To będzie rok kobiet. Nie tylko w biznesie!

Fot. Pixabay.com
Fot. Pixabay.com
Arianna Huffington, która należy do najbardziej wpływowych osób na świecie – założyła „Huffington Post”, jest laureatką Pulitzera – opowiedziała kiedyś o swoich początkach. Przytaczam tę historię, bo daje to nam wgląd w myślenie o porażce - pisze w specjalnym felietonie Grzegorz Sadowski, redaktor naczelny My Company Polska.
ARTYKUŁ BEZPŁATNY

z miesięcznika „My Company Polska”, wydanie 1/2021 (64)

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

 Jej drugą książkę odrzuciło po kolei 37 wydawców. Arianna nie miała pieniędzy i w zasadzie była gotowa zrezygnować, pójść w inną stronę. Te 37 odmów to przecież sygnał, że coś z twoją książką jest nie tak. Pewnego dnia snuła się po Londynie wokół St James Street, gdzie zobaczyła szyld banku Barclays. Weszła do niego i z miejsca poprosiła o pożyczkę, raczej zdając sobie sprawę z tego, że jej pewnie nie dostanie. Ale menedżer banku – Ian Bell – udzielił jej kredytu. Dzięki tym pieniądzom przetrwała kilka kolejnych odmów i koniec końców opublikowała książkę. Według niej lekcja jaka z tego płynie, jest taka, że porażka nie jest przeciwieństwem sukcesu, a tylko jednym z kroków na drodze do niego.

Inną historię dotyczącą porażki opowiada Ann Miura-Ko, wykładowczyni biznesu na Uniwersytecie Stanforda, wspólniczka w funduszu VC Floodgate (zainwestował m.in. w Lyft) uznawana za najbardziej wpływową kobietę w świecie startupów. Miura-Ko w dzieciństwie emigrowała z Japonii do USA. I jak to bywa wśród dzieci imigrantów, przerażało ją występowanie przed ludźmi, bała się po prostu, że nie jest wystarczająco dobra z angielskiego. Większość jej wysiłków, by ten stan poprawić spełzał na niczym, mimo że wewnętrznie czuła, że uwielbia debaty: pasjonowała ją rywalizacja, budowanie argumentacji i samo przygotowanie do dyskusji. Postanowiła, że skoczy na głęboką wodę i weźmie udział w turnieju. Ta perspektywa sprawiła, że zabrała się do pracy. Ale było też coś więcej. Przygotowując swoje wystąpienia, czuła, że robi to, co kocha, że dzięki temu dużo łatwiej jej się zaangażować. I rok później, po wygraniu zawodów w Kalifornii, wygrała krajowy turniej mistrzów. 

Przytaczam te historie, bo porażka jest przez nas zwykle rozumiana jako coś złego. Sądzimy, że nie możemy przegrać, że niepowodzenie oznacza pewien koniec. A tak nie jest. Zresztą mówi o tym bohaterka naszej okładki Natalia Świrska: „Potrzeba nam uporu. Nie wychodzi nam, jednak ciągle próbujemy od nowa i robimy to jeszcze raz”. I nie dotyczy to tylko startupów, zakładania własnych firm. Nie każdy musi być przedsiębiorcą. Chodzi o ty, by robić to, co czujemy, że sprawi nam wewnętrzną radość. A pojawiające się po drodze porażki traktować jako wskazówki, co trzeba zmienić.

Kobiety w biznesie – choć to się powoli zmienia – cały czas mają trudniej niż mężczyźni. I o tym też opowiada Natalia Świrska. Ale kobiety nie potrzebują jakiegoś specjalnego traktowania, potrzebują równych i takich samych praw. Mam córkę i syna. I chciałbym, by w przyszłości mieli równe szanse na to, by zrealizować swoje marzenia. Dziś przedstawiamy wam kobiety, o których będzie głośno w 2021 r. Ich historie pokazują jakiego uporu, hartu ducha, determinacji i ciężkiej pracy potrzeba, by po porażkach osiągnąć sukces. 2021 r. będzie rokiem kobiet, nie tylko w biznesie. 

My Company Polska wydanie 1/2021 (64)

Więcej możesz przeczytać w 1/2021 (64) wydaniu miesięcznika „My Company Polska”.


Zamów w prenumeracie

ZOBACZ RÓWNIEŻ

POLECAMY