Spóźnione miliardy. Czy zdążymy wydać pieniądze z KPO?

UE
Akcept dla KPO z Brukseli wypracowany po przeszło rocznych negocjacjach, fot. shutterstock.
Krajowy Plan Odbudowy dla Polski został zaakceptowany przez Brukselę. Jednak trudno przewidzieć kiedy dotrą do nas środki tak potrzebne po kryzysie covidowym.

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Mowa o ogromnej kwocie 58 miliardów euro. Składa się na nią 23,9 miliarda euro dotacji i 34,2 miliarda euro pożyczek. Postępująca inflacja, zwyżki cen surowców, słaba złotówka i widmo hamowania gospodarki skutecznie przestraszyła rządzących i wpłynęła na decyzję o przyspieszeniu negocjacji z Brukselą.

Gwarant wypłat z KPO

Podczas gdy inne kraje członkowskie kończą pierwsze inwestycje z przyznanych im unijnych funduszy na ratowanie gospodarki po pandemii, Polska ociąga się z wprowadzeniem wymogów, jakie stawia nam Komisja Europejska. To właśnie z tego powodu akceptację Brukseli otrzymaliśmy dopiero po roku.
Komisja Europejska zażądała od rządu PiS by ten spełnił trzy podstawowe warunki, które miały być gwarantem wypłat z KPO. Mowa o: likwidacji Izby Dyscyplinarnej; reformie sądownictwa dyscyplinarnego sędziów i przywróceniu do pracy tych zwolnionych niezgodnie z prawem.

Kamienie milowe

Jak podaje Dziennik Gazeta Prawna Komisja Europejska współpracowała z Polską w tych trzech kwestiach, jest zadowolona z wyników rozmów i czeka na potwierdzenie z Warszawy, że zgadza się na taką treść „kamieni milowych”.
W wersji, którą przedstawia dziennik najpierw zostanie ogłoszone oficjalne przyjęcie KPO, a następnie odbędzie się głosowanie za ustawą likwidującą Izbę Dyscyplinarną (przygotowaną przez  prezydenta Andrzeja Dudę).

Przegrana batalia ziobrystów

Głównym hamulcowym środków z KPO był Zbigniew Ziobro, który zapowiedział, że jego ugrupowanie nie zgodzi się na warunki przedstawione przez KE i nie zapewni koalicji Zjednoczonej Prawicy większości podczas głosowania w sejmie. Jednak Jarosław Kaczyński zdaje sobie sprawę, że nie może dłużej czekać. Polska gospodarka desperacko potrzebuje zastrzyku pieniędzy. Jak mówi źródło rządowe, na które powołuje się DGP „bez środków z KPO nie wygramy wyborów”.
Takiego scenariusza od początku obawiała się opozycja, która podejrzewa, że ogromne pieniądze z Funduszu Odbudowy w rękach partii rządzącej mogą zostać wykorzystane w sposób niezgodny z przeznaczeniem. Opozycja przypomina o nieuczciwości polityków PiS z ich matactwami finansowymi, dwoma miliardami rocznie na propagandę w Telewizji Polskiej i mediach narodowych; kupczeniem stanowiskami i wyprowadzaniem pieniędzy ze spółek skarbu państwa. Warto przypomnieć, że kary nakładane na Polskę przez Komisję Europejską na rządzących nie robią wrażenia (w tym momencie musimy zapłacić ponad 313 mln euro za brak reakcji w sprawie Izby Dyscyplinarnej i Kopalni Turów).

Czy zdążymy wydać pieniądze z KPO?

Sam akcept KPO to nie wszystko. Po rocznym opóźnieniu wypłat realnym staje się problem, że nie wyrobimy się z wydawaniem pieniędzy. Unijne przepisy mówią o zakontraktowaniu 70% budżetu KPO do końca roku. To może się udać, ale jak zwykle zabraknie czasu i refleksji nad konkretnymi rozwiązaniami. W pędzie i chaosie najłatwiej przeoczyć nie tylko niedociągnięcia, ale też manipulacje.

ZOBACZ RÓWNIEŻ

POLECAMY