliardów. Argument ekonomiczny więc całkowicie odpada - argumentował Konieczny.

Pijani pacjenci zmorą SOR-ów

Temat nocnej prohibicji był już podnoszony w wielu polskich miastach. We wrześniu ubiegłego roku prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej wystąpiło z postulatem wprowadzenia ogólnopolskiego zakazu nocnej sprzedaży alkoholu. Zdaniem samorządu lekarskiego ograniczenie handlu napojami alkoholowymi w godzinach od 22.00 do 6.00 mogłoby realnie zmniejszyć obciążenie szpitalnych oddziałów ratunkowych oraz innych elementów systemu ratownictwa medycznego. Przełożyłoby się to również na poprawę bezpieczeństwa pracy personelu medycznego, krótszy czas oczekiwania na pomoc oraz lepszą dostępność świadczeń dla pacjentów, których stan zdrowia nie jest związany z konsumpcją alkoholu. Lekarze zwracali uwagę, że regulowanie godzin sprzedaży alkoholu skutkuje spadkiem liczby urazów, zatruć i aktów agresji, co w konsekwencji prowadzi do ograniczenia liczby interwencji medycznych, szczególnie w godzinach nocnych.

Wątpliwości branży

Ograniczenie reklamy czy sprzedaży alkoholu nie pozostałoby bez wpływu na branżę piwowarską. Wczoraj odbyło się posiedzenie Zespołu Parlamentarnego Proste Podatki dotyczące kryzysowej sytuacji w tym sektorze. W trakcie debaty zwrócono uwagę, że obecny system naliczania akcyzy jest zgodny z unijnymi regulacjami i pozwala zachować równowagę konkurencyjną pomiędzy różnymi kategoriami alkoholu, których koszty produkcji i dystrybucji istotnie się różnią. Zrównanie stawek akcyzy prowadziłoby do uprzywilejowania alkoholi wysokoprocentowych i mogłoby zmienić strukturę spożycia na ich korzyść.

Podkreślano również, że wprowadzenie zakazu reklamy piwa wiązałoby się z wysokimi kosztami dla branży gastronomicznej, m.in. z koniecznością wymiany wyposażenia lokali oznakowanego markami piwnymi, a także mogłoby skutkować utratą sponsorów wydarzeń sportowych i festiwali muzycznych. Dodatkowo wskazywano, że ograniczenia w sprzedaży alkoholu mogą doprowadzić do zniknięcia piwa z oferty małych sklepów osiedlowych i wiejskich, przy jednoczesnym pozostawieniu w asortymencie alkoholi wysokoprocentowych, co byłoby szczególnie niekorzystne zarówno dla drobnego handlu, jak i dla wzorców konsumpcji w mniejszych miejscowościach. Zwracano także uwagę na ryzyko, że zakaz sprzedaży produktów „podobnych do alkoholu” mógłby objąć piwa bezalkoholowe sprzedawane w opakowaniach przypominających te z alkoholem, co zagroziłoby rynkowi wartemu około 2 mld zł. W konsekwencji omawianych zmian można spodziewać się wzrostu cen i spadku produkcji piwa, ograniczenia dostaw surowców takich jak chmiel, słód czy koncentrat jabłkowy, co dotknęłoby producentów rolnych, a także negatywnego wpływu na sektor gastronomiczny i mały handel. Spadek produkcji mógłby z kolei wymusić zmiany w funkcjonowaniu browarów, prowadząc do ich zamykania oraz redukcji zatrudnienia w branżach powiązanych.

"Choć spożycie alkoholu w Polsce spada (najniższy poziom od 2006 r., najmocniej w kategorii piwa), państwo zaostrza regulacje uderzające w piwo, zamiast zgodnie z ustawą wspierać zmianę struktury spożycia w kierunku napojów niskoalkoholowych" - czytamy na profilu Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego w Polsce - Browary Polskie. 

Rynek piwa się kurczy. „Zakaz reklamy niczego nie rozwiąże” Wywiad z Bartłomiejem Morzyckim

Rynek piwa się kurczy. „Zakaz reklamy niczego nie rozwiąże” Wywiad z Bartłomiejem Morzyckim

Podczas gdy politycy prześcigają się w pomysłach na kolejne ograniczenia, polski rynek piwa realnie się kurczy, a produkcja spada do najniższych poziomów od lat. – Debata o reklamie to zasłona dymna. Prawdziwe problemy leżą gdzie indziej – mówi Bartłomiej Morzycki, dyrektor ZPPP Browary Polskie, w rozmowie z My Company Polska. Wyjaśnia, co naprawdę zagraża branży i dlaczego piwo bezalkoholowe może stać się jej ostatnią deską ratunku.

Reklama

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Reklama
Reklama