Portfele Polaków przed świętami wyraźnie zagrożone. Ekonomiści: "Wojna na Bliskim Wschodzie uderzy w nasze ceny podwójnie"
Z jednej strony – nadzieje konsumentów na tanie koszyki pełne świątecznych produktów. Z drugiej – brutalna rzeczywistość geopolityczna, która może te nadzieje zrównać z ziemią. Najnowsze dane pokazują, że oczekiwania Polaków brutalnie zderzają się z globalnymi kryzysami, a nasz kraj jest wyjątkowo wrażliwy na rynkowe wstrząsy.
70 proc. Polaków żąda tanich świąt. Czy dyskonty rzucą się do walki?
Z raportu pt. „Polacy na świątecznych zakupach. Wielkanoc 2026” przygotowanego przez UCE RESEARCH i Shopfully Poland wyłania się jasny obraz: jesteśmy zmęczeni wysokimi cenami. Aż 69,2 proc. konsumentów otwarcie oczekuje, że przed świętami sklepy – a w szczególności dyskonty – wejdą w ostrą walkę cenową, byśmy mogli zrobić zakupy taniej. Tylko 16,5 proc. badanych nie wierzy w taki scenariusz.
– Blisko 70% Polaków wykazuje dużą wrażliwość na ceny i gotowość do planowania zakupów w oparciu o promocje w okresie przedświątecznym. Pokazuje to, że dla większości społeczeństwa cena pozostaje kluczowym czynnikiem wyboru miejsca zakupów przed świętami, a dyskonty nadal są postrzegane jako segment najbardziej konkurencyjny cenowo – komentuje Robert Biegaj, współautor raportu z Shopfully Poland.
Tradycyjnie, okres przedświąteczny to czas, kiedy z jednej strony ceny bazowe rosną, ale z drugiej – sieci handlowe kuszą spektakularnymi, choć wybiórczymi promocjami, by przyciągnąć ruch. Jednak w tym roku ten wypracowany przez lata mechanizm może ulec awarii.
Priorytetem nie będą promocje, a ratowanie towaru na półkach
Eksperci ostrzegają, że globalne zawirowania mogą wymusić na handlowcach całkowitą zmianę strategii. W sytuacji, gdy rosną koszty transportu i produkcji, agresywne cięcie marż staje się ryzykowne.
– Jednocześnie rosnące koszty produkcji, transportu i surowców w niektórych kategoriach mogą ograniczać przestrzeń do agresywnych obniżek. W sytuacji globalnych napięć, np. konfliktu na Bliskim Wschodzie, priorytetem dla sieci może być stabilizacja cen i zapewnienie dostępności towarów, a nie intensywna walka cenowa – ocenia brutalnie Robert Biegaj.
Dlaczego konflikt na Bliskim Wschodzie ma tak ogromne znaczenie dla cen masła, chleba i transportu w Polsce? Odpowiedź kryje się w najnowszych analizach makroekonomicznych, które dla naszego kraju są wręcz alarmujące.
Polska w strefie najwyższego ryzyka. Potrójny deficyt
Z analiz przygotowanych przez ekonomistów Allianz Trade wynika, że w przypadku przedłużającego się konfliktu w Zatoce Perskiej, to właśnie Polska (obok Rumunii) ucierpi najbardziej w całym regionie Europy Środkowo-Wschodniej – znacznie bardziej niż Czechy czy Węgry.
Nasz kraj padł ofiarą tzw. „potrójnego deficytu” (budżetowego, handlowego i na rachunku bieżącym). Analitycy Allianz Trade biją na alarm, wskazując konkretne powody tej wyjątkowej wrażliwości gospodarki:
- Duże uzależnienie od ropy: „Polska ma największą w regionie Europy Środkowo-Wschodniej ekspozycję na import ropy i gazu z Zatoki Perskiej, co czyni ją szczególnie podatną na nagłe skoki cen i zakłócenia w dostawach” – oceniają eksperci Allianz. (po odcięciu dostaw z Rosji, to właśnie kierunek arabski stał się kluczowym źródłem surowca dla polskich rafinerii).
- Brak poduszki finansowej: „Współistnienie deficytu budżetowego i deficytu obrotów bieżących (tzw. triple deficit) ogranicza zdolność państwa do łagodzenia zewnętrznych szoków gospodarczych” – czytamy w raporcie.
- Dług będzie nas kosztował fortunę: „W związku z dużą skalą ostatnich emisji obligacji, koszty pożyczkowe Polski prawdopodobnie gwałtownie wzrosną, gdy inwestorzy zaczną wyceniać wyższe długoterminowe ryzyko inflacyjne”.
Liczby działają na wyobraźnię. W scenariuszu bazowym (krótki konflikt), polskie PKB zwolni o 0,2 pp., a inflacja podskoczy o 1,5 pp. Jednak jeśli wojna na Bliskim Wschodzie się przedłuży, wzrost gospodarczy wyhamuje o 0,4 pp., a inflacja wystrzeli w górę aż o 3,5 punktu procentowego. Dla porównania – w Czechach uderzenie inflacyjne będzie o połowę słabsze.
– W miarę jak oczekiwania inflacyjne (BEI) będą dostosowywać się do trwałych szoków energetycznych, polskie obligacje i waluta mogą znaleźć się pod silną presją spadkową – dodają ekonomiści Allianz Trade.
To oznacza słabszego złotego, co dodatkowo podbije ceny importowanych towarów na sklepowych półkach. Mieszanka rosnących kosztów energii, słabej waluty i wstrząsów w globalnym transporcie to najgorszy z możliwych scenariuszy dla portfela przed zbliżającymi się świętami. Zamiast bitwy o klienta i wielkich obniżek, Polaków może czekać po prostu trudna walka o domowy budżet.