Praca kobiet przy domowych obowiązkach wyceniona na 12 tys. zł miesięcznie. Święta refleksją dla wartości ich codziennego wysiłku
W polskich domach każdego dnia wykonywana jest tytaniczna praca, która stanowi fundament funkcjonowania gospodarki, ale pozostaje całkowicie niewidzialna dla systemu finansowego. Osoby dbające o dom i rodzinę nie otrzymują przelewów na konto, nie mają płatnych urlopów, a co najgorsze – nie odkładają składek na przyszłość.
- Największym paradoksem jest to, że praca, bez której rodzina nie mogłaby funkcjonować, formalnie nie istnieje w systemie emerytalnym – mówi Łukasz Paszkiewicz, ekspert ds. finansowych, prezes Ekantor.
Choć warto zaznaczyć, że w obecnym systemie kobiety mogą przejść na emeryturę o 5 lat szybciej od mężczyzn, oznacza to dla nich niższe świadczenia emerytalne niż w przypadku mężczyzn pracujących 5 lat dłużej. Ustawodawca oficjalnie uznaje, że kobiety w Polsce, obok pracy zawodowej, ponoszą nieproporcjonalnie większy ciężar nieodpłatnej pracy domowej. Chodzi tu o wychowywanie dzieci, prowadzenie domu oraz – co w starzejącym się społeczeństwie jest kluczowe – opiekę nad niedołężnymi rodzicami lub teściami. Wcześniejsza emerytura ma być zatem formą rekompensaty za ten niewidzialny, drugi etat, który fizycznie i psychicznie wyczerpuje kobiety.
Nawet 12 000 zł miesięcznie. Oto prawdziwy rachunek za prowadzenie domu
Wartość pracy domowej najłatwiej dostrzec, gdy brutalnie zderzymy ją z realiami rynkowymi. Co by się stało, gdybyśmy musieli zatrudnić profesjonalistów do wykonywania codziennych obowiązków? Szacunkowe miesięczne wydatki zwalają z nóg:
- opieka nad dziećmi (niania): 3000–6000 zł
- gotowanie: 1500–3000 zł
- sprzątanie: 800–1500 zł
- dowóz dzieci, organizacja dnia: 300–1000 zł
- pranie i prasowanie: 300–800 zł
Łącznie daje to od 6000 do nawet 12 000 zł miesięcznie, a w większych miastach stawki te szybują jeszcze wyżej.
- To w praktyce równowartość kilku etatów. Różnica polega na tym, że w przypadku pracy domowej nie ma wynagrodzenia ani składek, które budowałyby przyszłą emeryturę – podkreśla Paszkiewicz.
Warto zauważyć, że ciężar ten spoczywa głównie na barkach kobiet. Z danych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych (ZUS) wynika, że przepaść emerytalna między płciami jest w Polsce ogromna. Na początku 2024 roku średnia emerytura wypłacana mężczyznom wynosiła około 4100 zł, podczas gdy kobiety otrzymywały średnio niespełna 2800 zł. Różnica ta wynika w dużej mierze z przerw w karierze na rzecz nieodpłatnej pracy opiekuńczej.
Emerytalna matematyka jest bezlitosna
Polski system emerytalny jest brutalnie prosty – dostaniesz tyle, ile wpłacisz. Zasada zdefiniowanej składki sprawia, że osoby rezygnujące z kariery zawodowej na rzecz domu stają się systemowo wykluczone.
- Jeśli nie odkładamy składek, nie budujemy emerytury. To nie jest kwestia opinii, tylko matematyki – zaznacza ekspert. Wyjątkiem są krótkie okresy, takie jak urlop wychowawczy, kiedy państwo przejmuje na siebie ciężar opłacania składek. Problem pojawia się później – po jego zakończeniu wiele osób wraca do „pełnoetatowej pracy w domu”, ale już bez jakiejkolwiek siatki bezpieczeństwa na starość.
Pułapka intercyzy. Wspólność majątkowa to nie teoria, to tarcza
Zdaniem eksperta, instytucja wspólności majątkowej jest często spłycana. Jej głównym celem jest ochrona słabszej ekonomicznie strony.
- Wspólność majątkowa nie polega tylko na tym, że razem kupujemy mieszkanie. Jej sens jest głębszy – co do zasady ma zabezpieczać dwie osoby, które wspólnie pracują na rzecz rodziny, nawet jeśli tylko jedna z nich zarabia pieniądze – tłumaczy Paszkiewicz.
