Tak smakuje lato. Na nasz rachunek z Dominiką Bucholc, ekspertką AI i strategii cyfrowej

Dominika Bucholc
Kuba Dobroszek i Dominika Bucholc. Rozmowa tej pary jest niepowtarzalna jak smak pierogów z jagodami / Fot. Kuba Dobroszek
Pierogi z jagodami, sztuczna inteligencja i przedwojenna Warszawa. Najnowszy odcinek naszego cyklu to doświadczenie unikalne pod każdym względem.

Moje serce w wakacje jest tylko w jednym miejscu – na placu Trzech Krzyży, w restauracji Na Widelcu – odpisuje Dominika, kiedy proszę ją o wskazanie miejsca spotkania. Jak później wyjaśni, to właśnie ta okolica – a nie Krakowskie Przedmieście czy teren wokół Pałacu Kultury i Nauki – jest prawdziwym centrum, sercem Warszawy.

Do lokalu docieram chwilę przed umówioną godziną. Wódka Gessler Na Widelcu jest miejscem, gdzie czas się zatrzymał. Kelnerzy ubrani w garnitury pamiętające dawną stolicę, artysta przygrywający na fortepianie, zupa nalewana prosto z garnka… Białe obrusy nie denerwują, a gwar – i to pomimo raptem kilku minut po otwarciu restauracji – sprawia, że czujesz się jak na przedwojennym dansingu. Każdy stolik ma oznaczenie swojego „właściciela” – siadam przy oknie, przy fotelu senatora Andrzeja Persona. Czuję przyjemny spokój.

Dominika przychodzi kilka minut po mnie.

– Uwielbiam to miejsce. W ogóle uwielbiam Warszawę, choć pierwsze miesiące tutaj były trudne – rzuca w chwilę po przywitaniu.

– W jakim sensie trudne? – pytam.

– Pochodzę z małej miejscowości z okolicy Borów Tucholskich. Bardzo długo doświadczałam czegoś, co fachowo nazywa się wykluczeniem komunikacyjnym – kiedy koleżanki i koledzy zostawali po lekcjach na zajęciach dodatkowych, ja musiałam pędzić na jedyny autobus, żeby zdążyć wrócić do domu. Warszawa była zupełnie innym światem, ale koniec końców to miasto, w którym czuję się dobrze i bezpiecznie.

Kiedy kelner przynosi menu, szybko okazuje się, że jest niepotrzebne – Dominika pyta o dostępność pierogów z jagodami. Są! Zachęcony samymi pochlebnymi uwagami na ich temat ze strony mojej rozmówczyni, zamawiam identyczny zestaw. A więc pierogi i kompocik.

Czy zaznaczałem już, że w Na Widelcu czas się zatrzymał?

– Nadal często bywam w tym miejscu, choć już niestety nie w takim wymiarze jak wcześniej. Kiedyś przesiadywałam tu niemal codziennie, pół żartem, pół serio powiem, że podjęłam w Na Widelcu w zasadzie każdą ważną decyzję w ostatnim okresie. Kiedyś, siedząc przy sąsiednim stoliku z moim przyjacielem, doznałam wręcz olśnienia.

– Z czym związanego?

– Że powoli rozjeżdżają się moje wartości związane z technologią, z jakimi przyjeżdżałam do Warszawy. Pracowałam wtedy w startupie, który sprzedawał najdroższy produkt edukacyjny na rynku. Powiedz mi, jak to się ma do misji demokratyzacji technologii, gdzie chciałabym dostarczać technologię wszystkim, a nie wyłącznie najzamożniejszym?

– Nijak.

– No właśnie! Miesiąc po tej wizycie w Na Widelcu złożyłam wypowiedzenie.

Pierogi i kompocik lądują na stole. Zapewne narażę się teraz wszystkim prawdziwym Polakom, jednak otwarcie przyznam, że nie...

Artykuł dostępny tylko dla prenumeratorów

Masz już prenumeratę? Zaloguj się

Kup prenumeratę cyfrową, aby mieć dostęp
do wszystkich tekstów MyCompanyPolska.pl

Wykup dostęp

Co otrzymasz w ramach prenumeraty cyfrowej?

  • Nielimitowany dostęp do wszystkich treści serwisu MyCompanyPolska.pl
  •   Dostęp do treści miesięcznika My Company Polska
  •   Dostęp do cyfrowych wydań miesięcznika w aplikacji mobilnej (iOs, Android)
  •   Dostęp do archiwalnych treści My Company Polska

Dowiedz się więcej o subskrybcji

Więcej możesz przeczytać w 9/2025 (120) wydaniu miesięcznika „My Company Polska”.


Zamów w prenumeracie

ZOBACZ RÓWNIEŻ