Reklama

Polskie wesela przechodzą rewolucję. Agnieszka Kamieniecka i Magdalena Krystek zdradzają, co naprawdę się zmienia

para młoda na plaży
Coraz więcej par rezygnuje z utartych schematów na rzecz własnej wizji i stylu / Fot. Shutterstock/Javidestock
Jeszcze dekadę temu standardem były wesela na 180–200 osób, z poprawinami, oczepinami i obowiązkowym zestawem „bo tak się robi”. Dziś coraz więcej par świadomie z tego schematu rezygnuje. Na znaczeniu zyskują kameralne formaty, personalizacja i jakość doświadczenia – zarówno dla gości, jak i dla samej pary młodej. Czy to oznacza finansowy cios dla branży ślubnej, czy raczej jej głęboką transformację?

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Reklama

Jak podkreślają w rozmowie z My Company Polska ekspertki rynku – Agnieszka Kamieniecka i Magdalena Krystek – nie mamy do czynienia z załamaniem, lecz z przebudową modelu biznesowego.

Polskie wesela wchodzą w nową erę. Koniec masówki, początek doświadczeń premium

Trend kameralnych wesel rzeczywiście ugruntował się po pandemii. Jak zauważa Magdalena Krystek ze slubnapracownia.pl, doświadczenia covidowe pokazały wielu parom, że „nie trzeba zapraszać połowy rodziny, której się nie zna, żeby stworzyć jakościowe, emocjonalne wydarzenie”. W dużych miastach coraz częściej wybierane są formaty butikowe, elopementy czy śluby weekendowe dla najbliższego grona.

Z kolei Agnieszka Kamieniecka zwraca uwagę, że narracja o „końcu dużych wesel” bywa przesadzona. – Po okresie pandemii rzeczywiście dominowały przyjęcia do 50 osób, ale dziś średnia to raczej około 100 gości. Wciąż realizujemy także wesela na 150 i więcej osób. Kluczowe jest nie to, ilu jest gości, ale ile para chce i może wydać – podkreśla.

Branża dostosowuje się do nowej struktury popytu. Duże obiekty wprowadzają minimalne budżety na piątki i soboty, organizują przyjęcia w tygodniu, rozwijają ofertę premium. Mniejsze sale i restauracje zyskują na popularności, a usługodawcy, od fotografów po wedding plannerów, coraz mocniej stawiają na personalizację i doświadczenie, a nie skalę.

Pokolenie Z zmienia reguły gry

Za zmianą formatu idzie zmiana wartości. Dzisiejsi nowożeńcy to w dużej mierze przedstawiciele generacji Z – wychowani na Instagramie, TikToku i Pintereście, oswojeni z estetyką, storytellingiem i indywidualizmem.

– Młode pary nie chcą odtwarzać scenariuszy z wesel swoich rodziców. Szukają autentyczności, spójności z własnym stylem życia, mniejszej presji społecznej. Liczy się to, co „nasze”, a nie to, co „wypada” – zauważa Magdalena Krystek (na zdjęciu poniżej).




Wesela, o jakich 15 lat temu nikt nie myślał

Lista trendów, które jeszcze dekadę temu wydawałyby się ekstrawagancją, dziś staje się rynkowym standardem:

  • elopementy i śluby tylko we dwoje,

  • ceremonie w górach, lasach, prywatnych willach czy na plażach,

  • wesela bezalkoholowe lub w pełni wegańskie,

  • wielozmysłowe doświadczenia dla gości – od stref relaksu po spektakularne show tortowe z oprawą świetlną i muzyczną,

  • rezygnacja z oczepin i poprawin na rzecz kolacji powitalnych i brunchów następnego dnia.

Jak zauważa Krystek, współczesne wesele to już nie tylko przyjęcie, ale „spójna narracja – od zaproszenia, przez ceremonię, po ostatni detal, który buduje emocje i wspomnienia”.

Na co dziś naprawdę idzie budżet?

W nowym modelu pieniądze nie są „krojone na talerzyki”, lecz na doświadczenie. Dla par kluczowe są:

  • jakość jedzenia i obsługi,

  • muzyka i atmosfera,

  • estetyka przestrzeni, światło, dekoracje,

  • komfort gości, noclegi, logistyka całego weekendu,

  • spokój i poczucie kontroli nad procesem organizacji.

– Pary chcą transparentności, sprawczości i poczucia, że ktoś panuje nad całością. Płacą nie tylko za usługę, ale za bezpieczeństwo emocjonalne i perfekcyjne przeprowadzenie przez proces – podkreśla Kamieniecka.

Marketing: bez social mediów nie istniejesz

Transformacja rynku dotyczy także sposobu pozyskiwania klientów. Model „czekania na telefon” odchodzi do przeszłości. Dziś kluczowe są Instagram i TikTok, krótkie formy wideo, kulisy realizacji, autentyczność i budowanie relacji.

– Można mieć najlepszą ofertę, ale jeśli nie istnieje się w sieci, dla młodych par po prostu się nie istnieje – mówi Kamieniecka. Krystek dodaje, że to właśnie vibe, storytelling i spójność komunikacji decydują, czy para poczuje, że dany usługodawca „jest z ich świata”.

Branża w fazie dojrzewania

Wszystko wskazuje na to, że w latach 2025–2027 rynek będzie się dalej polaryzował. Z jednej strony masowe, budżetowe przyjęcia. Z drugiej – segment premium i butikowe realizacje, gdzie wedding planner staje się reżyserem doświadczeń, a wesele projektem z pogranicza eventu, sztuki i psychologii emocji.

Polskie wesela nie znikają. One po prostu dorastają. I coraz częściej mówią językiem jakości, nie ilości.

Reklama

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Reklama
Reklama