Królowa Twitcha

Kasix
Kasix, Fot. Łukasz Bartyzel
Najwięksi streamerzy na platformie Twitch zarobią nawet 100 tys. zł miesięcznie. Mniejsi twórcy spokojnie mogą liczyć na jakieś 10–20 tys. zł. Ale trzeba przebić pewną barierę liczby stałych widzów. I być odpornym na hejt – mówi Katarzyna „Kasix” Paciorek, jedna z najpopularniejszych streamerek gier.
ARTYKUŁ BEZPŁATNY

z miesięcznika „My Company Polska”, wydanie 11/2021 (74)

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Jak to się stało, że dwudziestokilkuletnia studentka zarządzania zaczęła grać w gry?

Gamingiem interesuję się od bardzo dawna, choć wcześniej nie myślałam o tym, żeby streamować swoje rozgrywki. Często brałam udział w transmisjach mojego kolegi i to jego znajomi namówili mnie, żeby spróbować swoich sił na Twitchu. Na kiepskim sprzęcie, pożyczonym od brata, zaczęłam streamować. Już po dwóch miesiącach zarobiłam na Twitchu na własny komputer.

Na platformie jesteś od ponad trzech lat. Jak ona zmieniła się od czasu twoich pierwszych streamów?

Przede wszystkim jest dużo więcej widzów i użytkowników. Twitch powoli odchodzi od gamingu na rzecz bardziej lifestyle’owych materiałów. Coraz popularniejsze stają się streamy z gotowania czy tańczenia, platforma zmienia swój wizerunek. No i pojawiły się wreszcie większe pieniądze, marki dostrzegają potencjał tego medium.

Odejście od gamingu na rzecz lifestyle’u to twoim zdaniem słuszny kierunek?

Gry z Twitcha nigdy nie znikną. Ale uważam, że to właściwa strategia serwisu, bo – przy odpowiedniej moderacji – streamy z innych kategorii potrafią być naprawdę dużo ciekawsze niż te dotyczące gamingu. Są twórcy, którzy od wielu lat nie robią nic innego poza graniem w LOL-a  (League of Legends – red.) jednak widzowie oczekują już czegoś więcej. To widać nawet po statystykach.

Co znaczy „odpowiednia moderacja”?

Swego czasu Twitch zaczął promować materiały transmitowane spoza domów twórców, co spowodowało, że pojawił się wysyp dziewczyn pokazujących się w skąpych strojach kąpielowych pozujących w basenach. Platforma wyodrębniła więc osobną kategorię dla takich streamów – autorzy już nie mogli ich w żaden sposób monetyzować, co oczywiście ukróciło trend.

To się staje trochę problemem dla Twitcha – ludzie zaczynają kojarzyć go z niewartościowymi treściami „basenowymi”, zamiast fajnym contentem. Widziałem też, że niektórzy twórcy streamują to, jak śpią.

To prawda, jest kategoria, dzięki której można odpalić transmisję, położyć się do łóżka i iść w kimę. Takich rzeczy nie rozumiem, to w ogóle nie jest atrakcyjne. Okej, powiedzmy, że spanie jest jeszcze do przyjęcia, ale streamy z basenu są już dla mnie grubą przesadą.

Patostreaming na Twitchu jest powszechny?

Raczej nie. Jeśli któryś z twórców dochodzi do pewnej granicy przyzwoitości, to kanał zostaje zablokowany. Jasne, możesz podczas transmisji przekląć czy napić się alkoholu, ale jeśli nadużywasz wulgaryzmów, to już dostaniesz ostrzeżenie. Jeśli jesteś facetem, to na streamie nie możesz nawet zdjąć koszulki. Regulamin jest naprawdę bardzo restrykcyjny.

Potencjał platformy dostrzegają sami twórcy, którzy zamiast na YouTubie, zaczynają streamować właśnie na Twitchu.

