Reklama

Globalni od zera

Grzegorz Sadowski
Grzegorz Sadowski, red. naczelny My Company Polska / Fot. Stanisław Różycki
Nie oszukujmy się, Polska – mimo kilku niesamowitych sukcesów – wciąż na biznesowej mapie świata jest krajem na peryferiach. Nie wyznaczamy trendów, nie jesteśmy tą piękną dziewczyną, za którą wszyscy się oglądają, nie sprawiamy, że cichną rozmowy, gdy zabieramy głos. Ale jest i dobra wiadomość. Jeszcze nie jesteśmy tą potęgą i nie siedzimy w centrum świata, ale jest szansa, że możemy się tam zbliżyć.
ARTYKUŁ BEZPŁATNY

z miesięcznika „My Company Polska”, wydanie 2/2026 (125)

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Reklama

Bo jednak mamy coś do zaoferowania. Po pierwsze, mamy coś, co Amerykanie nazywają grit, czyli wysoką odporność psychiczną. Wychowywaliśmy się w pewnej niestabilności, targały nami różnorakie kryzysy, nikt nie dawał i cały czas nie daje nam gwarancji sukcesu. Nie wiemy, czy się nam uda, choć potrafimy wiele rzeczy zrobić bez wielkiego budżetu. Można powiedzieć, że często funkcjonujemy (i to pewnie cecha każdej nacji z Europy Środkowej) w pewnych chaosie i bez wyraźnych instrukcji.

W świecie biznesu oznacza to, że potrafimy robić innowacje i produkty przy mniejszym kapitale, z większym naciskiem na efektywność i bez nadmiernego przepalania pieniędzy. Cały czas potrafimy też ciężko pracować i, co ważne, jesteśmy świetnie wykształceni.

To realne przewagi, ale one nie wystarczą. Nie wystarczy etos za****dolu, nie wystarczy być dobrym kombinatorem, efektywnym i mądrym pracownikiem. Trzeba zmienić, jak to się teraz modnie mówi, mindset.

Bardzo fajnie opowiada o tym w naszym okładkowym materiale Tytus Cytowski. „Nie wystarczy ciężka praca” – mówi. „Ambicja to słowo klucz. Ambicje polskich founderów muszą być 10 razy większe, jeśli chcą zaistnieć na międzynarodowych rynkach”.

I to wydaje się dotykać istoty problemu. Posiadanie naprawdę globalnych, 10 razy większych ambicji nie jest tylko zgrabną metaforą, bo za wielkimi ambicjami idzie znacznie większa determinacja. Znikają wymówki, celem jest miliard, a nie milion. Nie ma to nic wspólnego z pychą, skoro cele są po prostu znacznie większe. Wiem, że to zdanie jest tak często powtarzane, że jest już na granicy zużycia: budowanie globalnych spółek od zera powinno być priorytetem dla każdego przedsiębiorcy. My jako Polacy powinniśmy pokazać, że to umiemy. To byłby ten dobry, polski mindset. Dlatego w tym numerze zdecydowaliśmy się pokazać wam ludzi, którzy to już potrafią i żyją w ten sposób na co dzień. I są w stanie pomóc i wam.

Na koniec porównanie, którego autorem też jest wspomniany Tytus Cytowski. Dolina Krzemowa jest jak chwast – może się on szybko rozsiać. Ten chwast to sposób myślenia i pewna metodologia, która może się szybko przenieść gdzie indziej. Dobrze, by to myślenie przyjęło się też w Polsce.

My Company Polska wydanie 2/2026 (125)

Więcej możesz przeczytać w 2/2026 (125) wydaniu miesięcznika „My Company Polska”.


Zamów w prenumeracie

Reklama

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Reklama
Reklama