Reklama

Finansowa opresja wobec kobiet. 67 dni darmowej pracy i ubóstwo na emeryturze. Unia rusza do walki z luką płacową

gender gap kobieta I mężczyzna stojący na stosiku monet
UE zainwestuje w żłobki, by zmniejszyć lukę płacową / Fot. shutterstock / ImageFlow
Kobiety wciąż pracują nawet 67 dni w roku za darmo, a na starość muszą utrzymać się za kwoty o jedną czwartą niższe niż mężczyźni. Wszystko przez „drugi etat” w domu i systemowe nierówności na rynku pracy. Parlament Europejski właśnie uderzył pięścią w stół i wezwał Komisję Europejską do stworzenia twardego planu naprawczego. Stawka to nie tylko godność, ale i setki miliardów euro uciekające z unijnej gospodarki.

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Reklama

Z tego tekstu dowiesz się:

  • Luka płacowa i emerytalna to realne wyzwania. Kobiety w UE zarabiają średnio o 11,1 proc. mniej, a ich emerytury są niższe o niemal 25 proc., co dramatycznie zwiększa ryzyko ubóstwa na starość,
  • Kto zapłaci za pracę w domu. Zsumowanie pracy zawodowej z obowiązkami opiekuńczymi i domowymi oznacza, że kobiety w ciągu roku wyrabiają aż 8 dodatkowych, niepłatnych tygodni,
  • Praca kobiet w domu wyceniona nawet na 12 tys. złotych miesięcznie,
  • Jakie straty ponosi przez to gospodarka. Nierówności na rynku pracy kosztują Unię Europejską aż 390 mld euro rocznie, a zlikwidowanie luki płacowej mogłoby potężnie podbić europejskie PKB.
  • Co Unia i Polska zamierzają z tym zrobić? Nowe przepisy wymuszają jawność wynagrodzeń w firmach, a plany obejmują masowe inwestycje w żłobki oraz zmuszanie ojców do korzystania z urlopów opiekuńczych.

Luka płacowa, czyli niczym nieuzasadniona różnica w wynagrodzeniach między kobietami a mężczyznami, to nowotwór wciąż toczący rynki pracy w Unii Europejskiej. Niższe pensje to tylko wierzchołek góry lodowej, bo mniejsze zarobki oznaczają drastycznie mniejsze składki odprowadzane do systemów zabezpieczeń społecznych. Efekt? Tysiące kobiet wpadają na starość w pułapkę biedy.

Plan naprawczy ma poprawić sytuację finansową kobiet

Problem dostrzegł wreszcie Parlament Europejski, który na ostatnim posiedzeniu zdecydowaną większością głosów (458 za, 72 przeciw) przyjął specjalny raport i wezwał Komisję Europejską do pilnego przygotowania planu naprawczego.

– Luka płacowa i emerytalna mają ogromne znaczenie. Kobiety ciągle pracują dłużej niż mężczyźni na tych samych stanowiskach i nie mają za to godnie, czyli równo, płacone. Później to się przekłada na ubóstwo kobiet na emeryturze – bije na alarm Mirosława Nykiel, europosłanka z Koalicji Obywatelskiej, będąca sprawozdawczynią głośnego raportu w Komisji Praw Kobiet i Równouprawnienia PE.

Emerytalna przepaść. Dlaczego kobiety są biedniejsze?

Liczby mówią same za siebie. Z danych Eurostatu wynika, że w 2024 roku średnia emerytura kobiet (powyżej 65. roku życia) w Unii Europejskiej była aż o 24,5 proc. niższa niż świadczenie otrzymywane przez mężczyzn. Skala problemu różni się w zależności od państwa – podczas gdy na Malcie różnica sięga astronomicznych 40,3 proc., w Estonii wynosi zaledwie 5,6 proc. W Polsce ten wskaźnik zatrzymał się na poziomie 14,5 proc. Należy jednak pamiętać, że w naszym kraju na wysokość kobiecych świadczeń ogromny wpływ ma również obniżony (do 60 lat) wiek emerytalny, co automatycznie zmniejsza kapitał, jaki kobiety mogą zgromadzić.