Przewagą Twitcha jest więcej możliwości monetyzacji treści. Ponadto serwis dużo lepiej pozycjonuje transmisje. W końcu, w przeciwieństwie do YouTube’a, jest platformą wyłącznie do streamowania. Nie zapominajmy też, że algorytm YouTube’a jest wyjątkowo skomplikowany i nawet sami twórcy wielokrotnie nie wiedzą, w jaki sposób on działa... Sądzę, że polska scena gamingowa – w sumie nie tylko polska – coraz bardziej będzie promować się na Twitchu, kosztem innych mediów.

Jakie są możliwości zarabiania na Twitchu?

Są trzy możliwości. Pierwsza to sam Twitch – platforma wypłaca ci pieniądze z reklam, oczywiście pobierając dla siebie stosowną prowizję. Druga forma to dobrowolne dotacje od widzów tzw. donate’y. Fanom podoba się to, co robisz, więc wysyłają ci pieniądze, najczęściej niewielkie kwoty. Trzecią możliwością jest współpraca marketingowa i reklamowa.

Marki podobno boją się wchodzić w gaming, bo nie do końca rozumieją ten obszar.

Rzeczywiście, firmy jeszcze trochę nie rozumieją naszego świata – myślą, że jeśli zapłacą streamerowi za reklamę, to otrzymają taki sam materiał jak w innych mediach. Ja nie zamierzam z uśmiechem na ustach mówić o wszystkich zaletach danego produktu, bo nie o to w takiej współpracy chodzi. Na Twitchu nadajemy na żywo, więc konieczna jest naturalność, sztywne i sztuczne briefy się tu nie sprawdzą. Wiele marek chce szerzyć świadomość o swoich produktach. Inne są nastawione na sprzedaż, więc twórcy np. udostępniają linki, dzięki którym można konkretną rzecz kupić taniej. Różnie bywa.

Topowe brandy również się do was zgłaszają?

I tak, i nie. Netflix ostatnio mocno pokazał się na Twitchu, Pepsi i Coca-Cola również. Dużo gamingowych marek działa na tej platformie. Ale czy ofert potencjalnej współpracy jest mnóstwo? Tak bym chyba nie powiedziała.

Ile dobrze prosperujący streamer może zarobić na Twitchu? Biorąc pod uwagę wszystkie trzy aspekty, o których wspomniałaś.

Najwięksi na platformie zarobią nawet 100 tys. zł miesięcznie. Mniejsi twórcy na spokojnie mogą liczyć na jakieś 10-20 tys. zł. To jak najbardziej może być zajęcie na pełny etat, jeśli tylko przebijemy pewną barierę dotyczącą liczby stałych widzów oraz pozyskamy stałego partnera.

Jak wygląda twój „zwykły” dzień?

Wstaję 12–13 – to dla mnie ranek. Przez kilka godzin realizuję swoje obowiązki jako Talent Manager w jednej z agencji marketingowych, a wieczorem odpalam transmisję. Streamuję do drugiej w nocy, a potem odpisuję jeszcze widzom na wiadomości albo gram z nimi na Discordzie – to tak w ramach rozwoju i zaktywizowania własnej społeczności. Kładę się spać po 4 rano.

Codziennie streamujesz?

Staram się. Nie tylko gram, ale również robię popularne obecnie transmisje komentujące inny content. Widzowie wysyłają mi filmiki, które uważają za zabawne, a potem wspólnie z czatem je oceniamy. Czasem przybiera to formę konkursu – jeśli większość śledzących streama uzna, że przesłany klip jest śmieszny, to można wygrać drobną nagrodę np. skinka do CS-a (gra Counter-Strike – red.). Samo przeglądanie YouTube’a może robić każdy – ważne jest nawiązanie relacji z fanami.

Masz dokładne statystyki dotyczące swojej publiczności?

Twitch nie prowadzi żadnych badań demograficznych, jeśli chodzi o widzów: ani jeżeli chodzi o płeć, ani o wiek. Podczas logowania do platformy nie podajesz żadnych danych osobowych poza e-mailem kontaktowym. To poniekąd fajne, bo nie ma inwigilacji ze strony serwisu, jednak twórcy nie mają dostępu do żadnych statystyk, dzięki którym mogliby poprawić swoje działania.

