Zmierzyć ból duszy
Współczesna diagnostyka chorób cywilizacyjnych – od cukrzycy po nowotwory – bazuje na twardych danych. Do dyspozycji mamy glukometry, markery nowotworowe, zaawansowaną biochemię. Jednak w chorobach neurodegeneracyjnych i psychiatrii wciąż poruszamy się w sferze, którą można nazwać „bólem duszy” – trudnym do zbadania, udowodnienia i potwierdzenia. Stąd tak często osoba cierpiąca na depresję przez długi czas przed rozpoczęciem leczenia mierzy się z komentarzami podważającymi jej rzeczywisty stan. „Idź pobiegać”, „Przestań się smucić”, „Inni mają gorzej i nie narzekają” – to tylko kilka przykładów z całej gamy stwierdzeń wyrażających pobłażliwość dla stanu psychicznego ludzi, którzy tak naprawdę pilnie potrzebują pomocy. Depresja i stany do niej zbliżone powoli niszczą naszą świadomość, zatruwając ją i prowadząc do poważnych konsekwencji, także tych jak najbardziej fizycznych, czyli choćby do obniżenia odporności, czy w ostateczności do samobójstwa. Podczas gdy inne choroby da się potwierdzić choćby za pomocą rezonansu, tomografii czy USG, depresja, nazywana dżumą XXI w., diagnozowana jest głównie na podstawie wywiadu.
I właśnie tu na scenę wkracza dr inż. Sylwia Baluta z Katedry Optyki i Materii Miękkiej Wydziału Chemicznego Politechniki Wrocławskiej. Jej projekt – Dopasens – to obietnica przełomu. Technologia, która sprawia, że niewidzialne procesy chemiczne w naszym mózgu stają się mierzalne, a „ból duszy” zyskuje wymiar fizyczny. Choć Dopasens nie jest jeszcze komercyjną firmą, a zaawansowanym projektem naukowym z potwierdzonym działaniem, jego potencjał rynkowy i społeczny jest gigantyczny i już dziś pozwala oszczędzać ogromne środki.
Z rodzinnego biznesu do technologii kwantów
Sylwia Baluta, rocznik 1991, pochodzi z Trzebnicy, małego miasta pod Wrocławiem. Jest jedynaczką, mocno związaną z rodzicami, co – jak sama przyznaje – od wczesnej młodości trzyma ją blisko domu. Gen przedsiębiorczości wynosi z rodzinnego biznesu rodziców, którzy prowadzą kwiaciarnię i firmę produkującą skórzane paski. – Tata zawsze był bardzo skrupulatny w dokumentach. Mieliśmy w domu tony segregatorów. Nauczył mnie, że trzeba mieć na wszystko podkładkę. Dziś w nauce i zarządzaniu grantami ta umiejętność jest bezcenna – zaznacza naukowczyni i dodaje, że to ojciec stoi za wyborem jej ścieżki kariery.
W trzebnickim liceum Sylwia marzy o medycynie. Ale punktów z matury starcza jedynie na studia stomatologiczne w Łodzi. Wtedy do akcji wkracza tata, który znając szerokie możliwości córki, udziela jej pragmatycznej rady. – Powiedział mi: „Po stomatologii będziesz mogła wykonywać jeden zawód. Zaczniesz życie z kredytem na sprzęt, będziesz pracować od rana do nocy. Idź na politechnikę. Po niej możesz być kim chcesz i masz więcej czasu na decyzję. Możesz pracować w branży...
Artykuł dostępny tylko dla prenumeratorów
Masz już prenumeratę? Zaloguj się
Kup prenumeratę cyfrową, aby mieć dostęp
do wszystkich tekstów MyCompanyPolska.pl
Co otrzymasz w ramach prenumeraty cyfrowej?
- Nielimitowany dostęp do wszystkich treści serwisu MyCompanyPolska.pl
- Dostęp do treści miesięcznika My Company Polska
- Dostęp do cyfrowych wydań miesięcznika w aplikacji mobilnej (iOs, Android)
- Dostęp do archiwalnych treści My Company Polska
Więcej możesz przeczytać w 3/2026 (126) wydaniu miesięcznika „My Company Polska”.