O 10 mln mniej Polaków w ciągu kilku dekad. Czy AI pomoże zasypać demograficzną przepaść?
Statystyki są nieubłagane. Jak wynika z prognoz Głównego Urzędu Statystycznego (GUS), do 2060 roku populacja Polski spadnie do 30,4 mln osób, a w scenariuszu niskim (najbardziej pesymistycznym) może wynieść zaledwie 26,7 mln (GUS, Prognoza ludności na lata 2023-2060). Długoterminowe szacunki Ministerstwa Finansów idą jeszcze dalej – w 2080 roku może nas być zaledwie 27,2 mln.
58 proc. Polaków w wieku produkcyjnym. To rzeczywistość za 4 lata
Poważnym wyzwaniem dla naszej ekonomii już dziś jest wyraźny brak rąk do pracy. Według wyliczeń ekspertów udział ludności w wieku produkcyjnym, który w 2030 roku wyniesie 58,7 proc., do 2080 roku runie do poziomu 46,1 proc. Jednocześnie odsetek osób w wieku poprodukcyjnym wzrośnie z 24,1 proc. (w 2025 r.) do astronomicznych 41,5 proc. w 2080 roku. Będzie więc niemal o połowę większy.
– Problemy demograficzne prawdopodobnie przyspieszą zmiany technologiczne w firmach. Mamy coraz mniej rąk do pracy, a coraz więcej osób przechodzi na emerytury. Piramida demograficzna, którą znamy od końca II wojny światowej, radykalnie się odwraca. Takiej sytuacji nie mieliśmy od prawie 80 lat – alarmuje Łukasz Bernatowicz, prezes Związku Pracodawców Business Centre Club.
ZUS potrzebuje 2 milionów migrantów w ciągu 4 lat
Zanim (i jeśli) technologia w pełni zrekompensuje braki kadrowe, polska gospodarka i system ubezpieczeń społecznych potrzebują natychmiastowego zasilenia żywą siłą roboczą. Sytuacja Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (to nim operuje ZUS) jest ściśle uzależniona od liczby płatników składek.
Z raportu opublikowanego przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych wynika jasno: aby utrzymać obecny współczynnik obciążenia demograficznego (stosunek liczby osób w wieku poprodukcyjnym do osób w wieku produkcyjnym), Polska potrzebowałaby co roku przyjmować setki tysięcy cudzoziemców. Szacuje się, że w perspektywie najbliższej dekady rynek pracy będzie potrzebował niemal 2 milionów dodatkowych pracowników z zagranicy, aby system emerytalny w obecnym kształcie mógł przetrwać i wypłacać świadczenia na akceptowalnym poziomie (ZUS, Cudzoziemcy w polskim systemie ubezpieczeń społecznych, 2023).
– Przy tak bardzo kurczącej się populacji musimy otworzyć się na mądrą imigrację. Brakuje nam milionów rąk do pracy. Wpuszczajmy tych, których naprawdę potrzebujemy: pielęgniarki, budowlańców, kierowców, i zachęcajmy ich, żeby się osiedlili na stałe – dodaje Łukasz Bernatowicz z BCC.
Tymczasem na prawicy rosną nastroje ksenofobiczne. Antyukraińska retoryka Prezydenta Karola Nawrockiego jest jednym z przykładów zniechęcania Polaków do narodu, który pomaga nam budować siłę polskiej gospodarki. Coraz większą popularnością cieszą się ugrupowania, które na narracji antymigracyjnej zbijają kapitał polityczny. To wszystko nie wróży dobrze naszej demografii.
Sztuczna inteligencja wkroczy w lukę na rynku pracy?
Jeśli nastroje antyimigracyjne się utrzymają, a rząd nie wprowadzi rozsądnej i przemyślanej polityki migracyjnej (czego do tej pory nie zrobił) odpowiedzią na niż demograficzny może być technologia. Długofalowym rozwiązaniem może zostać sztuczna inteligencja i automatyzacja. Brzmi to przewrotnie, bo obecnie mówi się częściej o tym, że AI doprowadzi do grupowych zwolnień.
Jak wynika z raportu NASK i Międzynarodowej Organizacji Pracy (ILO), aż 30,3 proc. wszystkich miejsc pracy w Polsce (ok. 5,08 mln stanowisk) jest podatnych na wpływ generatywnej sztucznej inteligencji. Najbardziej zagrożeni są pracownicy biurowi – aż 71,2 proc. z nich wykonuje zadania, które można zautomatyzować.
Obecnie jednak polskie firmy przespały cyfrową rewolucję. Według danych Eurostatu z 2025 roku, zaledwie 8,36 proc. polskich przedsiębiorstw korzysta z AI, podczas gdy w przodującej Danii jest to 42,03 proc.
– Polskie firmy rzadziej korzystają ze sztucznej inteligencji niż kraje najbardziej rozwinięte. Zachodzi ryzyko pogłębienia różnic między nami a Zachodem – ocenia Nadia Winiarska z Konfederacji Lewiatan, dodając, że technologia najczęściej przejmuje dziś rutynowe zadania, np. w obsłudze klienta, uwalniając ludzi do bardziej kreatywnej pracy.
