Reforma PIP wraca na stół. Co się zmieni w projekcie?
Wstrzymane prace nad reformą PIP
Proponowana reforma, uznawana za jeden z tzw. kamieni milowych KPO, przewidywała m.in. nadanie inspektorom pracy uprawnienia do wydawania decyzji administracyjnych, które skutkowałyby uznaniem fikcyjnych umów cywilnoprawnych — takich jak B2B, umowy zlecenia czy umowy o dzieło — za umowy o pracę.
Największy sprzeciw wobec tego rozwiązania, forsowanego przez Lewicę i minister pracy Agnieszkę Dziemianowicz-Bąk, zgłaszały Koalicja Obywatelska oraz PSL. Krytycy podnosili, że zakres władzy inspektora byłby nadmierny, a tak daleko idące skutki prawne nie powinny wynikać z jednostronnej decyzji administracyjnej — nawet jeśli podlegałaby ona późniejszej kontroli sądowej.
Spór zakończył premier Donald Tusk, zapowiadając wstrzymanie dalszych prac nad reformą w zaproponowanym kształcie. „Znajdziemy lepsze sposoby ochrony pracowników” – napisał szef rządu we wpisie na platformie X.
Będzie nowy projekt
To jednak nie zamyka tematu. Jak ustaliła Wirtualna Polska, dalsze działania mają toczyć się równolegle na dwóch płaszczyznach. Po pierwsze, rząd planuje przygotowanie nowego projektu ustawy, który pozwoli osiągnąć cele reformy, ale bez nadawania inspektorom zbyt szerokich uprawnień. Po drugie, prowadzone są rozmowy z Komisją Europejską w sprawie zmiany treści kamienia milowego KPO tak, aby Polska nie straciła kilkunastu miliardów złotych z unijnych środków.
Możliwe rozwiązania
Jak podaje wp.pl, wśród rozważanych rozwiązań mówi się m.in. o powołaniu wyspecjalizowanych sądów lub wydziałów, które w uproszczonej procedurze zajmowałyby się sporami dotyczącymi pozornego zatrudnienia. Inną koncepcją jest stworzenie ścieżki ugodowej, umożliwiającej porozumienie między pracownikiem a pracodawcą bez konieczności długiego postępowania. Z nieoficjalnych rozmów wynika także, że rozpatrywana jest możliwość stosowania przez sądy środków zabezpieczających. W takim modelu inspektor pracy kierowałby sprawę do sądu, wskazując na fikcyjny charakter umowy cywilnoprawnej, a sąd — po analizie dokumentów i przesłuchań — mógłby tymczasowo zobowiązać pracodawcę do traktowania danej osoby jak pracownika etatowego aż do wydania prawomocnego wyroku.
Jedna z propozycji zakłada również odebranie inspektorom PIP prawa do samodzielnego podejmowania decyzji w takich sprawach. Zamiast tego kompetencja ta mogłaby zostać przypisana prezesowi PIP, po przeprowadzeniu pełnego postępowania administracyjnego. Taki mechanizm mógłby działać podobnie jak w UOKiK — decyzje zapadałyby wyłącznie w szczególnie poważnych, jednoznacznych przypadkach.
W otoczeniu prezydenta słychać także, że rola inspektora pracy powinna zostać ograniczona do wskazania, iż dana umowa nosi cechy stosunku pracy, natomiast jej formalne uregulowanie powinno odbywać się w ramach odrębnej, jasno określonej procedury.
Reforma PIP pod znakiem zapytania. Donald Tusk nakazał wycofać i poprawić projekt ustawy
Projekt reformy Państwowej Inspekcji Pracy miał na celu wzmocnienie inspekcji inspektorów w walce z fikcyjnym samozatrudnieniem. 4 grudnia został zatwierdzony przez Stały Komitet Rady Ministrów, ale podczas wtorkowego posiedzenia rządu Donald Tusk polecił wycofać go z prac rządu i skierować do radykalnych poprawek w Ministerstwie Pracy.