Reklama

Rekordowa kara dla AliExpress. Unia Europejska uderza w handel podróbkami z Chin

Decyzja wobec AliExpress wpisuje się w szersze działania Unii Europejskiej wobec platform sprowadzających do Europy ogromne ilości tanich przesyłek z Chin
Decyzja wobec AliExpress wpisuje się w szersze działania Unii Europejskiej wobec platform sprowadzających do Europy ogromne ilości tanich przesyłek z Chin / Fot. shutterstock.
Komisja Europejska nałożyła na AliExpress 550 mln euro kary za niewystarczające działania przeciwko sprzedaży niebezpiecznych, nielegalnych i podrobionych produktów. To najwyższa sankcja wymierzona dotychczas na podstawie unijnego Aktu o usługach cyfrowych. Platforma należąca do chińskiej Alibaby uznaje decyzję za nieproporcjonalną i zapowiada jej zaskarżenie.

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Reklama

Komisja Europejska ukarała AliExpress grzywną w wysokości 550 mln euro, czyli około 2,3 mld zł. Powodem było naruszenie obowiązków wynikających z Digital Services Act - unijnego Aktu o usługach cyfrowych. Według Brukseli platforma nie potrafiła właściwie ocenić i ograniczyć ryzyka związanego ze sprzedażą nielegalnych, podrobionych oraz niebezpiecznych towarów.

Formalnie decyzja dotyczy AliExpress, międzynarodowego marketplace’u należącego do chińskiego koncernu Alibaba. Jest to największa kara nałożona dotąd przez Komisję Europejską za złamanie DSA. Wcześniej platforma Temu została ukarana kwotą 200 mln euro, a serwis X należący do Elona Muska - 120 mln euro.

Podróbki, niebezpieczne zabawki i kosmetyki

Komisja zarzuciła AliExpress, że nie dysponował wystarczająco skutecznym systemem wykrywania ofert obejmujących produkty sprzeczne z unijnym prawem. W efekcie podrabiana odzież, niebezpieczne zabawki oraz kosmetyki mogące zagrażać zdrowiu pozostawały dostępne na platformie nawet przez wiele tygodni.

Zastrzeżenia regulatora dotyczyły również liczby pracowników zajmujących się oceną ryzyka, sposobu mierzenia skuteczności moderacji oraz systemów rekomendacyjnych i reklamowych, które mogły dodatkowo zwiększać widoczność nielegalnych ofert.

Według Komisji nieskuteczna była także polityka karania sprzedawców. Firmy, które wcześniej oferowały nielegalne towary, mogły nadal prowadzić sprzedaż. Obowiązkowy system autoryzacji marek, mający ograniczyć handel podróbkami, miał być niedofinansowany kadrowo i łatwy do obejścia.

– Rozprzestrzenianie podrobionej odzieży, niebezpiecznych zabawek, szkodliwych kosmetyków i innych nielegalnych produktów nie jest nieuniknionym kosztem zakupów w internecie. Jest konsekwencją niewypełniania przez AliExpress obowiązków wynikających z Aktu o usługach cyfrowych – oceniła Henna Virkkunen, wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej odpowiedzialna za suwerenność technologiczną, bezpieczeństwo i demokrację.

AliExpress ma 193 mln użytkowników w Europie

Skala działalności platformy była jednym z istotnych elementów sprawy. Z danych przywołanych przez Komisję wynika, że AliExpress miał w ubiegłym roku 193 mln użytkowników w Europie. Dla porównania Shein miał ich 156 mln, a Temu około 130 mln.

Henna Virkkunen poinformowała również, że jeden na pięciu Europejczyków deklaruje dokonywanie zakupów na AliExpress, Temu lub Shein przynajmniej raz w miesiącu. Tak duży zasięg sprawia, że błędy w systemach kontroli produktów nie mają charakteru jednostkowego, lecz mogą stanowić ryzyko systemowe dla europejskich konsumentów.

DSA nakłada na największe platformy internetowe obowiązek identyfikowania takich zagrożeń i podejmowania działań ograniczających ich skalę. Maksymalna kara za naruszenie przepisów może wynieść nawet 6 proc. globalnego rocznego obrotu przedsiębiorstwa. Komisja zaznaczyła, że przy ustalaniu wysokości sankcji uwzględniła jako okoliczność łagodzącą fakt, iż przepisy są stosunkowo nowe.

Alibaba odpowiada: kara jest nieproporcjonalna

AliExpress nie zgadza się z decyzją Komisji Europejskiej i zapowiedział analizę dostępnych możliwości prawnych.

– Nie zgadzamy się z dzisiejszą decyzją i nieproporcjonalną karą, która nie odzwierciedla odpowiednio naszego funkcjonującego systemu zarządzania ryzykiem ani znaczących, proaktywnych usprawnień, które wprowadziliśmy – przekazała firma w oświadczeniu cytowanym przez Reutersa.

Platforma podkreśla, że od wejścia w życie DSA przeznacza znaczne zasoby na ocenę ryzyka, bezpieczeństwo produktów i ochronę konsumentów. AliExpress twierdzi również, że współpracował z Komisją, dostosowując się do zmieniających się oczekiwań regulatora.

Kara nie kończy postępowania

Zapłacenie 550 mln euro nie zamyka sprawy. Komisja wyznaczyła AliExpress termin do 20 października 2026 r. na przedstawienie szczegółowego planu działań naprawczych. Ma on pokazać, w jaki sposób platforma zamierza skuteczniej identyfikować i ograniczać ryzyko związane z nielegalnymi produktami.

Jeżeli Komisja uzna w grudniu, że zaproponowane rozwiązania są niewystarczające, AliExpress może zostać obciążony kolejnymi sankcjami. Platforma będzie więc musiała nie tylko usunąć konkretne oferty, ale także przebudować mechanizmy kontroli sprzedawców, moderowania produktów i oceny ryzyka.

Postępowanie przeciwko AliExpress rozpoczęło się w marcu 2024 r. W czerwcu 2025 r. Komisja przedstawiła wstępne ustalenia, według których platforma nie spełniała wymogów dotyczących przeciwdziałania rozpowszechnianiu nielegalnych produktów. Część zarzutów zakończyła się wtedy przyjęciem zobowiązań zaproponowanych przez spółkę, jednak naruszenia dotyczące systemowej oceny ryzyka doprowadziły ostatecznie do rekordowej kary.

Bruksela zwiększa presję na chiński e-commerce

Decyzja wobec AliExpress wpisuje się w szersze działania Unii Europejskiej wobec platform sprowadzających do Europy ogromne ilości tanich przesyłek z Chin. Temu zostało już ukarane na podstawie DSA, natomiast Shein pozostaje przedmiotem unijnego postępowania.

Dla europejskich sprzedawców sprawa ma również wymiar konkurencyjny. Firmy działające w UE muszą ponosić koszty certyfikacji, kontroli bezpieczeństwa, ochrony konsumentów i odpowiedzialności za wprowadzane na rynek produkty. Bruksela argumentuje, że tolerowanie nielegalnych ofert na globalnych platformach stawia przedsiębiorstwa przestrzegające tych zasad w gorszej sytuacji.

– Jest to bardzo niebezpieczne dla konsumentów i niesprawiedliwe wobec firm, które przestrzegają wszystkich naszych zasad – powiedziała Henna Virkkunen, cytowana przez Reutersa.

Reklama

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Reklama
Reklama