Słuchawki, których zapominam ściągać. Test Logitech Zone Wireless 2 ES for Business
Współczesne biuro to miejsce, w którym każdy mówi o produktywności, ale niewielu potrafi zamilknąć i się do niej przyłożyć. Przez to niekiedy dźwięk open space’u przypomina rzężenie hamującego pociągu. Przykłady z mojego doświadczenia: ktoś rozmawia przez Teamsy, handlowiec stuka w klawiaturę z pasją pianisty jazzowego, księgowa właśnie odkryła, że jej głos niesie się przez trzy działy i pozwala krzykiem załatwić sprawę w sekretariacie... W takich warunkach skupienie stało się dobrem luksusowym. Nasza sekretarz redakcji używa słuchawek wygłuszających z działu dla pracowników budowlanych w Castoramie, a mi udało się znaleźć sprzęt, który je przebija.
Tę biurową rzeczywistość porządkują słuchawki Zone Wireless 2 ES for Business od Logitech, wyposażone w technologię AI, która sprawia, że openspace przestaje być wyzwaniem.
Największym luksusem tych słuchawek jest aktywna redukcja hałasu, która działa jak uprzejmy, ale stanowczy portier wyrzucający z twojej głowy cały biurowy chaos. Technologia nie dopuszcza też, żeby ten rwetes wlał się w przekaz audio twojego rozmówcy.
Nagle nie słyszysz, że Krzysztof z finansów znowu opowiada o maratonie. Nie dociera do ciebie dramatyczne: „czy mnie słychać?” wypowiedziane po raz szósty na jednym callu. Nie uczestniczysz mimowolnie w rozmowie o cateringu na integrację. Jesteś tylko ty, twoje myśli i delikatna świadomość, że oto technologia zrobiła dla twojego zdrowia psychicznego więcej niż większość webinarów o wellbeingu.
Słuchawki na sterydach AI
Jak to działa? Algorytmy sztucznej inteligencji wspierają podwójne mikrofony, wyławiają z akustycznego chaosu przede wszystkim twój głos i tłumią dźwięki otoczenia: stukot klawiatur, rozmowy współpracowników czy biurowy szum open space’u. Do tego adaptacyjny system ANC analizuje otoczenie w czasie rzeczywistym i automatycznie dostosowuje poziom redukcji hałasu. Efekt? Mniej powtarzanego na wideokonferencjach „przepraszam, możesz powtórzyć?” i więcej rozmów, które brzmią tak, jakby wszyscy uczestnicy spotkania byli profesjonalistami - nawet jeśli połowa z nich ma wyłączone kamery, bo siedzi w wannie.
Zastosowanie sztucznej inteligencji to nie marketingowa sztuczka. Dzięki AI bluetooth działa natywnie z Teamsami, Google Meet, Zoomem – możesz wyciszyć mikrofon, przełączyć się między spotkaniami, podnieść rękę, odciąć dźwięk, a nawet zmienić urządzenia, do których jesteś podłączony – wszystko za pomocą słuchawek. Działają bez dongla, czyli zostawiają jeden port USB więcej. To zawsze jedno źródło frustracji mniej. Dla działu IT taka oferta zapewnia niemal mistyczne doświadczenie.
Dla osób spoza świata korpo-meetingów spieszę z wyjaśnieniem: zwykle bez odbiornika USB, część biznesowych funkcji bywa ograniczona (np. odbieranie połączeń przyciskiem na słuchawce, synchronizacja mute, certyfikacja dla Microsoft Teams, czyli wpisanie odpowiedniego kodu umożliwiającego wzięcie udziału w spotkaniu). W tym modelu Logitech dopracował natywny Bluetooth tak, by te funkcje działały „z powietrza”. Tak, dobrze zrozumiałeś, słuchawki wpiszą za Ciebie kod. A to dopiero przedsmak ich możliwości.

Wróćmy do początku, czyli rynkowe porównanie
Jakieś 15 lat temu, gdy zaczynałem ćwiczenia na siłowni wymarzyłem sobie pewien wynalazek. Chodziło o słuchawki bezprzewodowe. Zastanawiałem się wtedy, czy za mojego życia ktoś odpowie na tę palącą potrzebę, bo w trakcie treningu kabel plątający się między sprzętem a dłońmi nie raz doprowadzał do niebezpiecznych sytuacji, nie mówiąc już o niewygodzie. Gdy w końcu pojawiły się na rynku, cena nie grała dla mnie roli, bo było to spełnienie tego małego marzenia. Miałem już wszystko czego potrzebowałem i nie sądziłem, że to cudo techniki można uczynić lepszym. Jednak minęło wiele lat, a bezprzewodowe słuchawki spowszedniały. Ma je niemal każdy. Przyzwyczaiłem się do tego luksusu, a w końcu zacząłem dostrzegać w nim pewne wady. Zresztą nie tylko ja, bo wśród najczęściej zgłaszanych problemów jest ból uszu, czy zbyt cichy dźwięk na maksymalnej głośności (spróbuj posłuchać w metrze audiobooka na aplowskich airpodsach).