To skąd dane ma firma, która chce podjąć współpracę z danym twórcą? Zdaje się na intuicję?

Ja podaję statystyki z Instagrama. Według danych z tego serwisu, 91 proc. moich fanów to mężczyźni, co nie jest dla mnie specjalnie zaskakujące. Wiem też, że śledzi mnie dużo młodszych widzów, dlatego staram się przemycać wartość edukacyjną.

Na przykład?

Co jakiś czas robię minikursy z pierwszej pomocy. Uczę ich tego, żeby nie byli bezrefleksyjnymi widzami, którzy ślepo podążają za tłumem. Wyrażanie własnej opinii jest niezwykle istotne we współczesnym świecie. Jestem świadoma wpływu, jaki mam na fanów. Palę papierosy od wielu lat, ale nigdy nie pokazałam tego na streamie, bo wiem, że to nie jest warte naśladowania.

A więc trochę udajesz.

Absolutnie nie! Staram się zachować naturalność, dlatego jeśli mam ochotę przekląć – to przeklnę. Nie robię z siebie świętej, bo wcale taka nie jestem. Po prostu się pilnuję.

Często otrzymujesz hejterskie wiadomości?

Bardzo często zdarzają się wiadomości z podtekstem seksualnym. Niektóre są tak tragiczne, że aż się niedobrze robi. Oczywiście od razu banuję takich użytkowników.

Tyle się mówi o tragicznych skutkach hejtu, a on – niestety – nadal powszechnie funkcjonuje.

Dlatego uważam, że osoby o słabej psychice nigdy nie powinny streamować. Ludzie w internecie czują się anonimowi, więc potrafią napisać wszystko. Dają upust swoim frustracjom. Kilku „śmieszków” przesyłających mi głupie wiadomości znalazłam po adresie e-mailowym. Pisałam do nich: „Artur, a co by Twoja mama zrobiła, gdyby się dowiedziała, że wypisujesz takie rzeczy?”. Przepraszali od razu.

Z tego powodu kobiet na Twitchu jest zdecydowanie mniej?

Jeśli chodzi o gaming, to kobiety chyba zawsze będą w mniejszości. Jest dużo streamerek, ale one niestety nie przebijają się do mainstreamu. Jest może kilka twórczyń, które gromadzą naprawdę imponującą publiczność. Poza tym – zupełnie szczerze – dziewczyny nie grają w gry na tyle dobrze, żeby konkurować z chłopakami. Ja jestem tragiczna w gry, w CS-a ostatnio byłam najgorsza w drużynie. Ale nadrabiam poczuciem humoru. Jeśli nie masz umiejętności, musisz to maskować w inny, kreatywny sposób.

To mroczniejsza strona Twitcha, ale jest też jaśniejsza. Niedawno media okrzyknęły cię „królową Twitcha”, bo uzbierałaś ogromną sumę z donate’ów.

To był jeden stream, kiedy fani stwierdzili, że prześlą mi pieniądze. Wysyłali stówę za stówą, ktoś wysłał nawet 1 tys. zł. Łącznie uzbierało się ponad 14 tys. zł. Byłam w ciężkim szoku, rozpłakałam się ze wzruszenia. Już podczas transmisji powiedziałam, że nie mogę przyjąć tak dużej kwoty, dlatego część pieniędzy przekazałam na akcje charytatywne. A tym, którzy wpłacili najwięcej, wyszyłam koce z nickami. Taka forma nagrody.

Jak myślisz, w jakim kierunku będzie podążał Twitch? Nadal dominować będą lifestyle’owe treści?

Ludzie zawsze szukają kontrowersji. Sądzę, że tradycyjny sport wreszcie przebije się na tej platformie – zresztą już teraz można znaleźć pierwsze transmisje z meczów. Na pewno jeszcze wiele się na Twitchu wydarzy!

My Company Polska wydanie 11/2021 (74)

Więcej możesz przeczytać w 11/2021 (74) wydaniu miesięcznika „My Company Polska”.


Zamów w prenumeracie

ZOBACZ RÓWNIEŻ

POLECAMY