Wśród inwestorów musisz wytworzyć FOMO
Mnóstwo osób przekonywało, że dyskusja na temat Polskiej Tech Mafii w San Francisco nie może odbyć się bez ciebie.
To miłe! Wspieranie founderów, pomoc, inwestowanie w młodych, utalentowanych startupowców – to wszystko sprawia mi ogromną frajdę, staram się łączyć ludzi i rozwijać ekosystem, a przy okazji budować własny network. Sporo ludzi się do mnie odzywa, niestety mój czas jest ograniczony, ponadto działam w taki sposób, że nie ograniczam się wyłącznie do prostych intro – do matchmakingu podchodzę z wielkim zaangażowaniem. Znaczenie Polskiej Tech Mafii w San Francisco mogę oceniać wyłącznie z perspektywy ostatnich dwóch lat, czyli trochę przez pryzmat generacji AI – ludzi, którzy na fali boomu na sztuczną inteligencję postanowili przenieść się do Doliny Krzemowej, by pracować nad innowacjami.
Jak oceniasz to znaczenie?
Na pewno liczba obecnych tu polskich founderów znacząco się zwiększyła. Dostrzegam trend, że jeśli ktoś buduje jakieś rozwiązanie w obszarze AI i zbierze rundę pre–seed bądź ma środki na wyjazd, to przyjeżdża do Silicon Valley, aby – kolokwialnie mówiąc – zobaczyć, o co w tym wszystkim chodzi. Czemu wszyscy mówią o San Francisco, czemu wszystkie najważniejsze firmy mają tu swoje siedziby? Skąd ta wyjątkowa w skali światowej kultura pay it forward, czyli oddawania innym tego, co samemu się otrzymało?
Twoim zdaniem?
Pewnie nie będę przesadnie oryginalny – Dolina Krzemowa to przede wszystkim bezprecedensowy dostęp do kapitału oraz najlepszych talentów. W San Francisco każdy coś tworzy lub buduje, co jest niezwykle motywujące – w jednym tygodniu jesteś w stanie poznać 20 świetnych specjalistów, mających szansę stanąć na czele nadchodzących rewolucji. Znaczenie mindsetu, jakiego nabywa się w Silicon Valley, zaczynają już dostrzegać fundusze VC z całego świata, również z Polski, które same wręcz wypychają founderów swoich spółek portfelowych, żeby chociaż spróbowali zbudować biznes w San Francisco. Credo Ventures, Inovo – to tylko dwa przykłady VC–ków, które wiedzą, jak ugryźć ten temat.
Dolina Krzemowa to również wyjątkowe podejście do niepowodzeń. W Polsce o porażkach mówi się bardzo niechętnie, w San Francisco traktuje się je jako lekcje i doświadczenia przybliżające cię do celu. Porażka wręcz uwiarygadnia foundera, każe wierzyć, że kolejny raz nie popełnisz tych samych błędów.
Wielokrotnie czytam lub słyszę, że fakt, iż pochodzi się z Polski, daje w Dolinie Krzemowej dodatkową przewagę. Zetknąłeś się z takim zjawiskiem?
Nie wydaje mi się, a przynajmniej ja czegoś takiego nie doświadczyłem – raczej mówi się ogólnie o Europejczykach, bez wymieniania konkretnych narodowości. Może Polacy mają łatwiej w big techach bądź dużych AI labach, stąd takie opinie? Do tego typu organizacji trafiają ludzie o innym mindsecie – startupy raczej takich nie szukają, więc trudno mi się do tego odnieść. W świecie startupów albo...
Artykuł dostępny tylko dla prenumeratorów
Masz już prenumeratę? Zaloguj się
Kup prenumeratę cyfrową, aby mieć dostęp
do wszystkich tekstów MyCompanyPolska.pl
Co otrzymasz w ramach prenumeraty cyfrowej?
- Nielimitowany dostęp do wszystkich treści serwisu MyCompanyPolska.pl
- Dostęp do treści miesięcznika My Company Polska
- Dostęp do cyfrowych wydań miesięcznika w aplikacji mobilnej (iOs, Android)
- Dostęp do archiwalnych treści My Company Polska
Więcej możesz przeczytać w 2/2026 (125) wydaniu miesięcznika „My Company Polska”.