Wiele marek zaproponowało więc pewne upgrade’y i testowałem różne rozwiązania, nieświadomie czyniąc dobry podkład pod tę recenzję. AirPodsy zdradziłem dla nausznych Marschalów, następnie były douszne JBL-le, a w końcu wróciłem do Apple w wersji pro. Można powiedzieć, że mam rozeznanie w rynku. Konieczność użycia sporej liczby modeli i brandów pokazuje jak intensywnie korzystam z tego typu sprzętu. Wydawałoby się, że nic w tej materii mnie już nie zaskoczy. Na szczęście technologia nie stoi w miejscu i tym razem wyprzedziła moje potrzeby. I tu całe na biało wchodzą słuchawki Logitech wireless. To połączone z AI cacko, które wyprzedza konkurencję przede wszystkich wygodą użytkowania. Mam za sobą całe tygodnie spędzone w Zone Wireless 2 ES for Business na głowie i przyznam, że momentami – zapominałem je ściągnąć. A to oznacza, że projektanci usunęli jeden z głównych problemów, jaki dostrzegałem w tego typu sprzęcie – ból uszu, czy poczucie dyskomfortu przy długim użyciu słuchawek. Są niezwykle lekkie (212 gramów), wykonane z przyjaznego dla uszu materiału i nie generują silnego nacisku. Ich wygłuszenie jest natomiast wypracowane innymi metodami niż wżynanie się w głowę.
Komfort noszenia to podstawa, ale najważniejszy w słuchawkach jest w końcu dźwięk. 40-milimetrowe przetworniki dają bas, który ma głębię, ale nie udaje subwoofera z samochodu dwudziestolatka. Góra jest czysta, rozmowy brzmią naturalnie, muzyka przy dłuższych sesjach pozwala wychwycić dźwięki, które uciekają gdy słuchamy jej z głośników.
A mikrofon? To ukłon w stronę pracowników zdalnych. Dwa mikrofony, wsparte inteligentną redukcja szumów. Wszystko po to, by na spotkaniu było słychać ciebie, a nie ekspres do kawy, szczekającego psa czy współlokatora, jedzącego coś, co brzmi jak chrupanie cegły.

Dwa dni na jednym ładowaniu
Myślę, że ważne w ocenie produktów premium jest obcowanie z podobnymi przed recenzją. Jeśli przerzucasz się z poloneza Caro na Teslę trudno będzie zachować zdrowy rozsądek i obiektywizm. Tymczasem dzięki liźnięciu sporej części segmentu rynku mam pełne prawo powiedzieć, że słuchawki Logitech mocno się na nim wyróżniają. Choćby mocą baterii.
Słuchawek używam bardzo intensywnie. Codzienne wywiady, konferencje online, masa telefonów, ale też audiobooki (co najmniej dwie książki na tydzień), podcasty, muzyka i wielogodzinne rozmowy z przyjaciółmi zużywają baterię szybciej niż deklarowane okresy wytrzymałości przez producentów. Dlatego w tym przypadku nie pokusiłem się o szybką recenzję zaraz po premierze tylko dałem słuchawkom mocno w kość. Mimo to – bateria słuchawek od Logitech wychodzi z tego sparingu zwycięsko. Służy mi przez około 15 godzin, chyba, że poświęcimy funkcję ANC (tak, można ją wyłączyć) wtedy energii starczy nawet na 25 godzin. Nie ma więc problemu, który często dotyczy małych dousznych słuchawek – konieczności przerw w użytkowaniu na ładowanie sprzętu. Inna sprawa dotyczy czasu słuchania – jeśli nie używamy mikrofonu akumulator litowo-jonowy wystarczy na, uwaga, dwa dni maratonu z książką bez przerwy.
Co istotne wyłączony sprzęt naprawdę zachowuje moc. Wykonałem parę doświadczeń. Słuchawki mogą leżeć nieużywane przez 10 dni – a ich poziom naładowania się nie zmieni. Nie jest to oczywistość – bo w przypadku konkurencyjnego producenta spotkał mnie w tej kwestii spory zawód. A w rankingu frustrujących mnie rzeczy rozpoczęcie treningu na bieżni bez muzyki wychodzi na prowadzenie. Wtedy zamiast skupiać się na przyjemności jej słuchania – czuję jak się męczę biegnąc. :D
Każdy sprzęt ma pewne wady i tutaj także jest jedna. Całkiem poważna. Słuchawki nie są tanie. Ale przedsiębiorcy dobrze wiedzą, że tanio kupuje się spinacze, nie komfort pracy. Jeśli przez osiem godzin dziennie ludzie mają mówić, negocjować, sprzedawać, kodować i nie zmęczyć przy tym wrażliwego zmysłu słuchu - warto dać im narzędzie z górnej półki.
Bo prawda jest prosta. Dziś przewagę konkurencyjną budują nie tylko AI, automatyzacja i strategia. Czasem buduje ją po prostu możliwość usłyszenia własnych myśli. To od nich zaczyna się innowacja.
