Kto następny

Kto następny
Kiedy piszę te słowa, mieszkańcy Australii wchodząc na strony Facebooka, zamiast wiadomości widzą białe plamy. Na platformie nie da się udostępnić linku do żadnego, nawet najbardziej wiarygodnego portalu informacyjnego.
ARTYKUŁ BEZPŁATNY

z miesięcznika „My Company Polska”, wydanie 3/2021 (66)

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

I to w momencie, gdy kraj trawią pożary. To odpowiedź Facebooka na proponowane prawo, które zmusiłoby gigantów technologicznych do płacenia za treści informacyjne na ich platformach. Sygnał, który ma też od tego odwieść innych, którzy naiwnie sądzili, że za produkt, jakim jest rzetelna informacja, trzeba jednak płacić, bo przecież tworzą ją zatrudnieni do tego ludzie. I choć można by na to machnąć ręką, że to jakaś awantura na Antypodach, to jednak nie, to pierwszy przypadek, kiedy gigant internetowy chce rzucić na kolana państwo.

Jak to się więc stało, że ta firma stała się tak potężna? Nie tylko ona. Przez ostatnich 20 lat kilka technologicznych gigantów przysporzyło nam mnóstwo rozrywki i zabawy, innowacji oraz nowych miejsc pracy. Amazon, Apple, Google czy Facebook stali się częścią życia miliardów ludzi, tworząc przy tym niespotykane bogactwo. Jednocześnie jednak to właśnie te firmy zaczęły w bezprecedensowy sposób analizować, śledzić i sprzedawać nasze życie, używając telefonów jako urządzeń nasłuchowych. Co więcej, niektóre z nich mają na swoich rynkach ponad 90 proc. udziałów i uchylają się przed jakimikolwiek próbami podporządkowania przepisom o ochronie konkurencji.

Tak właśnie stało się na rynku mediów, gdzie Google i Facebook wywrócili stolik i doprowadzili do wielkiego kryzysu. Wzięli wiarygodne i wartościowe treści, które produkowali wydawcy tradycyjnych mediów i zaczęli na nich zarabiać, wysysając pieniądze reklamodawców od tych, którzy ponosili koszty, by tę wiarygodną informację stworzyć. I dziś Facebook i Google są największymi sprzedawcami reklam. A tradycyjni wydawcy – zwłaszcza prasy – leżą na łopatkach. Czy zatem jest w tym coś niestosownego, by ten kto ponosi koszty oczekiwał zapłaty? Zwłaszcza w czasie, gdzie cały czas bombardują nas fake newsy?

I w Polsce powinniśmy dyskutować o rozwiązaniach prawnych podobnych do tych, które chce wprowadzić Australia, a nie podatku czy składce, która dobije niezależne media. Bardzo źle się stało, że pod hasłem opodatkowania platform technologicznych próbuje się osłabić właścicieli mediów. Bo broniąc siebie, bronią mimochodem firmy, które doprowadziły do tego, że ich pozycja jest tak słaba. Słyszeliście, że polski oddział Facebooka protestował przed nowym podatkiem? Nie protestują, bo nie muszą, ich podatek będzie wielokrotnie mniejszy. Gdyby jednak zagroziło to ich pozycji rynkowej, to uwierzcie mi, firma ta nie zawahała się, by odciąć Was od wiadomości. Co pokazała właśnie w Australii. Wkrótce zobaczymy, kto będzie następny.

My Company Polska wydanie 3/2021 (66)

Więcej możesz przeczytać w 3/2021 (66) wydaniu miesięcznika „My Company Polska”.


Zamów w prenumeracie

ZOBACZ RÓWNIEŻ

POLECAMY