Strach przed cyfrową smyczą. Dlaczego 63% europejskich firm ucieka od gigantów IT?
Z tego tekstu dowiesz się:
- Europejskie firmy masowo przechodzą na open source, czyli darmowe otwarte oprogramowanie,
- Aż 63% przedsiębiorców z Europy wybiera darmowe oprogramowanie, aby zaoszczędzić i uniknąć uzależnienia od jednego dostawcy IT (tzw. vendor lock-in),
- Obawa przed brakiem niezależności rośnie. W ciągu ostatniego roku liczba firm deklarujących chęć ucieczki przed cyfrową smyczą wzrosła o 68%,
- Suwerenność cyfrowa wymaga kadr: przejście na własne rozwiązania wiąże się z ryzykiem. Aż 41% polskich firm ma problem z obsadzeniem stanowisk związanych z cyberbezpieczeństwem.
______________
Zjawisko tzw. vendor lock-in, czyli sytuacji, w której klient staje się więźniem technologii jednego dostawcy, spędza sen z powiek europejskim menedżerom IT znacznie częściej niż ich kolegom z innych kontynentów.
Uniknąć dyktatu gigantów cyfrowych
Jak wynika z raportu „2026 State of Open Source” przygotowanego przez Perforce OpenLogic, aż 63 proc. firm w Europie wybiera otwarte oprogramowanie (OSS), by uniknąć dyktatu gigantów.
Dla porównania, w Ameryce Południowej podobne obawy deklaruje 51 proc. respondentów. Skąd ta różnica? Eksperci wskazują na unijne regulacje dotyczące bezpieczeństwa danych i ochrony prywatności, które zmuszają firmy do zachowania większej kontroli nad własną infrastrukturą.
Finanse i bankowość na czele darmowej rewolucji
Choć ekonomiczne korzyści i brak opłat licencyjnych od lat pozostają głównym powodem sięgania po darmowy kod, to w ostatnim roku nastąpił gwałtowny wzrost motywowany strachem przed uzależnieniem – deklaruje to o 68 proc. więcej ankietowanych niż rok temu.
Zaledwie 2 proc. z 712 badanych firm na świecie ograniczyło korzystanie z open source. Trend wzrostowy jest szczególnie widoczny w sektorach, gdzie dane są najcenniejsze:
- Bankowość, ubezpieczenia i usługi finansowe: wzrost o 38 proc.
- Opieka zdrowotna i farmacja: wzrost o 28 proc.
- Telekomunikacja: wzrost o 25 proc.
- Open source umożliwia tym branżom łatwiejszą integrację z istniejącą infrastrukturą oraz większą kontrolę nad kodem i danymi. Dzięki temu instytucje mogą szybciej wprowadzać innowacje, minimalizując koszty – zauważa Adam Grabek, Lead Solution Consultant w Scalo.
Pułapka „domowej” suwerenności i brak rąk do pracy
Przejście na otwarte oprogramowanie to jednak nie tylko wolność, ale i nowe obowiązki. Eksperci ostrzegają, że bez odpowiednich kompetencji firma może wpaść w kolejną pułapkę. Według raportu „Deficyt kompetencji IT”, 41 proc. polskich firm ma ogromne trudności z obsadzeniem stanowisk związanych z cyberbezpieczeństwem, a 26 proc. z rozwojem oprogramowania.
- Z drugiej strony, nawet korzystając z własnego oprogramowania, sami możemy zrobić sobie vendor lock-in, jeśli nie mamy dobrej dokumentacji, a osoby odpowiedzialne za rozwiązanie odejdą czy to do innej firmy, czy na emeryturę – ostrzega Adam Grabek ze Scalo.
Czy pełna niezależność to tylko iluzja?
Budowa całkowicie autonomicznej infrastruktury w dzisiejszym świecie jest niemal niemożliwa. Większość języków oprogramowania opiera się na tysiącach zależności i menedżerach pakietów zarządzanych przez spółki zarejestrowane w USA.
Marcin Kaczmarek, Head of AI Services w Beyond.pl, apeluje o pragmatyzm:
- Tam, gdzie ma to sens zachowujmy suwerenność. Ale pamiętajmy czym suwerenność realnie jest, a czym nie jest. Wielu myli ją nadal ze zgodnością z regulacjami. A de facto sprowadza się to do zachowania realnej kontroli nad danymi, modelami i know-how, które budują naszą przewagę konkurencyjną - mówi Marcin Kaczmarek.
Ekspert dodaje również, że rezygnacja z amerykańskich modeli AI czy hyperscalerów „nie zawsze ma sens”, ponieważ to właśnie te rozwiązania często dają firmom kluczową przewagę rynkową. Kluczem do sukcesu nie jest całkowita izolacja, lecz świadome zarządzanie ryzykiem i unikanie „hermetycznego podejścia” do technologii.