Reklama

Śmieszy, tumani, przestrasza

Co z Grenlandią
Co z Grenlandią / Fot. East News
W USA poparcie dla Donalda Trumpa od dłuższego czasu nurkuje. Obiecał niższe ceny, a tym czasem jego polityka celna musiała je podnieść. Co w takiej sytuacji może zrobić? Najlepiej wygrać jakąś wojenkę, pojmać dyktatora, pokazać go wyborcom i pławić się w pochwałach.
Reklama

Koniec 2025 r. był na giełdach relatywnie spokojny, ale już początek nowego roku taki nie był. Drugi rok prezydentury Donalda Trumpa zaczął się tak, że oczywiste się stało, iż dla rynków finansowych i dla geopolityki będzie to znowu „rok Trumpa”. Styczniowe uderzenie Stanów Zjednoczonych na Wenezuelę zakończyło się sukcesem USA. Inaczej zresztą być nie mogło skoro gigant uderza na karła. Nawiasem mówiąc, w pierwszym roku prezydentury Trumpa USA interweniowały poza Stanami więcej razy niż podczas całej kadencji Joe Bidena.

Nicolás Maduro jest/był de facto dyktatorem, bo wielokrotnie fałszował wybory. Miliony ludzi uciekło z Wenezueli, której gospodarkę Maduro doprowadził do zapaści. Oczywiste jest więc, że ci ludzie (i szerokie spektrum międzynarodowej opinii publicznej) są zachwyceni usunięciem dyktatora i tym, że w Wenezueli najpewniej zapanuje „pax Americana”. Nie znaczy to jednak, że trzeba się tym działaniem USA cieszyć.

Doktryna Donroe

Można powiedzieć, że USA realizują właśnie swoją nową doktrynę bezpieczeństwa przedstawioną w końcu 2025 r. Zachodnia półkula jest w niej miejscem, gdzie tylko USA będą rządzić. Jako żywo przypomina to „doktrynę Monroe” sprzed 200 lat. Brakuje tylko definitywnego oświadczenia o nieingerencji USA w sprawy europejskie. Nic dziwnego, że główne serwisy informacyjne (Reuters, Bloomberg) zaczynają ją nazywać „Doktryną Donroe”.

Rosja i Chiny oczywiście zaprotestowały przeciwko atakowi USA na Wenezuelę. Nie tylko one, bo przecież ewidentne było to, że USA złamały prawo międzynarodowe.

Groźne też było to, co prezydent Trump powiedział w wywiadzie dla „New York Timesa” na pytanie, co może go hamować, gdzie jest coś, co może go zatrzymać. Stwierdził, że „jest tylko jedna rzecz. Moja moralność. Mój rozum. To jest jedyna rzecz, która może mnie zatrzymać”.

Nic dziwnego, że Rosja i Chiny po cichu zapewne się cieszą. Skoro USA mogą na swoim podwórku usunąć rząd, który im się nie podoba to przecież to samo może robić Rosja w Ukrainie czy Chiny na Tajwanie. Gra wchodzi więc na wyższy poziom, który nie spodoba się wielu krajom. Z pewnością nie podoba się Ukrainie i Polsce, Droga do zawieszenia broni w Ukrainie zdecydowanie się według mnie wydłużyła. Gdyby jednak doszło do zawieszenia broni, to bardzo pomogłoby to GPW i złotemu.

Wojnę przegra dolar

Jeśli chodzi o działania USA to można powiedzieć, że „Pycha kroczy przed upadkiem” (Przypowieści Salomona 16:18), ale nie bardzo wiadomo, co miałoby prezydenta zatrzymać. Tak naprawdę mógłby to zrobić jedynie kryzys finansowy, ale na razie takiego na horyzoncie nie widać. Z niepokojem widzę, że świat finansów nawet nie próbuje powstrzymać prezydenta. Nie widzę np. poważnego osłabienia dolara. Donald Trump chciałby mieć dużo słabszą walutę, ale na razie mu...

Artykuł dostępny tylko dla prenumeratorów

Masz już prenumeratę? Zaloguj się

Kup prenumeratę cyfrową, aby mieć dostęp
do wszystkich tekstów MyCompanyPolska.pl

Wykup dostęp

Co otrzymasz w ramach prenumeraty cyfrowej?

  • Nielimitowany dostęp do wszystkich treści serwisu MyCompanyPolska.pl
  •   Dostęp do treści miesięcznika My Company Polska
  •   Dostęp do cyfrowych wydań miesięcznika w aplikacji mobilnej (iOs, Android)
  •   Dostęp do archiwalnych treści My Company Polska

Dowiedz się więcej o subskrybcji

My Company Polska wydanie 2/2026 (125)

Więcej możesz przeczytać w 2/2026 (125) wydaniu miesięcznika „My Company Polska”.


Zamów w prenumeracie

Reklama

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Reklama
Reklama