Dziś jednak coraz więcej par decyduje się na rozdzielność majątkową (tzw. intercyzę), chroniąc się np. przed ryzykiem związanym z prowadzeniem biznesu.
- Intercyza nie zwalnia z myślenia o bezpieczeństwie drugiej osoby. Wręcz przeciwnie – wtedy trzeba być jeszcze bardziej świadomym – podkreśla prezes Ekantor. Rozwiązanie? Konkretne działania finansowe. - Jeśli jedna osoba zarabia, a druga prowadzi dom, to część wynagrodzenia powinna być regularnie odkładana na składki emerytalne lub inwestycje tej drugiej osoby. To nie jest «łaska», czy gest dobrej woli – to element sprawiedliwego podziału obowiązków – dodaje.
Niszczące stereotypy. Poczucie niesprawiedliwości rujnuje związki
W społeczeństwie wciąż pokutuje szkodliwy mit: dbanie o dom to według wielu mężczyzn „naturalna rola”, która skoro nie jest płatna, nie ma wartości ekonomicznej.
- Te stereotypy sprawiają, że nie traktujemy pracy domowej poważnie z finansowego punktu widzenia. A to prowadzi do bardzo konkretnych konsekwencji – zauważa ekspert.
Co więcej, problem nierównego podziału obowiązków ma wymiar ogólnoeuropejski. Według Europejskiego Instytutu ds. Równości Kobiet i Mężczyzn (EIGE), nieproporcjonalne obciążenie kobiet nieodpłatną pracą opiekuńczą jest główną barierą na rynku pracy i drastycznie zwiększa ryzyko ich ubóstwa na starość.
Skutki braku zabezpieczenia jednej ze stron wykraczają poza portfel – niszczą fundamenty związku.
- To często kończy się frustracją, poczuciem niesprawiedliwości, a nawet rozpadem związku. A wtedy koszty – emocjonalne i finansowe – są znacznie wyższe niż regularne odkładanie środków przez lata – ostrzega Paszkiewicz.
Partnerstwo zamiast „pana domu”. 15 tysięcy do podziału
Aby uniknąć tragedii, konieczna jest rewolucja w myśleniu o domowym budżecie. \
- Jeżeli jedna osoba pracuje zawodowo, a druga zajmuje się domem i dziećmi, to obie pracują na rzecz tej samej rodziny. To oznacza, że dochód nie powinien być traktowany jako indywidualny, tylko wspólny – tłumaczy Paszkiewicz.
Jak to powinno wyglądać w praktyce?
- Jeśli w gospodarstwie domowym wpływa 15 tysięcy złotych miesięcznie, to część tej kwoty powinna być przeznaczona na zabezpieczenie emerytalne osoby, która wykonuje pracę domową – radzi ekspert.
Europa płaci za wychowanie. Kiedy Polska wyciągnie wnioski?
Podczas gdy my wciąż dyskutujemy o wartości pracy domowej, zachodnie państwa dawno wdrożyły konkretne rozwiązania:
- Niemcy: Opiekunowie otrzymują punkty emerytalne, które gwarantują wyższe świadczenia.
- Szwecja: Państwo opłaca składki w okresie opieki nad dziećmi, co jest mocno spięte z polityką prorodzinną.
- Kanada: System chroni rodziców – czas poświęcony dzieciom nie obniża kwoty przyszłej emerytury.
- Francja: Oferuje szeroki system dodatków rodzinnych wspierających opiekunów.
- W wielu krajach uznaje się, że opieka nad dziećmi to inwestycja społeczna. W Polsce ten temat dopiero zaczyna pojawiać się w debacie publicznej – komentuje Paszkiewicz.
Na koniec eksperci nie zostawiają złudzeń. Nie możemy biernie czekać na ruchy polityków. Zabezpieczenie przyszłości musi zacząć się przy domowym stole.
- Największym ryzykiem nie jest to, że ktoś dziś nie zarabia. Problem pojawia się wtedy, gdy przez 20 czy 30 lat nie buduje żadnego kapitału emerytalnego. W dobrze funkcjonującym gospodarstwie domowym są dwa filary – dochód i praca. Oba mają wartość i oba powinny być zabezpieczone – podsumowuje prezes Ekantor.