Po co komu laptop, skoro można mieć tablet?

Po co komu laptop, skoro można mieć tablet?
Huawei właśnie udowodnił, że laptopy powoli stają się reliktem przeszłości. I piszę to jako osoba, dla której laptop jest podstawowym narzędziem pracy.

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Na potrzeby tego tekstu postanowiłem policzyć, ile miałem laptopów w życiu. Pierwszy dostałem na urodziny w drugiej klasie gimnazjum (tak, jestem z rocznika, który chodził do gimnazjum), kiedy współpracowałem z lokalnym tygodnikiem. Drugi był nagrodą w konkursie dziennikarskim, w jakim wziąłem udział na pierwszym roku studiów. Trzeci kupiłem za pierwsze pieniądze zarobione na etacie w wieku 26 lat, a obecny laptop jest sprzętem służbowym od My Company Polska. Tak więc liczba laptopów na koncie: 4.

Posiadane na pewnych etapach modele doskonale oddają ewolucję technologiczną oraz moje zmieniające się potrzeby. Z pierwszego laptopa cieszyłem się jak dziecko głównie dlatego, że miał świecącą się klawiaturę i dziwne kolory, a bateria trzymała zawrotne wówczas dwie godziny - w sam raz na dwa "okienka" w czasie lekcji. Kolejne urządzenia były coraz mniejsze, coraz bardziej eleganckie pod kątem designu, a kluczowe stawały się inne sprawy, takie jak fakt czy pakiet biurowy działa na nich w pełni sprawnie.

I kiedy zacząłem się zastanawiać, jaki będzie kolejny laptop w moim życiu, zetknąłem się z HUAWEI MatePad Pro 13.2”PaperMatte Edition. I wiecie co? Jestem przekonany, że kolejnego laptopa w moim życiu nie będzie. Zaraz wytłumaczę wam dlaczego.

Gamechanger. Nie lubię tego słowa, ale...

Pierwsze, co przykuwa uwagę to wykonanie. Jako gadżeciarz i człowiek aspirujący do obecności w elitarnym klubie wyższej klasy średniej bardzo doceniam design, a także jakość. MatePad nie uznaje półśrodków, sprzęt to subtelny powiew luksusu. Choć jest stosunkowo wielki jak na tablet (ponad 13-calowy ekran), nie sprawia wrażenia masywnego. Pracując w biurze, zabierałem go nawet na kawę do pobliskiej kawiarni. 

Jednak największym gamechangerem jest matowy ekran. PaperMatte Edition oznacza, że ekran nie odbija światła, a przy tym oferuje perfekcyjną jakość obrazu. Sprawdza się fenomenalnie zarówno podczas wieczornego przeglądania maili przy nocnej lampce, jak i w pełnym słońcu. Wiem, co piszę, bo jeden z wiosennych dni spędziłem z MatPadem na Polu Mokotowskim, gdzie po rewitalizacji da się znaleźć całkiem przyjemne miejsce do pracy. Polecam.

Matowy ekran ma jeszcze jedną istotną zaletę - jest wprost stworzony do używania rysika. To w zasadzie pierwsze urządzenie, kiedy pisanie po dotykowym ekranie sprawia mi autentyczną frajdę i jest w pełni użyteczne. MatePad stawia niewielki opór, charakterystyczny dla tradycyjnego papieru - dlatego to tak wygodna opcja, da się pisać i rysować bardzo precyzyjnie. Uwielbiam odręczne notatki, dlatego na wywiady wciąż zabieram zeszyt, w którym można na bieżąco zapisywać pewne informacje np. w trakcie rozmowy. Myślę, że MatePad skutecznie przekona mnie do wymiany notesu na tablet.

I jeszcze jedna ciekawa opcja - maniacy nowych technologii powiedzą, że to nic odkrywczego, dla mnie właśnie takie cechy robią przysłowiową robotę. Urządzenie wykrywa nasze spojrzenie, dzięki czemu ekran nie wygasi się, dopóki na niego patrzymy. Przydatne bardziej, niż mogłoby się na - nomen omen - pierwszy rzut oka wydawać. Szkoda, że tak to nie działa w kontaktach międzyludzkich...

Tak trzeba żyć. I pisać!

W tekście używam słowa tablet, ale dzięki mobilnej klawiaturze HUAWEI MatePad Pro 13.2”PaperMatte Edition to już w zasadzie pełnoprawny laptop. Dołączona do zestawu klawiatura jest jak sam MatePad, czyli nie uznaje półśrodków. Używanie jej jest bardzo wygodne, a do rozkładu klawiszy da się bardzo szybko przyzwyczaić. Napisałem na niej tekst o standardowej długości 12 tys. znaków i ani przez moment nie czułem dyskomfortu, ponieważ rozmiarowo przypomina tradycyjne klawiatury.

