Ryba prosto z morza

Portside
Portside, fot. materiały prasowe
Pandemia tylko dodała im skrzydeł. A raczej płetw! Czas lockdownu wykorzystali po to, by położyć podwaliny pod nowy, perspektywiczny biznes. Założyli Portside, platformę e-commerce umożliwiającą zakup świeżych ryb i owoców morza. Towar sprowadzany jest m.in. z portów w Niemczech i we Włoszech. W czerwcu Portside pozyskała 1 mln zł na rozwój od funduszu VC Tar Heel Capital Pathfinder.

Łukasz Kwaśniewski wspólnie z żoną od czterech lat prowadzą restaurację Port Royal Fish & Oyster Bar w warszawskiej Hali Koszyki. Ich głównym dostawcą był Łukasz Kozłowski, który jako współwłaściciel firmy Gusto zajmował się sprowadzaniem do Polski świeżych ryb na potrzeby branży gastronomicznej. Impulsem do współpracy na nowym polu był lockdown. 

– Podczas pandemii i on, i my nagle mieliśmy dużo mniej pracy. W Port Royal zaczęliśmy myśleć nad uruchomieniem dostawy ryb i owoców morza dla gości naszej restauracji. Łukasz Kozłowski miał podobne plany – chciał stworzyć przetwórnię ryb, która obsługiwałaby gastronomię i sklepy. Postanowiliśmy połączyć siły – opowiada Łukasz Kwaśniewski, CEO Portside. 

Dla całej branży gastronomicznej przymusowe zamknięcie oznaczało spore kłopoty. O ile jednak część firm mogła sobie pozwolić na zaoferowanie jedzenia z dostawą bez uszczerbku dla jego jakości, o tyle w przypadku dań z ryb to nie zawsze jest możliwe. Rozwiązaniem było zaproponowanie klientom możliwości kupienia świeżych ryb w taki sposób, żeby danie, na które dotychczas przychodzili do restauracji, mogli przygotować sami. – Do każdego zamówienia dodawaliśmy przepis od naszego szefa kuchni – mówi Łukasz Kwaśniewski. 

Ruszyło. Przyszło sporo zamówień, szczególnie od stałych klientów. Rozdzwoniły się telefony – choć właściciele restauracji już wcześniej znali jej bywalców, to relacje te nie były na tyle bliskie, żeby do siebie telefonować. Szczególna sytuacja spowodowała, że to się zmieniło. Nie brakowało oczywiście i problemów. Największym wyzwaniem była logistyka i obsługa  nowego kanału sprzedaży. 

– Na początku wszystko organizowaliśmy z poziomu restauracji. Zaangażowaliśmy naszych kucharzy i dostarczaliśmy tylko do klientów na terenie Warszawy – ujawnia szef Portside. 

Najszybszym i najprostszym rozwiązaniem było skorzystanie z kurierów, którzy wożą catering dietetyczny. Ale pojawił się też dylemat – tego typu paczki najczęściej są rozwożone w nocy i zostawiane pod drzwiami. W przypadku świeżych ryb to nie wchodzi w grę. To towar delikatny, psujący się łatwo. Kurierzy musieli więc dostarczać paczki w dzień. W okresie najtwardszych obostrzeń, gdy większość osób pracowała z domu, nie stanowiło to problemu. Potem jednak sytuacja się zmieniła i trzeba było wymyślić lepsze rozwiązanie.  Kolejna sprawa to organizacja dostaw na terenie całej Polski, jeszcze inna – zapakowanie towaru w sposób zapewniający bezpieczeństwo i wygodę.

Krótki łańcuch

Założyciele Portside postanowili poszukać wsparcia na zewnątrz – na jesieni 2020 r. nawiązali współpracę z funduszem Tar Heel Capital Pathfinder. To fundusz VC, który oprócz samego inwestowania specjalizuje się we wspieraniu przedsięwzięć na wczesnym etapie rozwoju, w tym przy budowaniu zespołu. Z jego rekomendacji do świeżo stworzonej firmy dołączył trzeci wspólnik – Tomasz Woźniak, menedżer mający doświadczenie w rozwijaniu technologicznych startupów w branży spożywczej. 

Jego rolą było wsparcie pozostałych w stworzeniu systemu obejmującego zarówno sam portal internetowy, za którego pośrednictwem składane są zamówienia, jak i metody dostawy towaru do klientów. 

– Naszym założeniem od początku było to, że tworzymy foodtech – spółkę jedzeniowo-technologiczną. Proces kupowania ma być prosty w obsłudze: zamawiam i otrzymuję przesyłkę do dowolnego miejsca w Polsce. Towar jest w odpowiedni sposób zapakowany, więc niezależnie od pory roku zachowuje stałą temperaturę – wyjaśnia Tomasz Woźniak, członek zarządu, COO w Portside. 

Oprócz sposobu dostawy do klienta drugą kluczową sprawą było skrócenie i uproszczenie drogi dotarcia produktów z miejsca połowu do Warszawy.  

– Początkowo stanowiło to dość spore wyzwanie, bo wiele portów było zamkniętych, gastronomia nie pracowała, część dostawców była zablokowana. Najpierw kupowaliśmy głównie na największej giełdzie rybnej w Niemczech, z czasem przeszliśmy jednak na bezpośredni transport m.in. z Włoch – z Wenecji. To nam pozwoliło skrócić łańcuch logistyczny i zaoszczędzić jeden dzień. Efekt? To, że korzystamy z bezpośredniej dostawy czuć po otwarciu opakowania. Ta ryba jeszcze pachnie morzem – mówi Łukasz Kwaśniewski.

Zero waste

U podstaw modelu biznesowego, jaki przyjęła spółka jest zasada zero waste. Chociaż...

Artykuł dostępny tylko dla prenumeratorów

Masz już prenumeratę? Zaloguj się

Kup prenumeratę cyfrową, aby mieć dostęp
do wszystkich tekstów MyCompanyPolska.pl

Wykup dostęp

Co otrzymasz w ramach prenumeraty cyfrowej?

  • Nielimitowany dostęp do wszystkich treści serwisu MyCompanyPolska.pl
  •   Dostęp do treści miesięcznika My Company Polska
  •   Dostęp do cyfrowych wydań miesięcznika w aplikacji mobilnej (iOs, Android)
  •   Dostęp do archiwalnych treści My Company Polska

Dowiedz się więcej o subskrybcji

My Company Polska wydanie 9/2021 (72)

Więcej możesz przeczytać w 9/2021 (72) wydaniu miesięcznika „My Company Polska”.


Zamów w prenumeracie

ZOBACZ RÓWNIEŻ

POLECAMY