Udźwignąć Versace
Nasza rozmowa odbywa się w warunkach, które dla większości ludzi biznesu byłyby co najmniej rozpraszające. 31-letni Błażej jest właśnie na treningu w Londynie, w samym sercu Marylebone High Street, w klubie bokserskim Anthony’ego Joshuy. Choć spotykamy się zdalnie, przez ekran dociera do mnie gwar tego miejsca. Rzuca mi się w oczy, że Błażej nie siedzi w dresie ani owijkach, ale w śnieżnobiałej, nienagannie wyprasowanej, eleganckiej koszuli.
Kiedy pytam go o to specyficzne zestawienie elegancji z bokserskim ringiem, odpowiada bez wahania, że dla niego profesjonalizm nie zna przerw. Wierzy, że to, jak podchodzimy do drobnych szczegółów, definiuje nasze szanse na wielkie zwycięstwa. - Traktuję każdy e-mail, każdy telefon i każde spotkanie tak, jakby miało zadecydować o całym moim życiu. Wygrywasz nie dlatego, że masz chwilowy przypływ energii, ale dlatego, że ciężko i mądrze pracujesz każdego dnia, budując dyscyplinę, która wygrywa z opinią otoczenia - wyjaśnia z przekonaniem.
Buntownik z wyboru
Historia Błażeja nie zaczęła się jednak od technologii ani od ringu. Pochodzi z małej miejscowości na Pomorzu, gdzie w domu rodzinnym od zawsze dominowała muzyka klasyczna. Mama i dziadek to uznani dyrygenci, a on od dziecka był namawiany do pójścia w ich ślady. Rodzina widziała w nim śpiewaka lub pianistę, ale Błażej od początku czuł, że ta partytura nie jest napisana dla niego. Był „buntownikiem z wyboru”, dlatego rodzice nie mieli z nim łatwo. Każdą narzuconą ścieżkę kwestionował, uparcie szukając własnego kierunku.
To właśnie sport stał się dla niego narzędziem rebelii i platformą do budowania charakteru. W wieku zaledwie 15 lat podjął decyzję, która zdefiniowała jego przyszłe podejście do wyzwań. Sprzedał wtedy swoją konsolę do gier, by za uzyskane pieniądze kupić stary, zardzewiały sprzęt z lokalnej siłowni - sztangę i trochę obciążeń. Trenował w piwnicy, w warunkach dalekich od ideału. Ponieważ ciężary były różnych rozmiarów, a chciał dokładać kilogramów na sztangę, przywiązywał je zwykłymi sznurkami. – Po roku takich treningów, bez zaplecza i wsparcia, pojechałem do Warszawy na Mistrzostwa Polski w Trójboju Siłowym. Ludzie śmiali się ze mnie – z dzieciaka z prowincji w starych butach. Śmiech skończył się w momencie, gdy pobiłem rekord Polski w martwym ciągu, podnosząc 190 kg w kategorii superjuniora. Zrobiłem rekord nie dlatego, że byłem najsilniejszy, ale dlatego, że się nie poddałem, kiedy nikt nie patrzył. To był mój pierwszy twardy dowód na to, że dyscyplina i upór wygrywają z opinią otoczenia – opowiada Błażej.
Monetyzacja pasji
Samodzielność przyszła szybko i naturalnie. Mając 18 lat Błażej wyszedł z domu i zaczął utrzymywać się bez pomocy rodziców. Nie szukał pracy na etacie, nigdy też nie wysłał żadnego CV do pracodawcy. Zamiast tego postanowił zamienić swoją pasję do sportu i wiedzę o ludzkim organizmie w dochodowy biznes. Zakochał się w produktach cyfrowych, bo dawały mu coś...
Artykuł dostępny tylko dla prenumeratorów
Masz już prenumeratę? Zaloguj się
Kup prenumeratę cyfrową, aby mieć dostęp
do wszystkich tekstów MyCompanyPolska.pl
Co otrzymasz w ramach prenumeraty cyfrowej?
- Nielimitowany dostęp do wszystkich treści serwisu MyCompanyPolska.pl
- Dostęp do treści miesięcznika My Company Polska
- Dostęp do cyfrowych wydań miesięcznika w aplikacji mobilnej (iOs, Android)
- Dostęp do archiwalnych treści My Company Polska
Więcej możesz przeczytać w 2/2026 (125) wydaniu miesięcznika „My Company Polska”.