Dodatkowo AI stwarza zupełnie nowe stanowiska pracy i jest podstawą działania wielu firm, które zatrudniają coraz więcej osób. Może zatem przyszłość dzięki AI jest bardziej różowa niż myślimy?
Czy pracująca za darmo AI uratuje emerytury?
Zastępowanie brakujących etatów przez algorytmy rodzi kluczowe pytanie o przyszłość systemu emerytalnego. Obecny system (repartycyjny) opiera się na umowie pokoleniowej: dzisiejsi pracownicy finansują świadczenia obecnie żyjących emerytów. Jeśli miliony etatów zostaną zastąpione przez sztuczną inteligencję, która pracuje za darmo (poza kosztami subskrypcji technologii oraz energii czy serwerów) i nie odprowadza składek ZUS, z czego sfinansujemy emerytury w 2080 roku? Z drugiej strony dotychczasowe nasze rozmowy z przedsiębiorcami wdrażającymi technologię agentów AI w firmach pokazują, że automatyzacja pozwala docierać do większej liczby klientów, co sprawia, że firma potrzebuje nowych pracowników, zamiast zwalniać dotychczasowych.
To zagadnienie na styku demografii, AI i systemów socjalnych pozostawia więcej pytań niż odpowiedzi, dlatego eksperci już dziś zastanawiają się, co potencjalnie może się wydarzyć. Choć wizje tego typu brzmią jak fabuła książki science-fiction, warto się z nimi zapoznać.
Jeden z takich scenariuszy zakłada reformę systemu emerytalnego. Jeśli AI drastycznie zwiększy produktywność firm, przedsiębiorstwa zaczną generować ogromne zyski niższym kosztem. W odpowiedzi na brak wpływów ze składek pracowniczych, państwa mogą zostać zmuszone do radykalnej reformy systemu podatkowego. Być może wprowadzony zostanie "podatek od robotów" (lub podatek od zysków z automatyzacji). Zyski wypracowane przez AI trafiają do budżetu centralnego, z którego wypłacany jest Bezwarunkowy Dochód Podstawowy (BDP) lub gwarantowana emerytura obywatelska. Ludzie nie tracą pracy w sensie całkowitym, lecz przechodzą do sektorów, gdzie liczy się empatia i kontakt ludzki (opieka medyczna, edukacja, rzemiosło, sztuka). System emerytalny zostaje uratowany, ale zmienia swoją formę – odrywa się od indywidualnej składki na rzecz opodatkowania ogólnego bogactwa generowanego przez maszyny.
Jednak nie brakuje zwolenników bardziej pesymistycznej teorii, która wskazuje, że automatyzacja postępuje szybciej niż zmiany w prawie podatkowym i systemie edukacji. W związku z tym w przyszłości firmy mogą masowo zwalniać pracowników biurowych, asystentów, księgowych, a zyski z produktywności AI trafią wyłącznie do wąskiej grupy właścicieli kapitału i korporacji technologicznych. W takim scenariuszu baza płatników składek ZUS drastycznie się kurczy. Bez nowych podatków obejmujących pracę maszyn, państwo nie ma środków na wypłatę emerytur dla rosnącej rzeszy seniorów (41,5% populacji w 2080 r.). W efekcie emerytury głodowe stają się normą, rośnie bezrobocie technologiczne wśród osób, które nie potrafiły się przekwalifikować. System załamuje się, prowadząc do głębokich niepokojów społecznych.
Oczywiście to jedynie próba oceny tego co może się wydarzyć, a alternatywnych wersji wydarzeń jest dużo więcej. Jedna z nich zakłada, że AI będzie poszerzać nasze możliwości na rynku pracy, stanie się supermocą, która będzie potrzebować operatora w postaci człowieka. Do tego jednak trzeba posiąść umiejętności w zakresie obsługi i współpracy z nią.
Klucz do przetrwania
Aby uniknąć pesymistycznego scenariusza, wdrożenie AI nie powinno być tylko sposobem na cięcie kosztów w firmach. Musi iść w parze z nową umową społeczną.
– Widać wyraźnie, że brakuje kompetencji. Musimy się nastawić na to, że cały czas trzeba będzie inwestować w reskilling i upskilling, zwłaszcza w grupach przedemerytalnych – podsumowuje Nadia Winiarska z Konfederacji Lewiatan.
Sztuczna Inteligencja w jakiś sposób wpłynie na kryzys demograficzny. Nie wiemy czy go pogłębi, czy zdoła nam pomóc go zażegnać. Dużo zależy od stworzenia dobrej polityki migracyjnej oraz innych decyzji legislacyjnych, które muszą zapaść w najbliższej dekadzie. Zegara demograficznego nie da się już zatrzymać – możemy jedynie mądrze zaprogramować naszą przyszłość.