A mobilność to jedynie dodatkowy atut. Okej, nie wyobrażam sobie wielogodzinnego redagowania magazynu w sytuacji, kiedy ekran jest na stoliku, a klawiatura na moich kolanach - to żmudna i monotonna praca z programem graficznym, wymagająca biurka i wygodnego krzesła. W takich obowiązkach najlepiej sprawdza się typowe biuro i kropka. Za to mobilna klawiatura to już świetna opcja, żeby przejrzeć maile, przescrollować media społecznościowe czy po prostu obejrzeć YouTube. Ponadto taką możliwość docenicie w trakcie pracy zdalnej - np. w podróży (sprawdzałem MatePada na tylnym siedzeniu samochodu) czy w kawiarniach, gdzie czasem miło posiedzieć, jednak niekoniecznie wygodnie popracować.

Sprzęt od Huawei potrafi obsłużyć cztery aplikacje jednocześnie, a przy tym umożliwia sprawne dzielenie ekranu, co jest niezbędne do efektywnej pracy twórczo-biurowej. Przeniesienie poprawek w wywiadzie z pliku dołączonego do wiadomości e-mail do pliku tekstowego nie stanowi żadnego problemu, a przełączanie między poszczególnymi oknami jest niezwykle wygodne. No serio, MatePad niemal w 100 proc. eliminuje wszystkie ułomności tabletów.

Opcją, jaką z uśmiechem przywitają entuzjaści nowych technologii jest zamiana głosu na tekst w aplikacji Notatki. Osobiście rzadko korzystam z tego typu funkcji - spisywanie i redagowanie wywiadu w tym samym czasie uważam po prostu za wygodniejsze - ale przetestowałem, jak zamiana działa na urządzeniu od Huawei. I jest naprawdę świetnie - algorytm radzi sobie równie dobrze (a czasami nawet lepiej), niż dostępne na rynku, płatne programy. A wypróbowałem ich naprawdę mnóstwo.

A skoro już przy aplikacjach jesteśmy... Od znajomych regularnie słyszę, że może i kupiliby smartfona bądź tablet Huawei, ale trochę boją się o to, na ile będą mogli korzystać z najpopularniejszych aplikacji. To obawy w pełni nieuzasadnione - instalacja ulubionych aplikacji (również tych od Google) jest niesłychanie prosta, a na MatePadzie działa także pakiet Office. Nic tylko używać, czego potrzebujemy.

Co dalej?

Oglądaliście Pokemony? W kultowej serii stworki miały swoje ewolucje. Upraszczając: mocną, mocniejszą, najmocniejszą. HUAWEI MatePad Pro 13.2”PaperMatte Edition to moim zdaniem drugi stopień takiej ewolucji. Pierwszym są tradycyjne laptopy, które - w sytuacji, kiedy mamy do wyboru takie urządzenia jak właśnie MatePad - już za jakiś czas będą stanowiły wyłącznie ułamek rynku technologicznego. Laptopy nie są tak atrakcyjne pod kątem designu, są mniej mobilne (MatePada mogę wziąć do ręki i wsiąść do metra, nie wyobrażam sobie podróżowania komunikacją miejską z laptopem, który nie jest w plecaku), baterie nie tak pojemne, a rzekomo wybitne osiągi nie są na ogół wykorzystywane przez podstawowe programy do pracy czy rozrywki. 

Co będzie ostateczną ewolucją? Sam jestem ciekaw, bo w momencie, kiedy wydaje mi się, że technologicznie już niewiele może mnie zaskoczyć, pojawia się coś takiego, jak MatePad, z fenomenalnym matowym ekranem oraz funkcjonalnościami, jakich nie powstydziłyby się komputery. 

Ach, nie mogę się już doczekać przyszłości, ale na razie przerwa. Idę odpalić na MatePadzie koncert Oasis.

(bo głośniki to urządzenie również ma wybitne)

Na zakończenie warto dodać, że opisywaną klawiaturę znajdziemy w zestawie, rysik również dodawany jest gratis - to miła niespodzianka na rynku, gdzie, kupując smartfona, nie możemy nawet liczyć na ładowarkę do niego. Do 6 kwietnia jest aktywna oferta promocyjna, dzięki której zestaw kupimy o 700 zł taniej (za 4299 zł), w dodatku otrzymamy pakiet Microsoft 365 Family w prezencie na rok.

ZOBACZ RÓWNIEŻ