W konsekwencji, jak podaje Eurostat, w minionym roku aż 16,9 proc. europejskich emerytek żyło w zagrożeniu ubóstwem – to wskaźnik niemal dwukrotnie wyższy niż w przypadku mężczyzn.

Gdzie leży źródło problemu? Zdaniem ekspertów to pochodna niepełnoetatowej pracy wymuszonej obowiązkami domowymi.

– Luka emerytalna w Unii Europejskiej wynosi prawie 25 proc., czyli kobiety dostają o jedną czwartą mniej pieniędzy z emerytury, dlatego że nie mogą pracować w pełnym wymiarze czasu. Odsetek pracujących w niepełnym wymiarze wynosi około 30 proc. wśród kobiet, natomiast u mężczyzn tylko 7,7 proc. Kobiety muszą więcej czasu poświęcić na opiekę nad dziećmi i osobami zależnymi, bo nie ma dostępnej opieki nad nimi ani odpowiednich ośrodków – diagnozuje Mirosława Nykiel.

8 darmowych tygodni w roku. Szokujące koszty „drugiego etatu”

Problem mniejszych zarobków potęgowany jest przez tzw. pracę niewidzialną. Mirosława Nykiel w swoim raporcie wylicza, że przy średniej europejskiej luce płacowej wynoszącej 11,1 proc., kobiety pracują statystycznie od 54 do nawet 67 dni w roku zupełnie za darmo względem swoich kolegów z pracy.

To jednak nie wszystko. Kiedy kobieta wraca z pracy zawodowej, często rozpoczyna drugi etat w domu. Po zsumowaniu wszystkich godzin spędzonych na pracy zarobkowej oraz nieodpłatnych obowiązkach opiekuńczych (gotowanie, sprzątanie, opieka nad dziećmi i seniorami), okazuje się, że kobiety wykonują darmową pracę odpowiadającą aż ośmiu dodatkowym tygodniom rocznie! Według unijnych statystyk, codzienne prace domowe wykonuje ok. 74 proc. kobiet, a wśród mężczyzn odsetek ten wynosi zaledwie 42 proc.

To wszystko przekłada się na gigantyczne straty dla gospodarki. Europejska Partia Ludowa wyliczyła, że luka płacowa i emerytalna kosztowała UE w 2023 roku niewyobrażalne 390 miliardów euro z powodu utraconych zarobków i zablokowanych dochodów publicznych. Zrównanie szans mogłoby zwiększyć europejskie PKB o 3,2 do 5,5 proc. do 2050 roku.

Koniec tajemnic w firmach. Widmo jawności wynagrodzeń

Jednym z najważniejszych narzędzi w tej walce ma być nowa unijna dyrektywa o transparentności wynagrodzeń, którą państwa członkowskie muszą wdrożyć do 7 czerwca br. Polska część wymogów zaimplementowała już w grudniu 2025 roku nowelizując Kodeks pracy. Od czerwca pracownicy zyskają potężne narzędzie – będą mogli żądać od pracodawcy informacji o średnich zarobkach na podobnych stanowiskach z podziałem na płeć. Do ogłoszeń o pracę wracają też obowiązkowe widełki płacowe.

Przedsiębiorcy muszą równo płacić za pracę na tych samych stanowiskach, musi być jawność płac. Nie wolno nam pomijać tego, że jest ta sama wartość pracy, a zupełnie inne płace – podkreśla Mirosława Nykiel.

Są jednak głosy ostrożniejsze, ostrzegające przed ślepym zrównywaniem wszystkich z góry na dół.

– Jawność wynagrodzeń nie do końca spełnia przesłankę niwelowania luki płacowej. Pracodawcy zwracają uwagę, że pracownicy na tym samym stanowisku nie zawsze w taki sam sposób wykonują swoje obowiązki. Bywa tak, że te różnice są bardzo duże i to pracodawca moderuje te kwestie – zaznacza Jadwiga Wiśniewska, europosłanka z Prawa i Sprawiedliwości. W jej opinii w Polsce problem jest mniejszy, ponieważ z wynikiem luki na poziomie 4 proc. nasz kraj może być wzorem dla reszty Europy (najgorzej wypada tu Estonia ze wskaźnikiem prawie 19 proc.). 

