O krok od lawiny

Tłum na stoku narciarskim
Tłum na stoku narciarskim, fot. Agencja Gazeta
W zeszłym sezonie straty branży narciarskiej wyniosły kilkaset milionów złotych. Choć w te ferie przedsiębiorcy liczą na odbicie, sytuacja wciąż jest na tyle niepewna, że trudno o rzetelne prognozy. Czy umiarkowany optymizm ośrodków narciarskich jest uzasadniony?

Z tekstu dowiesz się m.in.:

- Ile wyniosły straty branży narciarskiej w Polsce w zeszłym sezonie
- Jakie są rządowe rekomendacje dla branży
- Ilu przedsiębiorców z branży skorzystało z programów pomocowych

Cały artykuł znajdziesz w miesięczniku My Company Polska lub po zalogowaniu z aktywnym dostępem do wszystkich treści na portalu mycompanypolska.pl

Reżim sanitarny? W zeszłym sezonie go nie przestrzegaliśmy, w tym roku również nie będziemy. Obostrzenia na stokach to martwy przepis. Owszem, nasi pracownicy noszą maseczki, ale nie jesteśmy w stanie egzekwować chociażby dystansu społecznego w kolejce na wyciąg. Przecież to chore! Miały być kontrole i kary, ale jeszcze nikt się do nas nie przyczepił. Nawet goście mają to gdzieś... – mówi mi pracownik jednego z popularnych wyciągów narciarskich na Podhalu. Nazwiska nie chce podawać, obawia się nieprzyjemności.

Ostatnie miesiące były dla branży narciarskiej bardzo trudne. Z obliczeń Stowarzyszenia Polskich Stacji Narciarskich i Turystycznych wynika, że stoki były dostępne dla odwiedzających wyłącznie przez niespełna połowę sezonu, a w przypadku najmniejszych stacji – nawet przez około jedną trzecią sezonu. Czas, kiedy wyciągi były zamknięte, obejmował przerwę świąteczną, Nowy Rok, a także ferie zimowe, czyli najgorętszy okres dla całej branży. – To właśnie wtedy generujemy lwią część przychodów na pozostałą część roku – zdradza właściciel ośrodka narciarskiego w Wiśle. Zyski branży narciarskiej mogły zmaleć nawet o 80 proc. – Realne przychody, na jakie możemy liczyć, to ok. 90 mln zł z estymowanych przed lockdownem 450 mln zł. Każdy dzień, w którym nie działaliśmy, przynosił ośrodkom stowarzyszonym w PSNiT 5 mln zł strat. Samo przygotowanie branży do sezonu pochłonęło 32 mln zł, koszty przygotowania do reżimu sanitarnego to kolejne 600 tys. zł – wyliczał w marcu 2021 r. podczas konferencji „Zima 2022 bez stoków narciarskich” Tomasz Paturej, prezes PSNiT. 

Kryzys pogłębiała niejasność zasad przyznawania rządowej pomocy. Z pierwszej tarczy antykryzysowej skorzystało ponad 65 proc. firm z branży narciarskiej, a z drugiej zaledwie 35 proc. – Blisko połowa dotacji pokrywała jedynie koszty samego „rozruchu” – tłumaczył Paturej. Już pod koniec zeszłego sezonu właściciele ośrodków ostrzegali, że kolejna taka zapaść spowoduje upadek wielu przedsiębiorstw, zwłaszcza najmniejszych. Czy taki scenariusz w nadchodzących miesiącach jest prawdopodobny?

Dlaczego u nas nie jest jak w Alpach

W październiku ubiegłego roku Stowarzyszenie Polskich Stacji Narciarskich i Turystycznych wystosowało specjalne oświadczenie, w którym podkreślono, że branża nadal nie otrzymała konkretnych wytycznych dotyczących zbliżającego się sezonu. „Branża z zaniepokojeniem patrzy na zbliżającą się zimę, szczególnie w kontekście z jednej strony milczenia polskiego rządu,...

Artykuł dostępny tylko dla prenumeratorów

Masz już prenumeratę? Zaloguj się

Kup prenumeratę cyfrową, aby mieć dostęp
do wszystkich tekstów MyCompanyPolska.pl

Wykup dostęp

Co otrzymasz w ramach prenumeraty cyfrowej?

  • Nielimitowany dostęp do wszystkich treści serwisu MyCompanyPolska.pl
  •   Dostęp do treści miesięcznika My Company Polska
  •   Dostęp do cyfrowych wydań miesięcznika w aplikacji mobilnej (iOs, Android)
  •   Dostęp do archiwalnych treści My Company Polska

Dowiedz się więcej o subskrybcji

My Company Polska wydanie 2/2022 (77)

Więcej możesz przeczytać w 2/2022 (77) wydaniu miesięcznika „My Company Polska”.


Zamów w prenumeracie

ZOBACZ RÓWNIEŻ

POLECAMY