Jednak dane, o których wspomina europosłanka PiS nijak mają się do końcowego efektu, czyli świadczeń emerytalnych. Z danych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych (ZUS) wynika, że przepaść emerytalna między płciami jest w Polsce ogromna. Na początku 2024 roku średnia emerytura wypłacana mężczyznom wynosiła około 4100 zł, podczas gdy kobiety otrzymywały średnio niespełna 2800 zł. Różnica ta wynika w dużej mierze z przerw w karierze na rzecz nieodpłatnej pracy opiekuńczej.

Żłobki i ojcowie na urlopy! Bez tego nie będzie równości

Same przepisy kadrowe nie naprawią jednak systemu, jeśli kobiety nie będą miały z kim zostawić dzieci. Jak podkreślają autorki raportu z Parlamentu Europejskiego, absolutnym priorytetem w nowym budżecie UE muszą stać się masowe inwestycje w infrastrukturę opiekuńczą.

– Zaczynamy od dostępności żłobków i przedszkoli, również na wsiach, gdzie jest z tym najgorzej. Do tego dochodzi infrastruktura opiekuńcza nad osobami zależnymi, rodzicami, dziadkami – wylicza Nykiel.

Kluczowe staje się też zdjęcie z barków matek pełnego ciężaru wychowania najmłodszych. Dyrektywa work-life balance wymusiła wprowadzenie w Polsce m.in. 9 tygodni urlopu ojcowskiego, którego nie można „przepisać” na matkę. Ojcowie coraz częściej z niego korzystają – wskaźnik wzrósł w Polsce z zaledwie 1 proc. w 2022 roku do imponujących 24 proc. w 2025. Niestety, wciąż biorą oni ułamek dni wolnych w stosunku do matek. Kobiety w ubiegłym roku wciąż brały na siebie gigantyczny, bo 78-procentowy ciężar zwolnień lekarskich na chore dzieci, wynika z raportu ZUS i Share the Care.

Nawet 12 000 zł miesięcznie. Oto prawdziwy rachunek za prowadzenie domu

W minionym tygodniu na łamach Mycompanypolska.pl analizowaliśmy przeliczenie pracy kobiet w domach i przy wychowaniu dzieci na wartość rynkową takich obowiązków. 

Wartość pracy domowej najłatwiej dostrzec, gdy brutalnie zderzymy ją z realiami rynkowymi. Co by się stało, gdybyśmy musieli zatrudnić profesjonalistów do wykonywania codziennych obowiązków? Szacunkowe miesięczne wydatki zwalają z nóg:

  • opieka nad dziećmi (niania): 3000–6000 zł
  • gotowanie: 1500–3000 zł
  • sprzątanie: 800–1500 zł
  • dowóz dzieci, organizacja dnia: 300–1000 zł
  • pranie i prasowanie: 300–800 zł

Łącznie daje to od 6000 do nawet 12 000 zł miesięcznie, a w większych miastach stawki te szybują jeszcze wyżej.

- To w praktyce równowartość kilku etatów. Różnica polega na tym, że w przypadku pracy domowej nie ma wynagrodzenia ani składek, które budowałyby przyszłą emeryturę. Największym paradoksem jest to, że praca, bez której rodzina nie mogłaby funkcjonować, formalnie nie istnieje w systemie emerytalnym – podkreśla Łukasz Paszkiewicz, ekspert ds. finansowych.

Warto zauważyć, że ciężar ten spoczywa głównie na barkach kobiet, choć w rzadkich przypadkach zdarza się, że to mężczyźni biorą na siebie obowiązki domowe (najczęściej gdy ich partnerka jest w stanie wnieść do domowego budżetu więcej, niż oni za swoją pracę). 

Zmiana systemu jest bolesna i powolna, ale w parlamencie europejskim panuje zgoda co do to tego, że należy ją przyspieszyć.

Reklama

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Reklama
Reklama